Han Solo: Gwiezdne wojny - historie – Chewbacca najlepszy (ocena: 6/10)


W ramach eksploatacji kury znoszącej złote jajka, swojego filmu doczekał się jeden z ciekawszych, dla niektórych fanów nawet ulubiony, bohaterów Gwiezdnych Wojen. Geneza jego młodości ma uzasadnić późniejsze wybory i charakter.


Han (Alden Ehrenreich), nazwisko Solo otrzymał trochę przypadkowo) jak się okazuje nie miał łatwej młodości. Planeta Corellia nie była przychylnym środowiskiem do egzystencji, wymagającym spełniania zachcianek oślizłej władczyni tego świata. Zakochany Han chce ze swoją dziewczyną Qi’rą (Emilia Clarke) wyrwać się z tej beznadziei zmuszającej do kradzieży, kombinowania, a i tak finalnie kończący się poniżaniem i biciem przez „siły porządkowe”. Niestety pomysł ucieczki udaje się połowicznie, przez co Han ma motywację do powrotu na znienawidzoną planetę. Nie jest to jednak łatwe zadanie: chłopak wpada w wir działań wojennych, a następnie wpada w jeszcze większą aferę przemytniczo-złodziejską.


Fabuła nie była silną stroną filmów z serii Gwiezdnych Wojen, ale od takiego reżysera jak Ron Howard (oscarowy "Piękny umysł") można było więcej wymagać. Tymczasem ponad dwie godzinny młodzieńczych przygód Hana Solo opierają się na jednej kradzieży. Kluczowi bohaterowie tyle razy zmieniają front, że zaczyna to już być męczące i nudne. Wiadomo że panuje maksyma „nie wierz nikomu”, ale można się w końcu pogubić w motywacjach interesariuszy łupu w postaci bodajże jedenastu fiolek jakiegoś paliwa coaxium. Jeszcze mniej wiarygodny jest wątek miłosny, nie wszystko można bowiem wytłumaczyć młodzieńczym zauroczeniem. Pod względem fabuły historia Hana Solo więc zawodzi. Ale w końcu można ją odłożyć na dalszy plan. Taki przywilej tego typu filmu.


Ron Howard buduje bardzo mroczny, specyficzny klimat. Szare, przygnębiające scenerie, przerywane jedynie śnieżnobiałymi scenami górskimi. Obraz dekadencji na szczytu władzy, hazardu i pijaństwa, a na dołach hierarchii społecznych: wyzysk i poniżanie. Kto wie, czy najciekawszą postacią w całym filmie nie jest feministyczny robot L3-37, wywołujący wręcz socjalistyczną rewolucję. Jest także sekwencja przypominająca koszmar konwencjonalnej bitwy lądowej, jakby rodem z okopów I Wojny Światowej, jest też stylizowanie na pojedynek rodem z westernów.


Ten brzydki i niebezpieczny świat ma wytłumaczyć późniejsze sceptyczne nastawienie Solo już z właściwym w tej roli Harrisonem Fordem, tak jak jego dystans uczuciowy ma tłumaczyć doświadczenie z miłością do koleżanki niedoli na planecie Corellia. Szyte to jest co prawda grubymi nićmi, ale jeżeli tak wyglądała młodość Solo to jego późniejsze postawy (ze znanych nam już od lat filmów) mają uzasadnienie. Zaskakuje także mała dawka humoru, którego w filmie poświęconemu, bądź co bądź „jajcarzowi”, zawsze zdystansowanemu wobec misji ratowania galaktyki, spodziewać się można było dużo więcej. Nie ma tutaj jednak zbyt wiele miejsca na chichranie – jest brud, ubóstwo, szarość i beznadzieja. A Rebelia się nawet nie narodziła, o mocy Jedi chyba nikt jeszcze nie słyszał.


Fani Gwiezdnych Wojen dostają za to pomysłową i zabawną w pewnym sensie genezę przyjaźni tytułowego bohatera z Chewbacca. Już samo zapoznanie późniejszych nieodłącznych towarzyszy jest ciekawe – jak to często bywa najlepsze przyjaźnie rozpoczynają się solidną bójką. Futrzak jest w ogóle jednym z najlepiej oddanych bohaterów filmu – konsekwentny w działaniu i wierny swoim dążeniom. Zdecydowanie wyróżnia się na tle innych, ciągle zmieniających front i stronę barykady.


Dużo obaw miano czy Alden Ehrenreich udźwignie rolę na wieki przypisaną do Forda. Wypada jednak co najmniej poprawnie utrzymując swój styl, nie próbując przybliżać się do starszego Solo. Partnerująca mu Emilia Clarke urzeka wręcz urzekającym spojrzeniem i atrakcyjnymi strojami – mógł się w takiej uroczej dziewczynie Han Solo zakochać (chociaż co najmniej kilka razy powinien się opamiętać).


W bardzo ciekawy sposób Ron Howard ucieka od klimatu całej serii. Można wymieniać całą listę elementów, których po raz pierwszy brakuje: mieczy świetlnych, Skywalkerów, Jedi, Imperium z Darth Vaderem, a nawet galaktyczności napisów początkowych. Ale najwyraźniej oddziałuje to na widza w wersji muzycznej. Są momenty, gdy podkład zbliża się bardzo blisko do charakterystycznej dla serii melodii, ale nigdy do niej nie dochodzi. Howard wyraźnie chce aby traktować jego film jako produkcję odrębną do serii. I to w dużej mierze ratuje jego film, bo jako kolejna część Gwiezdnych Wojen, szczególnie po znakomitym „Ostatni Jedi”, wyglądałby raczej blado. A tak to ma swój pomysł, styl i klimat.


Nie brakuje co prawda długich (cały film jest zresztą zdecydowanie za długi), często zbyt długich, sekwencji walk. Efekty specjalne nie są tutaj w żaden sposób nowatorskie, może kilkakrotnie bohaterowie wychodzą ze zbyt mało prawdopodobnych opresji. Z drugiej strony nie brakuje tragedii, giną kluczowe i ważne postacie. Solo oczywiście, i Chewbacca, przeżyć muszą, no bo odegrają (odegrali?) jeszcze istotną rolę, ale co do całej reszty mamy w trakcie filmu ziarno niepewności. Jest więc powód do emocji, a nawet zaskoczenia.


Historia Hana Solo jest więc dobrą zabawą, ukłonem dla fanów i próbą, nie do końca udaną, naszkicowania genezy bohatera, który nieodwołalnie będzie kojarzył się z Harrisonem Fordem. Czy przypadkiem brak wiedzy o młodości Hana, sposobie zdobycia statku kosmicznego, okoliczności poznania kudłatego przyjaciela, czy motywacji do zostania najlepszym pilotem w galaktyce, nie była lepsza – to już indywidualny odbiór. Jeszcze nam trochę wiedzy o Hanie brakuje, może i jego romans nabierze w końcu kolorytu. Ale na to trzeba będzie poczekać do kolejnej części.


Zwiastun:

Polska premiera: 25 maja 2018

Produkcja: USA

Rok: 2018

Gatunek: science-fiction, space opera, dramat


  • Reżyseria: Ron Howard

  • Scenariusz: Lawrence Kasdan, Jon Kasdan

  • Muzyka: John Powell

  • Zdjęcia: Bradford Young

  • Scenografia: Neil Lamont

  • Kostiumy: David Crossman, Glyn Dillon

  • Montaż: Pietro Scalia

  • Obsada: Alden Ehrenreich, Donald Glover, Woody Harrelson, Emilia Clarke, Joonas Suotamo, Phoebe Waller-Bridge

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon