Bem! Musical. Powrót Człowieka - Armaty

20/06/2018

W ramach cyklu „Sto wskrzeszeń na stulecie niepodległości” Pożar w Burdelu zagościł w Teatrze Syrena (po raz pierwszy?) w bardzo nie pożarowym składzie. Powstał chyba jeden z najlepszych odcinków, mimo że nie jest zaliczany do „głównego nurtu”, w ostatnich latach.

 

Prochy zmarłego w Aleppo (już jest przyczynek do aluzji) polskiego bohatera Józefa Bema został sprowadzone z inicjatywy samego Marszałka Piłsudskiego. Po wskrzeszeniu okazuje się, że coś pomylono i we współczesnej Polsce odradza się zwykły arab, który początkowo zachwyca się dostatkiem kebabów, a nawet zdobywa serce Poli- córki ekshumatora Zgliszczaka. Tymczasem Bem jako muzułmanin dostał obiecane szczęście w raju pełnym atrakcyjnych kobiet. Informacje o losie Polski jednak go na tyle zasmuciły, że postanawia podrążyć temat.

 

Przesłaniem tego odcinka jest nietolerancja współczesnej, wolnej – czyli o taką jaką walczył także Bem, Polski wobec napływu uchodźców. Osoba Generała pasuje do snucia analogii, jakoby Polacy byli po powstaniach XIX wieku również uchodźcami. Spuszczając zasłonę milczenia na takie analogie, trzeba jednak przyznać że jakiś pomysł tym razem się pojawił. Konsekwentnie i spójnie poprowadzony ratuje przedstawienie, ze znakomitym finałem w postaci wojny poduszkowej z publicznością.

 

Na dobre wyszła również koprodukcja trzech teatrów (Syrena, Żeromskiego z Kielc i Pożaru), a także gościnnego zaangażowanie do tytułowej roli aktorów z Teatru Dramatycznego. Z tradycyjnego składu Pożaru można odnaleźć tylko pojedyncze nazwiska (Babula, Laskowski, Trocki), a nawet oni nie dominują na scenie. Brak Konopki, Przepiórskiej wychodzi tym razem na dobre.

 

Zadbano o kostiumy, które są pomysłowe i dopieszczone. Udana jest również scenografia. Aktorzy korzystają z niej w ruchu scenicznym wykorzystując nie tylko scenę, ale również bardzo często widownie. Finałowa bitwa z widzami jest tego zwieńczeniem.

 

Najwięcej zastrzeżeń można mieć do warstwy muzycznej, a umieszczenie słowa musical w tytule, jakby miało zakryć niedogodności tekstu opartego na powtarzanych, najprostszych z możliwych rymach częstochowskich. Rytm i nasilenie piosenek też pozostawiają wiele do widzenia, przez co pierwsza część spektaklu się wyraźnie dłuży. Dużo lepiej jest pod koniec, gdy aktorzy jakby wyrywali się z kieratu niedopracowanego kieratu musicalowego.

 

Zapewne pozytywna ocena syrenowskiego Pożaru wynika z porównaniu do wielu słabych ostatnich odcinków (szczególnie te z Polskiego i Studio), ale warto podkreślić, że publiczność znakomicie się od połowy spektaklu bawiła, a dynamiczna końcówka wywołała owację na stojącą.

Warto jednak zaznaczyć, że frekwencja pozostawia wiele do życzenia. Widownia Syreny nie jest specjalnie duża, a z biletami (zbyt drogimi) i z wejściówkami nie ma problemu. Albo za dużo tego Pożaru, albo poszła fama po ostatnich wtopach. Nawet negatywne sygnały z prasy prawicowej (TUTAJ) nie pomogły.

Duchy. Musical spirytystyczny

27/02/2018

W Stulecie Niepodległości przenosimy się do okresu międzywojnia. BurdelTata ustępuje miejsce Grażynie Barszczewskiej mamrocząc jako Marszałek Piłsudski pod wąsem. Agnieszka Przepiórska zapomina zarówno o Agnes, jak i o HGW, bez sensu szlaja się w czarnych spodniach kroju worka na śmieci. Podpalacz Tęczy dostaje raz po raz bardziej absurdalne role: Boya-Żeleńskiego, Dmowskiego, Witkacego.

 

Mroczny spektakl, wypełniony seansem spirytystycznym, duchami i zjawami tylko na chwilę przenosi się do współczesności. Akurat na jedyny jaśniejszy moment, czyli Legię Niezwykłych Dżentelmenów parodiująca Patriotyczną Pielgrzymkę Kibiców.

 

Spektakl przypomina bardziej Dziady Adama Mickiewicza, niż tradycyjną szaloną jazdę Pożaru w Burdelu. Robi się wręcz smutno, przygnębiająco, publiczność (wyjątkowo brak kompletu) siedzi ponuro, nawet nie domagając się bisów. Nie było nawet Duszpasterza Hipsterów – po raz pierwszy pomimo obecności Konopki na scenie, aż tak bardzo nie pasował, czy już również nie ma pomysłów.

Ten odcinek to ślepy zaułek Pożaru, który nierozerwalnie związany jest z wyśmiewaniem współczesności. Żartów z dwudziestolecia międzywojennego, nawet jeżeli są, lemingowska publiczność nie łyka. Nie wiedzieć czemu, po zmianie władzy, pożar zamiast jeszcze bardziej rozwinąć skrzydła, cierpi na brak pomysłów, męcząc po raz tysięczny ekshumacje i fabrykę patriotów. Który to odcinek akurat w okolicach wystawiania Duchów zaprezentowano w TVN, czym wywołano wielką awanturę na mediach społecznościowych.

 

Odcinek w Teatrze Polskim to była zawsze gwarancja jakości. Tym razem jest inaczej: skromna scenografia, słaba muzyka i kiepski rozkład akcentów aktorskich: gwiazdy Pożaru zmarginalizowane, Barszczewska przerysowana, Kijowska i Zdrojewski bezbarwni.

 

Można było oceniać kolejne odcinki i je porównywać, ale ten nawet na to nie zasługuje. Jest zdecydowanie najsłabszy i nie wiadomo czy to jednostkowy fuck-up, czy początek końca. Teraz jak się pokazali w telewizji – łatwo nie będą mieli.

Muzeum Wolności

01/08/2017

Powrót do Teatru Polskiego. Powrót BurdelTaty i Agnieszki Przepiórskiej. Gorzej z powrotem dobrej formy. Wciąż brak umiejętności obśmiania aktualnej rzeczywistości. Żenująca scena z Wałęsa, jedynie monolog Duszpasterza Hipsterów z nawiązaniem do "Gry o Tron" i wakacji Szatana w miarę odkrywczy.

Odcinek został przygotowany na Wrocławski Festiwal Piosenki Aktorskiej i miał typowo muzyczny charakter. Do trupy dołączyli muzycy: Magda Umer, Anja Orthodox i Robert Matera, czyli „Robal” z Dezertera. Świetnie się zaaklimatyzowali i pod względem muzycznym był to bardzo dobry odcinek.

Wydarzeniem jednak była rozbudowana rola bardzo ostatnio kontrowersyjnego Maciej Stuhra (tupolew i artyści wyklęci) jako Ministra Kultury. Wypadł bardzo dobrze, i nawet miał okazję zaśpiewać … Jana Pietrzaka.

Ale jeżeli goście wypadają dużo lepiej od podstawowego zespołu, czy nie jest to kolejny dowód na kryzys twórczy Pożaru w Burdelu?

Trauma Travel

27/07/2017

Zarysowała się tendencja cyklu Pożaru w Burdelu – co drugie przedstawienie jest słabiutkie. Na przełomie lipca i sierpnia właśnie takie się przydarzyło. Niewielkim usprawiedliwieniem jest brak BurdelTaty – Andrzeja Konopki i HGW – Agnieszki Przepiórskiej. Fatalnym pomysłem było zaangażowanie Katarzyny Kwiatkowskiej. Jeszcze gorszym nieudolna próba poruszenia tematu uchodźców i zaproszenie znanego ze współpracą ze Stanisławem Soyką – ciemnoskórego muzyka Buby Badjie Kuyateha.

Zabrakło ponownie pomysłów – ciągle mam wrażenie że Pożar za często robi nowe przedstawienia. Osobiście ani razu się nie uśmiechnąłem. A w końcu było tyle tematów: demonstracje o wolne sądy, reprywatyzacja w Warszawie i postawa Pani Prezydent, weta Prezydenta … taka ciekawostka: wątek Andrzeja Dudy chyba się jeszcze nigdy nie pojawił – czyżby Ucho Prezesa zaorało konkurencję?

Z poprzedniego dobrego odcinka pozostały jedynie lalki amerykańskiej pary prezydenckiej. Moment jazzowej impresji Donalda Trumpa najlepszy w całym przedstawieniu. Nie licząc zaśpiewanej na bis na poważnie piosenki o powstańczej Warszawie.

Nacjopolis

09/06/2017

Z Pożarem zaczyna być jak z rollercoasterami (TUTAJ).

Po fatalnym występie na Torwarze przyszedł bardzo dobry odcinek w Teatrze WARSawy.

Już początek tchnął energię dzięki wykorzystaniu pacynek. Po raz kolejny wypalił Donald Trump, który chyba idealnie pasuje do Pożaru (widać łatwiej śmiać się z zagranicznych polityków). Cały odcinek oparty na zmianie władzy w Warszawie – HGW odchodzi, był spójny, pomysłowy i, co rzadkość ostatnio, inteligentny. Słabe było może jedynie kazanie duszpasterza hipsterów.

Najlepszy była jednak końcówka, a to dzięki temu że na Narodowym równolegle polska Reprezentacja (wiadomo już bez mojego uczestnictwa LINK) walczyła z Rumunią. Jeden widz oglądał to na komórce, co jakimś cudem obczaił BurdelTata. Interakcja z publiką i wykorzystanie bieżących wydarzeń to duży atut Burdelu.

Pewnie następny odcinek to będzie kicha niemożebna.

Fabryka Patriotów

23/04/2017

To mogło być spełnienie marzeń. Z malutkiego klubu Chłodna 25 na salony, czyli do wielkiej hali koncertowej. Niestety Pożar mocno spuścił z tonu. Nie wiedzieć zresztą czemu, akurat im dobrazmiana powinna jedynie dostarczać powodu do żartu – patrz chociażby Ucho Prezesa. Ale niestety zaczyna brakować pomysłów. Jeszcze jakoś idzie jak ktoś pomoże, a pomaga głównie Andrzej Seweryn z Teatrem Polskim, który np. swoim Trumpem pozamiatał poprzedni odcinek. Teraz zabrakło pomocy i ponownie jest fatalnie. A szkoda bo to seria koncertowa na całą Polskę.

 

Pożar z uporem maniaka idzie w tym samym, dość zgranym gatunku. Klonowanie, fabryka jajeczek i spermy, non stop ekshumacje, coraz słabsza rola BurdelTaty. W Fabryce Patrioty wydumali jeszcze postać Jezusa Chrystusa jako króla Polski. Słabe to niestety, nieśmieszne. Przez trzy godziny pobytu na Torwarze uśmiechnąłem się dwa razy. Zaśmiać się nie zaśmiałem ani razu.

 

W dodatku występ na Torwarze okazał się także wtopą realizacyjną. Dźwięk był słaby, z trybun niewiele było widać. Zdecydowanie zabrakło większej interakcji i wyjścia „do ludzi”. No cóż, słabo i drogo – nic dziwnego że nie udało się sprzedać kompletu biletów – na płycie były wolne miejsca, a na trybunach to już w ogóle hulał wiatr.

Ucieczka z kina Polskość

26/02/2017

Pożar po raz trzeci w Polskim i jest to jeden z najlepszych odcinków.

 

Wykorzystano scenografię teatralną, zrezygnowano z tradycyjnej sceny kabaretowej, na rzecz otwartej przestrzeni i gadżetów teatralnych. Donald Trump wjeżdża na sceną na wielkim biały koniu.

 

Trupę wspiera silny zespół Polskiego. Andrzej Seweryn w roli Trumpa jest genialny. A potem gra jeszcze Wajdę, samego siebie i Zdzisława Beksińskiego. Natalia Sikora ładnie śpiewa.

 

Nie zabrakło tym razem nowych pomysłów - jest wiele aktualnych. Oczywiście topowy temat Klątwy we Współczesnym, trochę o HGW, dużo o Żołnierzach Wyklętych.

 

Cały odcinek poświęcony twórczości Wajdy: Kanał, Panny z Wilka, Wałęsa.

 

Reaktywowany zostaje BurdelTata, a duszpasterz hipsterów traci klerykalną robotę.

Please reload