Piloci

January 30, 2018

Ponownie wizyta Mamy zachęciła nas do odwiedzenia najdroższego teatru w Warszawie. Tym razem od premiery nie minęło wiele (zaledwie dwa/trzy miesiące), a opinie tych co byli były entuzjastycznie. Jak zwykle nie dowierzaliśmy …

 

Rozpoczyna się od efektownej współczesnej sekwencji gry komputerowej, w której młody chłopak (odkrycie aktorskie tego przedstawienia) wciela się w pilota samolotu w czasie II Wojny Światowej. Następnie przenosimy się do Warszawy 1939 tuż przed wrześniem: życie toczy się normalnie, ale czuć już napięcie. Piloci co prawda bardziej oglądają się za spódniczkami, niż realnie myślą o groźbie wojny. Wojna jednak wybucha co przedstawiają kolejne sceny, bardzo mroczne jak na charakter sceny musicalowej. Piloci są zmuszeni uciekać za granicę, gdzie z dużym trudem asymilują się z brytyjską armią. Dopiero inwazja na Wyspy pozwala na pokazanie swojego kunsztu, przy minimalnym złamaniu sztywnych, brytyjskich procedur.

Trudne decyzje muszą podejmować także ci, którzy pozostali w kraju, często wiąże się to z bliskimi stosunkami z żołnierzami okupanta.

Koniec wojny to nie koniec gehenny Polaków i o tym także w tym spektaklu nie zapomniano.

W finałowej scenie oddano hołd polskim pilotom poprzez scenograficzne ukazanie prasowych pochwał.

 

To znakomite przedstawienie pod każdym względem. Przede wszystkim realizacyjnym. Pomysłów na uatrakcyjnienie jest tutaj wiele, a niektóre sceny są wręcz nieprawdopodobne np. jazda samochodem z brytyjskiej rezydenci. Nie brakuje efektów wideo, animacji, szybkich zmian scenografii. Takiego rozmachu w teatrze, jak żyje nie widziałem.

 

Ważna jest też sama fabuła: mądra, obiektywna, bez przekłamań, ale patriotyczna. No proszę – ulica Nowogrodzka zobowiązuje.

Muzycznie i tanecznie trudno mi określić, ale też scena w paryskiej rewii powinna usatysfakcjonować także widzów typowo musicalowych.

 

Nadzwyczajne przedstawienie, które można polecać z czystym sumieniem. Jest oczywiście drogo i trudno o bilety, ale z odpowiednim wyprzedzeniem, na przykład na ważną okazję to świetny teatralny prezent.

Mamma Mia

December 07, 2016

Czekało to przedstawienie ponad półtora roku na nas. No bo biletów nie było, no bo za drogo, no bo Ogień nie lubi Romy. Ale przyjechała Mama i był pretekst żeby iść. Wybraliśmy dość nieteatralną porę: niedziela godz. 13.00.

I co?

I było rewelacyjnie. Nawet moja wejściówka za 60 zł na górnym balkonie okazała się idealnym miejscem do tego świetnie przygotowanego przedstawienia. Scenografia po prostu miażdży, nawet na bis przygotowano specjalną. Kostiumy ekstra. Wiele pomysłów inscenizacyjnych spowodowały, że lepsze było to od filmu. Muzycznie też chyba OK, chociaż można utyskiwać na polskie wersje przebojów ABBY.

Ogólnie strzał w dziesiątkę.

Please reload