7. Przegląd Nowego Kina Francuskiego

May 03, 2016

Przegląd Nowego Kina Francuskiego w Muranowie to prezentacja kilkunastu filmów w typowo francuskim stylu. Dlategoteż do tej pory nawet nie zauważałem tej imprezy. Ale tym razem się przyjrzałem i niespecjalnie żałuję, bo było całkiem przyzwoicie.

Między lodem a niebem

May 03, 2016

Na film otwarcia wybrano dokument o zmianach klimatycznych. Film o facecie, który od 60 lat bada wodę na Antarktydzie i na tej podstawie doszedł do wniosku, że współczesna cywilizacja niszczy planetę, a efekt cieplarniany jest spowodowany emisją gazów.

 

Film w reżyserii twórcy "Marszu Pingwinów” może jakoś wielce wciągający nie był, ale zawierał szereg trafnych spostrzeżeń, a przede wszystkim pokazywał autentyczne zdjęcia z pracy w tak ekstremalnie trudnych warunkach i konieczność spędzenia miesięcy w arktycznym zimnie.


Największym wydarzeniem pokazu (oprócz smakołyków po seansie) była wizyta samego bohatera, który okazał się niezwykle sympatycznym, ironicznym i pełnym życia 80-latkiem.
 

Piękne dni

May 04, 2016

Dystrybutor pisze tak:

"Dojrzała kobieta nawiązuje romans z młodym nauczycielem informatyki. Zmysłowa opowieść o miłości w jesieni życia. Caroline (Fanny Ardant) jest piękną, dojrzałą mężatką, która właśnie przeszła na emeryturę. Początkowa radość szybko zamienia się w nudę - kobieta ma dość życia problemami męża (Patrick Chesnais) i dzieci. Caroline decyduje się wziąć udział w zajęciach w lokalnym domu seniora. Tam poznaje młodego nauczyciela informatyki (Laurent Lafitte), który sprawia, że jej serce zaczyna bić mocniej. Niespodziewanie Caroline przeżywa drugą młodość. Piękna, pełna uroku opowieść o miłosnych zawirowaniach, poszukiwaniu wolności i trudnych życiowych wyborach. W rolę dojrzałej bohaterki sugestywnie wcieliła się francuska gwiazda Fanny Ardant (Śmieszność, 8 kobiet), a jej młodego kochanka zagrał Laurent Lafitte (Nie mów nikomu, Niewinne kłamstewka). Jako mąż Caroline wystąpił doskonały Patrick Chesnais (Lektorka, Motyl i skafander). Zarówno on, jak i Ardant zdobyli za swoje role nominację do nagrody Cezara. Przyjęty z uznaniem przez krytyków film to adaptacja powieści Fanny Chesnel „Dziewczyna o białych włosach”. Za reżyserię tego ujmującego obrazu odpowiadała zdobywczyni nominacji do weneckiego Złotego Lwa, Marion Vernoux (Piekło dnia, Salon piękności Venus). Obok wybornego aktorstwa atutami produkcji są niesztampowy scenariusz i świetnie skonstruowane dialogi."

Niestety tylko w opisie dystrybutora jest tak dobrze. W rzeczywistości fabuła jest niedopracowana, a motywacje bohaterów trudne do uzasadnienia. Może to sprawia, że trudno się zaprzyjaźnić z bohaterami, szczególnie z główną postacią.

Szybciej można popaść w depresję, że zmierzch młodości jest tak nieuchronny, i tak można się kompromitować próbując przed tym uciec.

 

Film trochę prowadzi na manowce brak zdecydowania, czy zrobić poważny dramat, czy lekką dramatokomedię. Widzowie raczej ożywiają się przy scenach ironicznych, i zapewne w tą stronę jakby twórcy poszli – to może by jeszcze uratowali „Piękne dni”. Ale raczej nie poszli.

Uzdrowiciel

May 04, 2016

Opis dystrybutora:

 

"Frédi traci matkę. Odziedziczył po niej talent. Z początku nawet nie chce o tym słyszeć, ale w końcu musi przyznać, że jego ręce leczą. Chcąc nie chcąc musi się z tym pogodzić, zwłaszcza, kiedy na jego drodze pojawia się coraz więcej osób potrzebujących pomocy…

 

Za rolę Frédiego otrzymał w 2014 roku nominację do nagrody Cezarów. Film zdobył w 2014 roku nagrodę Stowarzyszenia Krytyków Francuskich za najlepszy film nakręcony w języku francuskim."

Męczący film i bardzo niechlujnie nakręcony. Do oczywistego wątku fabuła dochodzi bardzo wolno. I w zasadzie nie wiadomo czemu główny bohater początkowo się trochę wzbrania przed wypróbowaniem odziedziczonych mocy. A potem jak już przypadkiem odkryje moc większą niż miała matka to wygląda na mocno zaskoczonego.

 

„Uzdrowiciel” raczej skręca w stronę kina ambitnego, tylko że poza negatywnymi manierami (długie sceny, szczątkowe dialogi, niedopowiedzenie) nic widzowi nie proponuje.

Leon i cztery pory roku: wiosna, alto

May 05, 2016

Opis dystrybutora:

 

"Wiosna, lato, jesień czy zima, dziwne rzeczy dzieją się w królestwie Baltazara. Bajki znikają z książek, królewna zostaje porwana, wybucha tajemnicza epidemia, a Leon i jego przyjaciele starają się omijać pułapki, jakie zastawia na nich bajarz Bonifacy.

 

Film wyprodukowano w słynnym francuskim studio animacji Folimage."

Nie spodziewałem się że animacja będzie najgorszym przeżyciem tego festiwalu – ale tak było.

Całe szczęście że tylko w sobotę mogłem przyjść, a dwa odcinki trwały niecałą godzinę.

Trudno w ogólne napisać o co chodziło w tych poszczególnych porach roku.

Chyba były jakieś problemy w królestwie, ale jakoś mało to było zrozumiałe i zajmujące, a poza tym i tak było wiadomo że wszystko się jakoś rozwiązanie.

Gdzież te bajki z naszej młodości?

CHOCOLAT

May 07, 2016

„Chocolat” to historia dwóch komików cyrkowych, którzy zmienili postrzeganie tego zawodu. Niby główną, tytułową postacią jest wysoki czarnoskóry, ale równie ważny jest ten drugi. Obaj mają wiele ciekawych pomysłów, dzięki czemu z prowincjonalnego cyrku ląduje dużo wyżej. Jeszcze większe ambicje ma Chocolat, ale jak to często bywa z wyższego konia łatwiej spaść.


Pierwsze co jest ciekawe, w tym trochę zbyt niechlujnie zrobionym filmie, to same pokazy komików., Niektóre sceny nawet z dzisiejszej perspektywy wyglądają śmiesznie. Ale powoli film skręca w gatunek psychologiczno-dramatyczny. I tutaj też jest całkiem przyzwoicie. Przemycane są tematy problemów po osiągnięciu popularności, ambicji, konfliktu w zespole, a nawet braku akceptacji czarnoskórych artystów – pamiętajmy że akcja dzieje się ponad 100 lat.
Zapewne można było z tego tematu wyciągnąć ociupinkę więcej, ale i tak nie jest źle.


Chocolat wejdzie również do dystrybucji kinowej.
 

Pani od historii

May 08, 2016

Pani od historii” to najlepszy film tego festiwalu. Początkowo wydaje się, że głównie będzie o różnicach kulturowo-religijnych we francuskim liceum i problemach z trudną młodzieżą. Ale przełomem jest pomysł nauczycielki o udziale dość niegrzecznej klasy w konkursie upamiętnienia zła holokaustu w trakcie II Wojny Światowej.

 

Film jest sprytnie zrealizowany, tak że mamy wrażenie jakbyśmy oglądali faktyczne dialogi młodzieży z nauczycielką. Dobry temat, dużo ciekawych spostrzeżeń, a przede wszystkim opowiada historię, która zmienia młodych ludzi, przez co jest interesująca, a pod koniec wręcz trzymająca w napięciu.

Vincent

May 09, 2016

Opis dystrybutora:

 

"Vincent posiadł wyjątkową moc: w kontakcie z wodą uzyskuje nadludzką siłę i szybkość. Chcąc w pełni korzystać ze swojego daru, zamieszkuje w okolicy pełnej jezior i rzek, a przy tym dość odludnej, by zapewnić mu spokój.  Pewnego dnia, podczas wodnej wędrówki, spotyka Lucie i zakochuje się w niej.  Tylko czy jego wybranka będzie w stanie zaakceptować jego dar?

W tytułową rolę wcielił się reżyser filmu: francuski aktor i scenarzysta, a także alpinista i akrobata."

Główny problem z tym filmem jest taki, że przybrana forma zupełnie nie odpowiada treści. Sam film jest minimalistyczny, oszczędny w dialogach, a za chwilę się okazuje że ma tematykę prawie science-fiction, albo fantasy. Powoli więc reżyser przechodzi z kina, w którym nie wiadomo o co chodzi, do kina w którym zwykły facio pod wpływem deszcze pobije cały zastęp komendy głównej policji, po czym na luziku sobie ucieknie.

Nie przekonuje to ani fanów filmó ambitnych, ani bardziej rozrywkowych. Tylko ze zdumieniem patrzą w ekran.

Saint Amour

May 09, 2016

Opis dystrybutora:

 

"Bruno i jego ojciec Jean co roku biorą udział w Targach Rolnictwa w Paryżu. Ale o ile Jean jeździ tam, by pracować, o tyle Bruno spędza głównie czas na degustacjach win. Relacje między ojcem a synem nie są najlepsze, Jean postanawia więc zabrać Bruno na prawdziwy szlak wina. Suto zakrapiane rozmowy zmienią wiele nie tylko w życiu ich obojga, ale także taksówkarza Mike’a i pewnej pięknej kobiety. W jednej z ról Michel Houellebecq."

Ten film też mógłby rywalizować o palmę najsłabszego na Przeglądzie. Bohaterowie jeżdżą nie wiadomo po co, piją nie wiadomo po co, i bzykają – no może tutaj przynajmniej wiadomo po co. I jeszcze lep na muchy w postaci koszmarnie grającego i fatalnie wyglądającego Gerard Depardieu. A tego Michela Houellebecq’a to nawet nie zajarzyłem. Jeszcze jest zdecydowanie za długi.

Szukając Kelly

May 10, 2016

Co prawda akcja „Les cowboyes” (słaby polski tytuł „Szukując Kelly”) dzieje się we Francji, ale mamy na początku wrażenie, że to Ameryka w jakimś skupisku potomków kowbojów. Szybko jednak z klimatu country przechodzimy w klimat islamu.

 

Tytułowa bohaterka (nieobecna na ekranie do prawie samego końca) ucieka/jest porwana, zmienia nazwisko i wychodzi za mąż za imigranta. Zawiązanie akcji jest kilkadziesiąt lat temu - więc to jeszcze bardziej szokujące niż współcześnie.

 

Ojciec – kowboj, nie może się pogodzić i prowadzi poszukiwania, do których angażuje swojego syna (czyli brata, we Francji jest lepszy tytuł „Moja córka, moja siostra). Akcja filmu przenosi się płynnie o lata do przodu i o tysiące kilometrów do różnych zakątków świata, żeby wrócić do miejsca wyjścia. Trudno się czasami zorientować gdzie i kiedy jesteśmy, ale reżyser uważnemu widzowi w tym pomaga.


Film jest może trochę trudny w odbiorze i wymaga koncentracji, ale finalnie przekazuje wiele ciekawych, szczególnie obecnie, prawd i spostrzeżeń. Na pokazie był również reżyser, do tej pory scenarzysta (to widać: ze scenariuszem jest dobrze, ale reżyseria momentami kuleje), który cierpliwie odpowiadała na pytania.

 

Trafny film na zakończenie tej imprezy, będzie również już w czerwcu w normalnej dystrybucji. Zabrakło tylko fety po pokazie, tak samo jak kibicom w Warszawie, w ten sam wieczór po klęsce Legii w Gdańsku.

Please reload