AfryKamera 2018

04/12/2018

Jeden z najtrudniejszych w odbiorze, jeżeli nie najtrudniejszy festiwal.

 

Filmy afrykańskie praktycznie nieobecne w kinowej dystrybucji. Mają swoją specyfikę, trochę na kształt kina azjatyckiego, ale są jeszcze bardziej monotonne. Przynajmniej takie zostają sprowadzone na ten festiwal. To zapewne ma związek ze specyfiką tego kontynentu, ale również z niskim budżetem i brakiem fachowców do realizacji filmów – jak już ktoś wyjedzie do Europy to tam zostaje kręcić filmy. Ale to temat na dłuższy felieton.

 

W każdym razie taki festiwal jest, głównie w Warszawie, ale jeździ też po całej Polsce. To już trzynasta edycja. AfryKamera nie ma szczęścia do lokalizacji, rok temu była w Lunie, w tym w Kinotece. Sądząc po innym regulaminie akredytacji zmieniliśmy się zapewne także organizatorzy.

 

To jeden z niewielu festiwalu, które nie cieszą się większa popularnością. Festiwal ma całkiem dobrą promocję, jest dużo charakterystycznych, czarnych plakatów, ale nie przekłada się to na frekwencję. Bywa po kilka osób na seansie. Lepiej jest z imprezami towarzyszącymi. W tym roku takie też przygotowano, są pokazy darmowe, plenerowe, wykraczające poza oficjalne daty wydarzenia.

 

Problemem jest również termin, tegoroczny pokrywa się z Wiosną Filmów, Festiwalem LGTB oraz wysypem premier kinowych przed weekendem majowym. Ale mimo tych wszystkich obiekcji kilka produkcji udało się wyhaczyć, głównie dlatego że dostaliśmy jednak akredytacje.

Kosmiczna surykatka

04/15/2018

Kinoteka, godzina 15.00, mała sala – kilka osób – to obraz Festiwalu AfryKamera.

 

Bohaterką jest Gideonette – dziewczyna dostała imię, które kojarzy się z klątwą. Ojciec, który się wypierał jej istnienia dał tak specjalnie żeby pokazać, że klątwa nie istnieje. Film rozpoczyna się po jego śmierci, gdy matka oddaje dziewczynę do dziadków. Tam spotyka czarnoskórego chłopca, który ma problemy ze słuchem oraz budową statku kosmicznego w formie surykatki. Bez sensu – prawda?

Fabuła jest męcząca – to akurat norma dla filmów afrykańskich (chociaż ten jest z RPA – tam bywa lepiej) i absurdalna. Dziadkowie mają wyjawić Gideonette tajemnicę, ale ciągle unikają tego, i w końcu dziewczyna dowiaduje się z podsłuchanej rozmowy. Także wątek chorego chłopca jest zwyczajnie głupawy.

 

Całkiem nieźle jest natomiast operatorsko. Widać że kadry przemyślane, często nawet zachwycające. Nie ratuje to filmu, ale należy odnotować, bo zazwyczaj z formą wizualną bywa w afrykańskim kinie na bakier.

 

Film trochę lawiruje gatunkowo: pomiędzy dramatem psychologicznym, kinem młodzieżowym, a thrillerem, a może nawet horrorem w przypadku wątku klątwy. Nie działa to jednak na plus, bo wygląda jakby reżyser nie wiedział o czym zrobić film.

Poród indukowany

04/16/2018

Ponownie: Kinoteka, godz. 15.00., mała sala, ale tym razem więcej osób – chyba jakaś zorganizowana grupa młodzieży.

 

Ambasada USA w Egipcie. Walka o wizę. O wyjazd do lepszego świata. Kolejna odmowa i pół roku czekania. Jednymi z petentów są Hussein z żoną w zaawansowanej ciąży.

 

Wszystkiego bym się spodziewał, ale tego że na Afrykamerze będzie można obejrzeć tak rewelacyjny film – to nie. Skrzyżowanie dramatu, sensacji z komedią. Poruszające kino z problemem społecznym w tle. Tez tak nie tak jeszcze dawno mieliśmy – kolejki pod ambasadą, ludzkie dramatu. Nic dziwnego, że ktoś się posuwa do ostateczności.

 

Chętni bym zobaczył ten film w normalnej dystrybucji, ale pewnie nie ma szans.

Afrykamera 2017

05/21/2017

Cóż. Nie jest to festiwal dla mnie. Co prawda wielu zachwyca się nowym kinem afrykańskim. Ja nie znajduję w nim nic poza potworną wręcz nudą: wolne tempo, długie ujęcia, rwana fabuła, niechlujna realizacja. Wszystko co męczy mnie w kinie zawarte jest w każdym filmie produkcji afrykańskiej.

 

Afrykamera więc jest drogą przez mękę – siedząc i nudząc się można jedynie przemyśleć i poukładać inne sprawy. Na filmie trudno się skupić. Ale po trzy zdania o każdym filmie może uda się nasmarować.

Bangaologia – nauka o stylu

05/22/2017

Film był już prezentowany na Warszawskim Festiwalu, i z tego co pamiętam Woda nawet uznała go za interesujący. Film o modzie i sposobach ubierania się w Afryce, głównie w Mongolii. Cóż – nudy.

Please reload