„Pillion”: homomoto love story (ocena: 6/10 za domina)
- 2 godziny temu
- 3 minut(y) czytania
Wycofany społecznie Colin, wystawiający mandaty na parkingu, mieszkający z rodzicami, na homoseksualne randki umawiany jest przez nadzwyczaj tolerancyjną matkę. Jego wewnętrzne potrzeby uzewnętrznia spotkanie z motocyklistą, typowo męskim macho.
Najwyraźniej każdy za wszelką cenę szuka wielkiej miłości. Bywają zapewne też tacy, którym nie tylko nie przeszkadza złe traktowanie i upokarzanie, ale wręcz ich to podnieca. Bohater filmu odnajduje szczęście w związku, w którym jest traktowany niczym niewolnik, a czynności, jakie musi wykonywać, sprawiają, iż trudno wytrzymać ekranową wizję. Jak się zresztą okaże, takich jak on i takich jak jego partner jest więcej. Nic zresztą nie stoi na przeszkodzie, aby grupowo uprawiać swoje zabawy.
Pozornie postawa głównego bohatera wydaje się absurdalna albo chora psychicznie. Konsekwentnie śledząc jego poczynania, widoczne jest jednak spełnienie miłosne, momentami wręcz szczęście, ale także potrzeba buntu. Film skręca w kolejne nieoczywiste drogi, wodząc już i tak zdezorientowanego widza. Na ile to celowe przerysowania, a na ile alegoria trudnych związków uczuciowych, nie uzyskujemy odpowiedzi. W tle pozostają jednak dygresje, a wiele życiowych sytuacji, niekoniecznie homoseksualnych, wskazują, iż rzeczywistość filmowa wcale nie jest tak absurdalna, jakby początkowo mogło się wydawać. Ileż jest przykładów, gdy ktoś pozostaje w związku z nadzieją, że partner się w końcu zmieni.
Jeszcze w pierwszych scenach film się powstrzymuje od dosłowności, pozostawiając nutkę dopowiedzeń. Ale robi to co najwyżej po to, by się rozkręcić. Aż do scen, w których obfite genitalia stają się w ułamku sekundy widoczne. Tylko że już za późno, aby wyjść z kina, bo fabuła stała się zbyt intrygująca.
Największy podziw budzi odwaga i solidność aktorska. Harry Melling, mało rozpoznawalny z charakterystycznej roli w serii Harry Potter, gra Colina w sposób precyzyjnie wyciszony, budując postać na drobnych zawahaniach i odruchach obronnych, a Alexander Skarsgård nadaje Rayowi magnetyzm dominacji. Tworzą parę na zasadzie kontrastu siła – kruchość, pewność siebie – nieśmiałość. Aż trudno uwierzyć, że debiutujący reżysersko Harry Lighton poprowadził ich tak sprawnie, wydobywając potencjał interakcji.
Solidność realizacyjną stanowią filmowe elementy: ciekawe ujęcia, sprawny montaż, erotyczne gadżety i stroje, pozostająca w tle muzyka. Pomimo tak wielu scen nieoglądalnych, film ogląda się bardzo przyjemnie. Chociaż i tak jego obecność na ekranach kinowych jest ryzykowna. Na szczęście nikt z pruderyjnych osób jeszcze nie zauważył i o skandalu nie słychać.
„Pillion” to gejowskie BDSM przekraczające granicę dobrego smaku, ale może należy traktować go z większym dystansem i dostrzegać krzywe zwierciadło toksycznych związków erotycznych.
Atuty:
wyrazistość
odważne aktorsko
bezkompromisowy obraz stosunków LGBT
skryta subtelność miłosna
alegoria toksycznych związków
Mankamenty:
dosłowne sceny erotyczne
nieakceptowalne postawy
przerysowany (?) obraz rzeczywistości
Polecane dla:
ciekawych kina z przerysowaniami obyczajowymi
odpornych na dosłowne sceny erotyczne
bezpruderyjnych
homoseksualistów
amatorów BDSM
żyjących w toksycznych związkach
motocyklistów
fanów Skarsgårda
Twórcy:
reżyseria: Harry Lighton
scenariusz: Harry Lighton na podstawie powieści Adama Marsa-Jonesa "Box Hill"
zdjęcia: Nick Morris
montaż: Gareth C. Scales
muzyka: Oliver Coates
scenografia: Francesca Massariol
dekoracja wnętrz: Katherine Black
kostiumy: Grace Snell
dźwięk: Gunnar Oskarsson, Christopher Wilson, Adam Fletcher
obsada: Harry Melling, Alexander Skarsgård, Douglas Hodge, Lesley Sharp, Brian Martin
produkcja: Wielka Brytania, Irlandia
gatunek: melodramat gejowsko-BDSM
rok: 2025
data polskiej premiery: 20 lutego 2026 roku
dystrybucja: Gutek Film
festiwale: Cannes, Saloniki, Valladolid
Obejrzany w kinie Cinema City Promenada, we wtorek 24 lutego 2026 roku, o godzinie 20:30.












Komentarze