„Werdykt”: Dwunastu Gniewnych Ludzi (ocena: 7/10 za przysięgłych)
- 1 dzień temu
- 2 minut(y) czytania
Sophie Toscan du Plantier przyjeżdża z Francji do swojego domu w Irlandii. Jej zmasakrowane ciało zostaje znalezione przy lokalnej drodze. Śledztwo kieruje uwagę na dziennikarza Iana Baileya, którego świadek wskazuje jako mężczyznę w czarnym płaszczu, śledzącego ofiarę.
Genezą filmu jest autentyczna sprawa zabójstwa z 1996 roku. Bailey stał się głównym podejrzanym, był dwukrotnie zatrzymywany przez policję, jednak w Irlandii nie postawiono mu zarzutów. W 2019 roku francuski sąd skazał go zaocznie na 25 lat więzienia, ale Irlandia odmówiła ekstradycji. Fabuła nie odtwarza sądowej rozprawy, buduje fikcyjną rekonstrukcję tego, co mogłoby się wydarzyć przed ławą przysięgłych na podstawie zebranych dowodów. To kino o realnej zbrodni, zebranych dowodach oraz potrzebie rozstrzygnięcia sprawy, która przez lata pozostawała otwarta.
Konstrukcja wyraźnie odnosi się do „Dwunastu gniewnych ludzi” (chociaż wcale nie jest pewne, że tym razem przysięgłych jest dwunastu), nagradzanego dramatu Sidneya Lumeta z 1957 roku. Reżyserzy Jim Sheridan i David Merriman korzystają z wręcz identycznych rozwiązań, zamykając bohaterów w jednej sali, a napięcie budują przez kolejne przesunięcia zwroty akcji. Fabuła jest przez te odniesienia przewidywalna, bo znajomość filmu Lumeta podpowiada kierunek wydarzeń. Rzemiosło realizacyjnej tej produkcji pozostaje jednak na wysokim poziomie. Dialogi mają autentyczność, a kolejne spięcia prowadzą naradę ku dobrze przygotowanym zwrotom. Gdyby nie ciężar klasyki, można byłoby mówić o jednym z ciekawszych współczesnych dramatów sądowych.
Siłą seansu stają się bohaterowie. Każdy patrzy na dowody przez pryzmat własnego doświadczenia. Dzięki temu dyskusja nabiera charakteru starcia przekonań. Obsada dobrze odnajduje się w oszczędnej formule, gdzie emocje budują głównie słowa, spojrzenia oraz chwile zawahania. Aktorzy nadają swoim postaciom wiarygodność, a zmieniające się relacje między nimi skutecznie podtrzymują napięcie. Ograniczona przestrzeń wzmacnia energię akcji, a kolejne argumenty zmieniają układ sił przy stole.
Mimo tych atutów produkcja przechodzi w dystrybucji niemal niezauważona. Tytuł trafił do wąskiego grona odbiorców, seanse odbywają się przy symbolicznej frekwencji. Dobrze, że przynajmniej w Polsce trafił do szerokiej, chociaż krótkiej dystrybucji kinowej.
„Werdykt” nawiązuje do klasyki, ponownie pokazując, że w kinie najważniejsze są dialogi, interakcje i odpowiednie dawkowanie napięcia.
Atuty:
punkt wyjścia oparty na autentycznej sprawie
budowanie napięcia w jednej lokacji
wyraziste postacie
przekonujące aktorstwo
dialogi napędzające akcję
dobrze poprowadzona dramaturgia
angażująca dyskusja o winie i odpowiedzialności
przemyślane zwroty akcji
sprawne wykorzystanie ograniczonej przestrzeni
temat skłaniający do refleksji po seansie
Mankamenty:
zbyt wyraźne podobieństwa do klasyki
przewidywalny kierunek
ograniczony potencjał zaskoczenia
niewielka różnorodność wizualna
argumenty powracają w kolejnych etapach
brak własnej tożsamości
Polecane dla:
fanów dramatów sądowych
miłośników klasyki kina
ceniących inteligentne dialogi
zainteresowanych sprawami kryminalnymi opartymi na faktach
sympatyków kina Jimа Sheridana
lubiących moralne dylematy
szukających kina opartego na słowie
oczekujących debat i sporów światopoglądowych
Twórcy:
reżyseria, scenariusz: Jim Sheridan, David Merriman
zdjęcia: Carlo Thiel
montaż: Jack Thornton
kostiumy: Magdalena Labuz
scenografia: Christina Schaffer
muzyka: Anna Rice
dźwięk: Carlo Thoss
obsada: Vicky Krieps, Colm Meaney, Aidan Gillen, John Connors, Brendan Conroy, Helen Norton, Tristan Heanue, Brian Doherty, Elena Spautz, Zahara Moufid, Jim Sheridan
tytuł oryginalny: Re-Creation
produkcja: Irlandia, Luksemburg
gatunek: dramat kryminalno-sądowy
rok: 2025
polska premiera: 22 maja 2026
dystrybucja: Best Film
festiwale: Tribeca
Obejrzany w niedzielę 31 maja 2026 roku o godzinie 21:50, w kinie Cinema City Promenada.












Komentarze