„Przepis na morderstwo”: dziedzictwo (ocena: 6/10 za spadek)
- 3 godziny temu
- 2 minut(y) czytania
Więzień w celi śmierci, na kilka godzin przed egzekucją, zaskakująco spokojnie opowiada swoją historię przybyłemu księdzu.
Historia opowiadana jest w formie retrospekcji, stąd znany jest jej finał, a kolejne wydarzenia łatwe do przewidzenia. Taka formuła sprzyja skupieniu się na motywacjach i nieuchronności działań bohaterów. Film ma raczej luźny charakter, aczkolwiek pozostaje bardziej kryminałem niż komedią.
Scenariusz sprawnie prowadzi intrygę, nie gubi rytmu i cały czas utrzymuje uwagę. Każde kolejne wydarzenie, mimo że szablonowe i przewidywalne, nadaje historii dynamiki. Film nie udaje ciężkiego dramatu psychologicznego, tylko stawia na rozrywkę z pazurem. Właśnie w tym trybie wypada najlepiej. Czarna komedia miesza się tu z thrillerem w sposób płynny i widowiskowy, a satyryczne spojrzenie na bogatych daje tej historii dodatkowy smak.
Dobrze wypada strona wizualna. Eleganckie wnętrza, luksusowe otoczenie i chłodna estetyka budują świat, w którym pieniądz jest religią, a rodzina polem walki. To film atrakcyjny wizualnie, zrobiony pewną ręką i bez zbędnego chaosu. Reżyser trzyma całość blisko bohaterów, ale nie rezygnuje z przyjemności płynącej z samego oglądania. Dzięki temu seans ma lekkość, a jednocześnie zachowuje odpowiedni poziom napięcia.
Przekonująco wypada również aktorsko. Największym atutem pozostaje Glen Powell. Dźwiga ten film charyzmą, wyczuciem tonu i swobodą, dzięki której los jego bohatera angażuje. To rola zbudowana na pewności siebie, chłodzie i uśmiechu, za którym od początku kryje się coś zepsutego. Powell potrafi prowadzić widza przez coraz ciemniejsze rejony tej historii bez utraty ekranowej energii. Bardzo dobrze wypada też Margaret Qualley, która wnosi do filmu klasę, tajemnicę i potrzebny balans wobec bezczelności głównego bohatera.
„Przepis na morderstwo” to przyjemna rozrywka kryminalno-społeczna. Ma swój urok dzięki zastosowanej konwencji retrospekcji, wiarygodnemu aktorstwu i wyraźnemu dystansowi do opowiadanej historii.
Atuty:
sprawnie prowadzona intryga
równe tempo
uporządkowana narracja
retrospekcyjna forma
wyrazisty punkt wyjścia
cyniczny ton
dystans do opowiadanej historii
połączenie kryminału, thrillera i czarnej komedii
satyryczne spojrzenie na świat bogaczy
elegancka strona wizualna
konsekwentna estetyka
pewna reżyseria
Glen Powell w wiarygodnej roli
Margaret Qualley jako atrakcyjne wsparcie
Mankamenty:
przewidywalny przebieg wydarzeń
znany od początku finał osłabia elementy zaskoczenia
część zwrotów opiera się na znanych schematach
drugi plan dostaje zbyt mało miejsca
kilka scen prosi się o większą drapieżność
po seansie zostaje głównie wrażenie solidnej rozrywki, bez mocniejszego echa
Polecane dla:
lubiących kryminały z lekkim tonem
amatorów czarnych komedii o bogaczach i rodzinnych układach
ceniących sprawne, dynamiczne kino gatunkowe
akceptujących narrację opartą na retrospekcji
smakoszy historii o chciwości, spadku i moralnym rozkładzie
szukających eleganckiej, współczesnej rozrywki
widzów, które lubią antybohaterów z charyzmą
fanów Glena Powella
tych, którzy cenią thriller z domieszką ironii
odbiorców nastawionych na przyjemny seans z pazurem
Twórcy:
reżyseria, scenariusz: John Patton Ford
zdjęcia: Todd Banhazl
montaż: Harrison Atkins
muzyka: Emile Mosseri
scenografia: Christian Huband
dekoracja wnętrz: Lisa Hart
kostiumy: Jo Katsaras
dźwięk: Mike Prestwood Smith, Chris Navarro, Joakim Sundström, Wouter van Herwerden, Nick Kray, Oliver Brierley, J.J. Le Roux, Sam Auguste, Simon Diggins, Milos Stojanovic
obsada: Glen Powell, Margaret Qualley, Ed Harris, Bill Camp, Jessica Henwick, Topher Grace, Zach Woods, Stevel Marc
tytuł oryginalny: How to Make a Killing
produkcja: Francja, USA, Wielka Brytania
gatunek: komediodramat kryminalny
rok: 2026
data polskiej premiery: 10 kwietnia 2026 roku
dystrybucja: Kino Świat
Obejrzany we wtorek 21 kwietnia 2026 roku o godz. 20:50 w kinie Cinema City Białołęka












Komentarze