Kawki na drodze – podróż za jeden uśmiech (ocena: 6/10)

Czeski kandydat do Oscara. Utrzymany w tonie łobuziarsko-młodzieżowym film drogi.
Historia opowiadana z perspektywy nastoletniego Mára (Tomáš Mrvík) przesłuchiwanego na komisariacie policji. Chłopak zimową pora, co jest mało typowe dla młodzieżowego giganta, wyrusza kradzionym samochodem do swojego dziadka. Zabiera po drodze jeszcze młodszego, mało atrakcyjnego ale marzącego o pierwszej inicjacji seksualnej Hedusa (Jan Uher). Po drodze napotkają autostopowiczkę z psem.
Nie jest to bynajmniej kino familijne, ani sympatyczny film drogi typu „Podróż za jeden uśmiech”. Nawet jeżeli cel ucieczki jest szczytny, w końcu wypada odwiedzić starszego dziadka, o tyle chłopcy nie budzą sympatii. Wyglądają na rozrabiaków, a ich skłonność do łamania prawa źle wróży na przyszłość. Jednak powoli zaczyna wzbudzać pozytywne reakcje, bo wydaje się że pod tą gruboskórną powłoką kryją się dziecięce marzenia, trudne do realizacji w trudnych warunkach materialnych i rodzinnych. Nikt się specjalnie zniknięciem dzieciaków nie martwi, a i służby policyjne podchodzą do poszukiwań bardzo miękko. W efekcie chłopcy pomimo niskiego wzrostu bez problemów przemierzają kraj skradzionym autem. Zauważalna natomiast pojawia się nić przyjaźni i specyficznej więzi pomiędzy bohaterem. Nawet jak tego nie przyznają to w trudnych momentach zaczynają się spierać. To właśnie siła tego filmu ukazująca tkwiące w młodzieży pozytywne instynkty. Ciekawym zabiegiem jest prowadzona równolegle narracja, który odróżnia konfabulacje jednego z chłopców, z faktycznym przebiegiem wydarzeń. Twórcy odważyli się również pokazać całkiem inną rzeczywistość młodzieżową, jakby z poprzedniej epoki, bez wszechowładnięcia sprzętem elektronicznym. To film przypominający, że przyjaźń może zaistnieć na podstawie wspólnych przeżyć, a nie czatowania w telefonie komórkowym.
Szkoda, że kilka scen zostało zwulgaryzowanych, pod względem rosnącego napięcia seksualnego młodych ludzi. Uniemożliwia to promocję filmu dla młodzieży. Co prawda w Polsce został zaprezentowany na festiwalu filmów dla młodzieży Kino w Trampkach, ale to właśnie tak festiwal przekraczający barierę dobrego smaku.
Nie jest to film dla młodzieży pod względem formy. Pomimo kina drogi fabuła jest chaotyczna, przemiana bohaterów trudna do jednoznacznego stwierdzenia. Zdjęcia szaro-bure, mgliste, mało efektowne. Zresztą już sam fakt wyprawy w porze zimowej, a nie pięknym latem wiele mówi o zamiarach twórców.
Ciekawa historia jest z polskim tytułem. Odnosi się on bowiem do sceny, którą wycięto i nie ma do tej sytuacji nawiązania w całym filmie. Dużo lepszy motyw dotyczący muchy ożywionej ciepłem dymu papierosowego.
Co by jednak nie mówić, film ogląda się nawet z zaciekawieniem, to wybór akurat tego rodzaju produkcji do czeskich nominacji oscarowych świadczy o sporym kryzysie w tej, jeszcze niedawno tak popularnej, kinematografii.
Plusy:
przemiana bohaterów
twardy, szorstki klimat
narodziny realnej przyjaźni bez sprzętu elektronicznego
ciekawa dwutorowa narracja
niezłe aktorstwo
punkt widzenia dorastających nastolatków
Minusy:
niepotrzebne sceny seksualne
chaos scenariuszowy
nietrafiony polski tytuł
brak puenty
Zwiastun:
tytuł oryginalny: Všechno bude
polska premiera: 14 września 2019
dystrybucja: Bomba Film
produkcja: Czechy, Słowacja, Polska, Słowenia
rok: 2018
gatunek: dramat
reżyseria: Olmo Omerzu
scenariusz: Petr Pýcha
obsada: Tomáš Mrvík, Jan František Uher, Eliška Křenková, Lenka Vlasáková, Martin Pechlát