

„Ma to sens”: pracownik miesiąca (ocena: 6/10 za neuroatypowość)
zostawia po seansie sporo ciepła, choć gwałtowne zmiany nastroju odbierają mu część uroku


„Resident Evil”: transport medyczny (ocena: 6/10 za niedojdę)
zamienia motywy zarazy i zombiaków w szaloną komedię grozy, nie odstępując kuriera na krok


„100 dni: Misja Zeus”: walka z klimatem (ocena: 4/10 za Kapsla)
próbuje uzasadnić swoje powstanie nowymi rozwiązaniami, lecz chaotyczna fabuła szybko zamienia te ambicje w męczący seans, któremu dodatkowo szkodzi amatorska gra młodej obsady


„Mistyczka”: Alicja z Bogiem w głowie (ocena: 6/10 za Lenczewską)
Konwencjonalne kino religijne, ale ma atuty w postaci sprawnej narracji. Dla odbiorcy docelowego najważniejszy jest duchowy przekaz.


„Tony”: od pisarza do kucharza (ocena: 6/10 za Bourdaina)
nieoczekiwana biografia, ahagiograficzna, ale dzięki temu bliska codzienności większości widowni


„W ukryciu”: Paryż 1968 (ocena: 4/10 za skrytkę)
rodzinny mikrokosmos przegrywa przez przeładowanie materiału i płytkie ujęcie traumy


„Młodsza siostra”: piłkarka-lesbijka wobec islamu (ocena: 6/10 za Melliti)
szczery dramat o muzułmańskiej piłkarce-lesbijce, który przyciąga wyrazistą rolą główną


„Spa Weekend”: przyjaciółki (ocena: 5/10 za kozy)
Solidny potencjał komediowy, a nawet dramatyczny, ale ważniejsze okazały się głupie gagi i żenujący poziom humoru


„Zróbmy sobie przerwę”: dylematy restauratora (ocena: 4/10 za Zakościelnego)
ma włoski urok, ale chaotyczna narracja szybko zamienia lekką komedię w męczący seans


„Naznaczony: Wyjście z mrocznego wymiaru”: horror gabinetu dentystycznego (ocena: 4/10 za stomatologię)
horror do zapamiętania z powodu makabrycznej sekwencji u dentysty, chyba że ktoś boi się fatalnych scenariuszy







