Psie serce

11/29/2017

Borys Szyc jako pies. Rozpoczyna od monologu przy śmietniku, po oblaniu wrzątkiem przez złośliwego kucharza. Niespodziewanie znajduje schronienie w domu szanowanego lekarza. Trochę rozrabia, ale nowy właściciel jest tolerancyjny nawet po rozszarpaniu ozdobnej sowy.

Akcja tego komediodramatu autorstwa Michaiła Bułhakowa z 1925 roku dzieje się w mrocznym okresie początków komuny np. lekarza nachodzi aktyw budynku, bo nie w smak im 7 pokojów przez niego zajmowanych. Autor „Mistrza i Małgorzaty” nie miał szczęścia do tego opowiadania: w Związku Radzieckim zostało wydane dopiero po 62 latach. Nie zdobyła tez takiej popularności jak jego sztandarowa powieść. Ale niespodziewanie rok 2017 to objawienie inscenizacji tego opowiadania w polskich teatrach. Pierwszą zaproponował Teatr w Gliwicach, a drugą właśnie Teatr Współczesny w Warszawie w reżyserii samego Macieja Englerta. Efekt jest całkiem przyzwoity.

Englert nie próbuje na siłę uwspółcześniać fabuły, pozostawia srogi i mroźny klimat wczesnego komunizmu w Związku Radzieckim. Ale mimo to, a może dlatego przedstawienie ma swój uniwersalny wymiar. Szczególnie konfrontacja uformowanego, często patologicznie, świata ludzkiego z prostymi instynktami zwierzęcymi wypada tutaj interesująco. Czyż terror stalinowski był bardziej ludzki od zagryzania kotów przez psy? Te niuanse szczególnie dobrze wypadają, gdy Borys Szyc siada ze swoimi ludzkim i panami do wspólnego posiłku zapijanego wódką.

Warszawskie przedstawienie ma dobre tempo, a jednocześnie udało się wypełnić dwuaktowy spektakl ciekawymi zwrotami akcji. Reżysersko Englert wypada znakomicie wykorzystując komedio-dramatyczny klimat sceny przy Mokotowskiej. Teatr Współczesny zresztą bardzo chętnie sięga po klasykę rosyjską, która staje się wyróżnikiem tego miejsca.

Borys Szyc daje radę, a nawet widać że lubuje się w takich niestandardowych wyzwaniach. Kot na scenie na szczęście jest wyraźnie sztuczny, więc nawet miłośnicy tych zwierząt nie mają się czego obawiać.

Teatr Współczesny to jak zwykle znakomita scenografia. W połączeniu z kunsztem reżyserskim pozwala płynnie przechodzić od mroźnej scenerii zimowej po wygodny salon lekarski. Na pochwałę zasługują również kostiumy wprost przenoszące nas 100 lat wcześniej, ale równocześnie oddające wysoki poziom domu lekarza.

Pewnie nie będzie to wielki hit repertuarowy, ale kolejne solidne przedstawienie Teatru Współczesnego.

Zdjęcie: strona internetowa Teatru Współczesnego, foto: Magda Hueckel

Taniec albatrosa

01/25/2017

Takich stonowanych spektakli już nie ma. Teatr oparty na dialogu, podszyty komitragedią. Przyzwoite aktorstwo, oszczędna scenografia, brak dymów i biegania po scenie. Miło spędzone dwie godziny. Idealne na piątkowy wieczór.

Bucharest Calling

09/27/2016

Bardzo mocne przedstawienie. Brutalne, erotyczne, obrazoburcze.

Pikuła lata po scenie w stroju prostytutki. Pistolet i brudne pieniądze są wszechobecne.

Szacunek dla aktorów - szczególnie dla tak odważnej Pikuły (to prawie występ erotyczny)!!!

Ale nie jest to seks i erotyka podniecające, raczej odpychające, więc jak dla kogoś to jest jedyna motywacja (patrz zdjęcie) to moze się rozczarować.

Sama historia jest ciekawa, chociaż momentami traci tempo. Bardzo dobrze poprowadzona jest narracja, bo co chwila odkrywane są nowe fakty i powiązania.

Dzięki temu dość dobrze się ogląda przedstawienie o tak ciężkim temacie.

Warto udać się do Baraku Współczesnego. O dziwo kilka miesięcy po premierze jest dość pustawo. A wejściówki zaledwie 16 zł.

Please reload