19 TYDZIEŃ KINA HISZPAŃSKIEGO

03/16/2019

Rekordowa frekwencja

Tydzień projekcji, kilkanaście filmów z Hiszpanii, często niedostępnych później w jakiejkolwiek dystrybucji. To już dziewiętnasta edycja tego projektu. W Warszawie tradycyjnie w Muranowie i Lunie.

 

Ogromny sukces frekwencyjny. Bilety wyprzedane, sale pękały w szwach, a przed wejściem ustawiały się tasiemcowe kolejki. Może nawet warto pomyśleć nad rozszerzeniem festiwalu na inne kina. Inna sprawa, że na te same filmy w normalnej dystrybucji nie przychodzi pies z kulawą nogą. Taki fenomen festiwalu.

 

Na film otwarcia wybrano lekką komedię „Kochani bracia i siostry” o ambitnej aktywistce kółka różańcowego, która po raz kolejny przegrała wybory z mężczyzną. Wizyta tegoż kończy się nieszczęśliwym wypadkiem co uruchamia cały łańcuszek komedii pomyłek. Sympatyczny film, podobał się publiczności, chociaż pojawiały się głosy że na film otwarcia powinno być coś poważniejszego.

 

Jeszcze bardziej szalona komedia to „Superlópez” o kosmicie z nadprzyrodzonymi zdolnościami próbującym ukryć się w hiszpańskim społeczeństwie. W Hiszpanii przebój kasowy. Film dostępny jest już w pirackiej dystrybucji – można więc się rozluźnić.

 

Dla bywalców Warszawskiego Festiwalu Filmowego powtórką był znakomity film „Kto ci zaśpiewa” ze znakomitymi kreacjami aktorskimi i pomysłowym scenariuszem. Rzecz o dublowaniu popularnej piosenkarki.

 

W środowiska artystyczne, ale bardziej biograficznie zagłębia się „Yuli” stanowiący biografię pochodzącego z kubańskich nizin społecznych tancerza Carlosa Acosty. Znakomite sceny taneczne, duża doza poczucia humory, bardzo ciekawy obraz trudnego życia na Kubie, świetne sceny z dzieciństwa tancerza – gdy niechętnie patrzył na takie perspektywy swojego życia.

 

Pod względem tworzenia nastroju urzekł film „Diana” o intymnych spotkaniach luksusowej prostytutki z biznesmenem. Świetne aktorstwo, magiczne zdjęcia, udany montaż – może trochę zepsuta fabuła w końcowej części.

 

Było również kino polityczno-społeczne w postaci przydługawego „Królestwa” odsłaniającego mroczne wizje współczesnej, skorumpowanej polityki. Film zbyt męczący, ale uznany przez hiszpańskich krytyków.

 

Tuż przed polską premierą kinową pojawił się „Berlin, Barcelona”. Dobrze mu zrobiła wizyta na TKH, bo w kinach to raczej będzie miał mierną frekwencję.

 

Problem tożsamości seksualnej porusza film „Carmen i Yola”, który odważnie sięga do środowiska cygańskiego, gdzie zachowania homoseksualne są absolutnie nie akceptowalne.

 

Trudniejszym do przyswojenia przez widza był obraz „Petra” (nie chodzi o płocką drużynę piłkarską), na którym chyba jako jedynym pół sali było puste. Kto jednak wciągnął się w fabułę, miał okazję do wielu niespodziewanych zwrotów akcji.

 

Takich nie było w innych produkcjach z kręgu artystycznego, jak w monotonnych „To jej szukam” i „Tchórzliwa miłość”.

 

W ramach komedii traktujących o problemach społecznych zaprezentowano „Mistrzowie” o trenerze koszykówki, który za karę dostał pod opiekę drużynę niepełnosprawnych. Nie do końca udało się wybrnąć z trudnego zadanie komediowego ukazania osób ze schorzeniem.

 

Gatunek czarnej komedii uzupełniał film „Mokra robota” z odrobinę jak na tego typu produkcję przekombinowanym scenariuszem.

 

Pomimo, że film trwa siedem dni, to seanse są tak ułożone że trudno wszystkie ogarnąć. Stąd umknęły pozostałe trzy propozycje: muzyczny dokument „Camarón: Flamenco i rewolucja”, film drogi „Bez końca” i „Podróż do pokoju matki”.

 

Różnorodność gatunkowa sprawiła, że każdy mógł znaleźć coś dla siebie, a jednocześnie naciąć się na film zupełnie nie spełniający jego gustów. W tym jednak urok tego typu przeglądów i dobrze że organizatorzy tak szeroko reprezentują dokonania kina hiszpańskiego. Jak im się udało pozyskać tak ogromną popularność – to już inna kwestia.

18 Tydzień Kina Hiszpańskiego

03/14/2018

Luna + Muranów

Coroczny przegląd w kilku miastach Polski najciekawszych produkcji hiszpańskiego kina.

 

To już osiemnasta edycja cieszącego się niezwykłą popularnością festiwalu – seanse gromadzą komplety publiczności. Nawet jak na festiwalowy fenomen jest to coś nadzwyczajnego. W Warszawie przegląd odbywa się w kinach Muranów i Luna. Bilety wcale nie są jakieś tanie: 20 zł.

 

Na przegląd zakwalifikowane są filmy bardzo różne gatunkowo: komedie, dramaty, a nawet horrory. Najczęściej jest to jedyna okazja do obejrzenia słabo reprezentowanego w normalnej dystrybucji kina hiszpańskiego. Oczywiście jak się już jakiś film przepchnie do kin – to wówczas pies ze złamaną nogą na niego nie chodzi. W tym więc urok festiwalu, chociaż brak biletów często jest irytujący.

 

Przegląd też jest różnorodny terytorialnie: są filmy z Kraju Basków, Katalonii, ale oczywiście dominują rdzennie madryckie.

 

Organizatorzy współpracuj z Ambasadą Hiszpańską, część publiczności stanowią widzowie pochodzenia iberyjskiego.

Twoje oczy

03/15/2018

Erotycznie

Óliver – reżyser będący w trakcie prac nad nowym dziełem przypadkowo odkrywa film pornograficzny swojej przybranej siostry. Zaintrygowany montuje ukryta kamerę w jej pokoju i podgląda spotkania z chłopakami. Jak się siostra dowiaduje niby jest wściekła, ale powoli zaczyna się coś pomiędzy nimi rodzić.

 

Wolne tempo, szczątkowa fabuła, nie najlepsza reżyseria. Zaletą filmu jest napięcie erotyczne i pomysłowe sceny intymne. Ten film to przedstawiciel bardziej ambitnego nurtu kina hiszpańskiego.

 

Nagrody aktorskie dla odtwórców głównych ról (Ivana Baquero i Julio Perillán) na MFF w Rotterdamie.

 

Punktem wyjścia filmu nie było kazirodztwo. Bohaterowie nie byli rodzeństwem, a Óliver nie był reżyserem. Źródłem był tytuł i jego znaczenie: Uważaj, na co patrzysz. Dzisiaj za dużo widzimy. Jesteśmy przesyceni światem audiowizualnym. Odkąd w XIX wieku powstała fotografia, żyjemy w przekonaniu, że to obrazy przedstawiają świat. Jest to kardynalny błąd. Obrazy coraz częściej oddalają nas od rzeczywistości. – powiedział reżyser.

Olbrzym

03/15/2018

Bracia

Film otwarcia tegorocznego Przeglądu obsypany, może trochę na wyrost, na hiszpańskim festiwalu filmowym – nagrodami Goya.

 

Wojna w Hiszpanii na początku XIX wieku. Do wioski przyjeżdża oddział zbrojny. Ojciec musi poświęcić jednego z synów. Wybiera ku niezadowoleniu – starszego Martína. Okaleczony, z niedowładem ręki wraca po trzech latach. Nieprzydatny w gospodarstwie chce wyjechać do Ameryki, ale gdy zobaczy swojego brata Joaquína rodzi się inne źródło zarobku.

 

Oparty na autentycznej historii film w reżyserii baskijskiego duetu reżyserskiego jest przede wszystkim wiwisekcją trudnych stosunków pomiędzy braćmi. Ich współpraca, mimo że początkowo owocna obarczona jest wzajemnym brakiem zaufania.

Film ma pewne braki scenariuszowe, może bardziej powinno się postawić na samą, bardzo skądinąd ciekawą, historią tytułowego olbrzyma.

Bardzo udanie jest natomiast realizacyjne: szczególnie zdjęcia, ale również montaż, scenografia, kostiumy. Ogląda się to jak prawdziwy obraz ówczesnej Europy.

 

Chcieliśmy uciec od koncepcji biografii filmowej. Nie interesowało nas wybranie słynnej postaci i pokazanie jej życia. Nie chcieliśmy opowiadać o wzlotach i upadkach, tylko o dwóch braciach. Historia widziana oczami Martina jest najbardziej interesująca. Film zaczął się układać – powiedział reżyser, Aitor Arregi.

Powołanie

03/16/2018

Śpiewający Pan Bóg

María i Susana dwie atrakcyjne dziewczyny gustują w dobrej zabawie, muzyce i tańcu. Jeżdżą jednak na obozy dla zakonnic, gdzie obowiązują trochę inne kanony. Muszą więc w tajemnicy wyrywać się na całonocne balangi. Ich życie jednak szybko zmieni miłość: jedna pokocha objawiającego się na rewiowych schodach, śpiewającego Pana Boga, a druga inną zakonnicę.

 

Szalona komedia, z ciekawym acz absurdalnym pomysłem, seksownymi strojami, pełna ciepła i uroku. Zazwyczaj w komediach temat religijny jest źródłem głupich żartów. W tym filmie udało się jednak ukazać osoby wierzące w sposób pozytywny. To niewątpliwa zaleta tej chyba najlepszej na tegorocznym Przeglądzie komedii. Nawet temat miłości lesbijskiej nie jest nachalny i do zaakceptowania również przez osoby wierzące. Nie jest to oczywiście film religijny, ale w umiejętny sposób bawi, nie obrażając.

 

Film jest adaptacją musicalu, bardzo popularnego w Hiszpanii. Spektakl był przełomowym momentem w życiu jednej z najpopularniejszych dziś hiszpańskich aktorek, Belén Cuesty (Kiki), która wspomina: Pracowałam jako kelnerka i miałam dość. Dzięki spektaklowi w teatrze dużo osób z branży mogło mnie zobaczyć, a potem dać mi role. To był impuls. Najlepsze, co przydarzyło mi się w życiu zawodowym.

 

Na hiszpańskim festiwalu filmowym otrzymał nagrodę Goya jedynie za najlepszą piosenkę. Chyba zasłużył na więcej. Spokojnie mógłby zostać w Polsce pokazany w normalnej dystrybucji.

Abrakadabra

03/16/2018

Ślub w dniu finału Pucharu Króla

Sądząc po zainteresowaniu – brak biletów, hit tegorocznego Przeglądu.

 

Carlos – fan Realu Madryt, w dniu finału Pucharu Króla z odwiecznym wrogiem (Wiadomo Kim) musi jechać na ślub. Real przegrywa 0:1, gola strzela ten karzeł (Wiadomo Kto), jak go określa ksiądz. W dodatku na przyjęciu weselnym nielubiany kuzyn żony wymyśla głupią zabawę w wywoływanie ducha. Carlos zgłasza się na ochotnika i ….

 

Film, który początkowo jest głupawa komedią (scena w kościele) z czasem popada w thriller. I specjalnie to nie razi, bo ogląda się nawet lepiej. Nie jest to jakieś wielkie dzieło, ale kilka pomysłów bardzo ciekawych. Do tego dobra scenografia, atrakcyjne kobiece kostiumy i kilka całkiem rozsądnych prawd życiowych. Można obejrzeć, acz wątpię żeby trafił do dystrybucji.

 

Rację ma reżyser: To jest komedia hipnotyczna, ale przede wszystkim jest to krzyżówka gatunków filmowych, gdzie komedia miesza się z horrorem… A wszystko po to, żeby zahipnotyzować widza i co chwila go zaskakiwać.

Verónica

03/16/2018

Opętanie 1990

Jedyny raport policyjny, pochodzący z wydarzeń w Madrycie z nocy z soboty na niedzielę w 1990 roku, w którym brak jest wyjaśnienia zjawisk nadprzyrodzonych. Ofiara jest młoda dziewczyna opiekująca się rodzeństwem. Finał oparty na prawdziwej historii poznajemy na samym początku. Po czym cofamy się do genezy – trzy dni wcześniej tytułowa Wera odbyła seans spirytystyczny w celu rozmowy z duchem zmarłego męża, i to w dodatku akurat w momencie zaćmienia słońca. Nie wszystko ze swoimi koleżankami zakończyła poprawnie i w jej otoczeniu pojawiło się zagrożenie.

 

Śmiem twierdzić, że to jeden z najlepszych horrorów ostatnich lat. Odpowiednio budowane napięcie, znakomity montaż (scena seansu versus obserwacja zaćmienia), pomysłowe zdjęcia. Jest trochę zabiegów typowo horrorowych, ale znajdują one wytłumaczenie stanem psychicznym bohaterki.

 

Film dostał nagrodę Goya za dźwięk, w pełni zasłużenie. Myślę, że w kinach poradziłby sobie o wiele lepiej niż sztampowe amerykańskie horrory, ale wątpię żeby dostał szansę.

To dla twojego dobra

03/17/2018

Superszwagrowie

Nie jest łatwo zaakceptować narzeczonych własnej córki, szczególnie gdy jeden jest anarchistą aktywnym uczestnikiem demonstracji, drugi fotografem amatorem kobiecej nagości, a trzeci handluje prochami w szkole. Superszwagrowie podejmuje więc radykalne środki: upicie i wsadzenie do autobusu do Bukaresztu, wynajęcie prostytutki, czy też straszenie szybką starością. Ale czy te metody nie obrócą się przeciwko nim?

 

Bardzo sympatyczna komedia punktująca różnice pokoleniowe, ale przedstawiająca bohaterów w pozytywnym świetle. Tak naprawdę wszyscy chcą dobra swoich dzieci. Sprawna realizacja, ciekawe gagi i poprawne aktorstwo. Sympatyczne.

Komedia jest gatunkiem filmowym, który zawsze był postrzegany jako mniejszy, a ja uważam, że jest na odwrót. Komedia to poważna sprawa i tak ją trzeba traktować. Rozśmieszyć jest trudniej niż wzruszyć – powiedziała Carmen Ruiz, filmowa żona Roberta Álamo.

Lato 1993

03/18/2018

Nudy

Prapremiera, bowiem film kilka tygodni po przeglądzie ma swoją premierę kinową, obsypana nagrodami (kryształowy niedźwiedź w Berlinie) – największe rozczarowanie Festiwalu. No cóż – dystrybucja Nowe Horyzonty.

 

Dziewczyna, która próbuje znaleźć równowagę po utracie matki. Próba asymilacji w nowej rodzinie, nawiązania kontaktu z rówieśniczką.

Męczące, długi sceny, szczątkowa fabuła to jeszcze małe piwo. Najbardziej zniesmaczyły mnie sceny nagości dziecka. To chyba nie powinno się zdarzyć. Nie podobała mi się również główna rola, ale jest wychwalana pod niebiosa.

 

Nie chcę, żeby widzowie zrozumieli, co ja miałam na myśli, tylko żeby zdali sobie sprawę, co czuje dziecko po stracie najbliższych. W tych trudnych momentach dzieci traktuje się jakby były głupie, a to właśnie one potrafią przystosować się szybciej do zaistniałej sytuacji. Inna sprawa to ich emocje. Wszyscy wokół starają się pomóc, robią, co mogą. Nie można osądzać postaci z kina, choć starałam się, by przy pomocy kamery stworzyć ich bliski, intymny obraz – powiedziała reżyserka.

Do mnie trafiła, bo nie wiem co reżyserka chciała tym filmem przekazać.

Trudno powiedzieć żegnaj

03/18/2018

Umieranie

Siostry dowiadują się o śmiertelnej chorobie ojca. Początkowo nie mogą przyjąć tego do wiadomości. Muszą przeorientować swoje życie osobiste.

 

Smutny film, ale dużo lepszy, gdy pokazuje chorego ojca, który niestety jest tutaj postacią drugoplanową. Historie sióstr są dużo gorzej ukazane, i zwyczajnie nudzą. Szkoda że tak mało jest świetnych scen z trudnym zmaganiem się z chorobą. Na uwagę zasługuje, zresztą w tych kategoriach film zebrał dużo nagród. Końcówka najlepsza.

Obserwujemy wygasłe uczucia, wielką frustrację, oraz brak satysfakcji i porozumienia między trzema bardzo upartymi członkami tej rodziny – powiedział reżyser podczas Festiwalu Filmów Hiszpańskich w Maladze, gdzie film zdobył pięć nagród.

Please reload