„Mulholland Drive” – zagubiona tożsamość (ocena 9/10)


Produkcja, której scenariusz był jednym z najbardziej dyskutowanych w historii kina.

Blondynka Betty przylatuje do Los Angeles marząc o karierze aktorki. W mieszkaniu swojej ciotki zastaje brunetkę wyraźnie mającą problem z pamięcią, ale w przebłyskach kojarzącą tragiczny wypadkach na tytułowej alei, z której rozciąga się piękny widok na najbardziej filmowe miasto na świecie.

Dzisiaj z perspektywy lat można by powiedzieć, że zagadka scenariuszowa w tym filmie jest dość banalna i na skróty wyjaśnia wszystkie sceny. Jednak tuż po premierze toczyły się tasiemcowe dyskusje i spory, w raczkującym wówczas w Polsce Internecie, próbujące wyjaśnić pomysł Davida Lyncha. Fani tego reżysera podzielili się na tych, którzy traktowali „Mulholland Drive” jako odkrywczy fenomen narracyjny, i na tych którzy traktowali ten film jako mierną kopię „Zagubionej autostrady”. Warto jednak i dzisiaj podziwiać maestrię reżyserską objawiającą się w niezwykłej dbałości o detale i szczegóły. Pozwala to odkrywać ten film na nowo za każdym razem.


Co ciekawe pomysł na film miał źródło serialowe. I z perspektywy czasu, a także rosnącej popularności platform oferujących tego typu produkcje może był to jeszcze lepszy pomysł. W filmie wydaje się, że Lynch niepotrzebnie ograniczył część drugą, która tak naprawdę jest kluczowa w rozwiązaniu zagadki. A i tak film jest długi, czego zupełnie się nie czuje – wersja wieloodcinkowa pozwalałaby na jeszcze szersze dygresje narracyjne.


Dyskusje o scenariuszu i jego interpretacji na drugi plan sprowadziły ocenę stricte filmowa. A ta jest siłą tej produkcji. Stworzony filmowymi środkami wyrazu klimat wgniata w fotel. Należy zwrócić uwagę na wprost perfekcyjną realizację dźwięku, którego natężenie momentami wgryza się boleśnie w uszy widza, a momentami epatuje ciszą. Zagadkową fabułę naprowadza montaż ujęcia ujęcia wyraźnie ułatwiające zarejestrowanie przez widza ważnego detalu.


Ten film to niezwykle barwne, a także charakterystyczne dla środowiska filmowego postacie. Przyjaźń dwóch kobiet (w drugiej części jeszcze inne stosunki pomiędzy nimi) to nawiązanie do wielu adeptów sztuki filmowej aspirujących do elitarnego grona aktorów Hollywood. Rewelacyjnie ukazana postać reżysera, który okazuje się odgrywać kluczową rolę w fabule – to oczko puszczone przez samego Lyncha - mającego duży dystans do środowiska, w którym funkcjonuje.


Jak zwykle u Lyncha istotny jest podtekst seksualny. W tym przypadku nawet lesbijski. Jednak sceny miłosne nakręcone z niebywałym wyczuciem, jedna z nich może pretendować do najpiękniejszej sceny pocałunków w historii kina.


Można powiedzieć, że film przeszedł z epoki zagadki scenariuszowej, poprzez epokę jej rozwiązania, do epoki oceny stricte filmowej. I ta z perspektywy czasu wygląda rewelacyjnie. Gdy już nie ma potrzeby skupiać się na każdym szczególe, a ogólny zamysł reżysera został zdemaskowany przez internetowych dyskutantów, warto skoncentrować się na maestrii realizacyjnej. Ale koniecznie na seansie kinowym, który w ramach powtórek zafundowało warszawskie kino Luna.


Plusy:

+ scenariusz

+ reżyseria

+ dbałość o szczegóły

+ barwne postacie

+ casting

+ odrealniony klimat

+ realizacja dźwięku

+ montaż

+ sceny erotyczne

+ obraz filmowego światka


Minusy:

- wymaga koncentracji na detalach

- banalne rozwiązanie zagadki scenariuszowej

- dysproporcja czasowa drugiej części


Zwiastun:

produkcja: Stany Zjednoczone, Francja

rok: 2001

premiera: 11 stycznia 2002

gatunek: thriller


  • reżyseria i scenariusz: David Lynch

  • zdjęcia: Peter Deming

  • montaż: Mary Sweeney

  • muzyka: Angelo Badalamenti

  • scenografia: Jack Fish

  • kostiumy: Amy Stofsky

  • obsada: Naomi Watts, Laura Harring, Justin Theroux, Ann Miller, Dan Hedaya, Robert Forster, Angelo Badalamenti

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon