

„Wartość sentymentalna”: traumy przeszłości (ocena: 5/10 za Triera)
Opowiada o rodzinnych traumach i potrzebie bliskości. Problem w tym, że sama historia okazuje się zbyt powszechna, by poruszyć naprawdę


„To był zwykły przypadek”: porachunki w Iranie (ocena: 6/10 za kuternogę)
przypomina, że irańskie kino wciąż potrafi z prostego punktu wyjścia wydobyć dramat o dużej sile moralnej i politycznej


„Magiczna Gwiazdka zwierzaków”: zimowe dobranocki (ocena: 4/10 za śnieg)
pięć historii oznacza pięć ekspozycji, pięć mini-konfliktów i pięć finałów, a żadna z opowieści nie ma przestrzeni, by naprawdę „użyć” emocji


„Baby”: chłopak do towarzystwa (ocena: 3/10 za sexworkera)
to film, który przypadnie do gustu tylko i wyłącznie osobom o wrażliwości homoseksualnej


„Skażenie”: zielona zaraza (ocena: 2/10 za muzykę)
ma w sobie wiele atutów, aby uznać go za najbardziej nieudaną premierą kinową 2026 roku, owszem – muzyka się broni


„Harvest”: żniwa przemocy i własności (ocena: 4/10 za izolację)
jawi się jako film, który myli surowość z głębią, a alegorię z diagnozą. Pozostaje imponującym pokazem konsekwencji stylistycznej, ale jako opowieść o przemocy ekonomicznej i społecznej wypada jałowo


„Wielki Marty”: pingpongista (ocena: 6/10 za Chalamet)
zaskakuje praktycznie w każdej minucie filmu, dla wielu widzów wysokie oceny krytyków mogą okazać się mało uzasadnione


„Głos Hind Rajab”: zbrodniarze Izraela (ocena: 7/10 za Gazę)
jest wyciskaczem łez – widzowie wychodzą głęboko poruszeni, to nie głos – to krzyk w kontekście niekończących się bezsensownych wojen


„Mała Amelia”: jestem Bogiem (ocena: 6/10 za metafizykę)
to dojrzała animacja poruszająca tematy metafizyczne. Trudno traktować ją jako propozycję dla młodszych widzów, ale jej festiwalowy rezonans jest w pełni zrozumiały


„Father Mother Sister Brother”: New Jersey + Dublin + Paryż (ocena: 5/10 za Rolexa)
przyciąga nazwiskiem znanego reżysera - pomimo ciekawych pomysłów przynosi więcej rozczarowania niż filmowej satysfakcji









