"Siostry" - sentymentalna imprezka po 40-stce


W wysypie tego tygodniowych premier znalazła się nadzwyczaj śmieszna komedia („Wszystko zostanie w rodzinie”), a więc dla równowagi musiało trafić też coś słabego w tym gatunku.

Komedia „Siostry” ma w zasadzie jedną podstawową cechę – jest zupełnie nieśmieszna. Dlaczego trudno dociec, chyba ktoś chciał zrobić coś w stylu głupich komedyjek o imprezach nastolatków, ale dla przedziału wiekowego 30-50 lat.

Wyszło koszmarnie, ale pochylmy się nad tym "dziełem" na chwilę.

Zaczyna się od zupełnie nieśmiesznej sceny, w której blondynka-pielęgniarka myli pracownika budowlanego z bezdomnym. Szybko poznajemy klucz do fabuły filmu. Kontakt przez skype z rodzicami i prośba tychże o przyjazd z siostrą do domu rodzinnego w celu uprzątnięcia rzeczy przed planowaną sprzedażą.

Informacja o sprzedaży rodzinnej posiadłości jest straszną wiadomością – tak straszną że prawdziwy cel ukrywany jest przed druga siostrą, jeszcze bardziej nierozgarniętą życiową, która nawet ze swoja córką nie może dojść do porozumienia.

Siostrzyczki ląduje u rodziców, upewniają się w strasznej wiadomości i wchodzą do świata sentymentu, czyli do sowich pokoi. Zabierają się porządkowanie, przypominają sobie zabawki i rozrywki z młodości.

Jeszcze zniechęcają do zakupu domu potencjalnych nabywców. I pomysł na film się kończy. Co tu dalej zrobić zapewne stanął przed zagwozdką scenarzysta. Wydumał w końcu plagiat z głupich filmów o nastolatkach. Czyli siostry postanawiają zrobić imprezę.

O ile do tego momentu jeszcze film jakoś trzyma się kupy, to już od 40 minut w ogóle nie wiadomo czym jest. Czy szaloną imprezą 40-latków, czy dowodem że w tym wieku to już trzeba wychowywać dzieci i leżeć wieczorami z książką albo przed telewizorem.

Film jest rozwleczony do granic możliwości. Sama rzeczona impreza trwa blisko godzinę, a nic wielkiego (poza tym ze parę osób mocno dało w czajnik) się nie dzieje.

Ten koszmarny pod każdym względem film trwa blisko 2 godziny. Chyba wysokie ego musiał mieć reżyser że się nie zorientował, że jak tuż taką chałę zrobił to by się zlitował nad skróceniem i wywaleniem wielu niepotrzebnych scen.

Ani razu się nawet nie uśmiechnąłem. Już szybciej można było z tego materiału zrobić film o kryzysie wielu średniego, sentymencie do domu rodzinnego i utracie sił do rozrywkowego trybu życia.



Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon