„Tajny agent”: włochata noga (ocena: 4/10 za Brazylię)
- 1 godzinę temu
- 2 minut(y) czytania
Na opuszczoną stację wjeżdża mężczyzna podróżujący samotnie żółtym kabrioletem. Przed budynkiem leży trup przykryty gazetami. Gdy na miejsce przyjeżdża policja, szybko okazuje się, że ciało interesuje funkcjonariuszy mniej niż kierowca.
Kleber Mendonça Filho, ekscentryczny brazylijski reżyser i filmofil, przygotował propozycję głównie dla wyrobionych widzów, najlepiej znających mroczne karty historii Brazylii. Problem w tym, że samo zawiązanie akcji ciągnie się zdecydowanie za długo i szybko odbiera całej opowieści energię. Druga połowa także nie daje satysfakcji, bo zamiast porządkować historię, jeszcze mocniej ją rozprasza. Mieszanie gatunków nie dodaje świeżości, tylko osłabia rytm i utrudnia zaangażowanie. Nawet przy pełnym skupieniu trudno tu dostrzec klarowny zarys fabuły.
To byłby zarzut kompromitujący całość, gdyby autor nie dawał jasno do zrozumienia, że właśnie o taki efekt mu chodzi. Filho bawi się swoją filmową wiemordedzą i zasypuje ekran nieoczywistymi, mało czytelnymi odniesieniami do popkultury. Nawet tytuł okazuje się fałszywym tropem, bo bohater, którego trudno jasno zdefiniować, z tajnym agentem właściwie się rozmija. Być może przy kolejnym seansie ta układanka nabrałaby większego sensu, ale sposób podania skutecznie zniechęca do takiej próby.
Największym obciążeniem tej produkcji okazuje się rozgłos zbudowany wokół oscarowych nominacji. Szczególnie nominacja dla Wagnera Moury zaskakuje, bo jego występ nie ma ani ciężaru, ani wyrazistości, które uzasadniałyby tak głośne wyróżnienie. Sama konstrukcja opowieści dodatkowo osłabia jego obecność, bo trudno wskazać w nim jednoznaczne centrum wydarzeń. W efekcie szeroka publiczność, przyciągnięta prestiżem nagród, dostaje seans o monotonnym rytmie i chłodnym sposobie prowadzenia fabuły. To kino skrojone pod bardzo wyrobionego odbiorcę i kameralny obieg studyjny, a nie pod szeroką widownię multipleksów.
„Tajny agent” to nie lada wyzwanie, nawet dla wytrwanych kinomanów. Nominacje oscarowe tylko szkodzą.
Atuty:
nawiązania filmowe
tło historyczne
konsekwentnie budowana atmosfera
autorski charakter
granie z konwencjami
scenografia i realia epoki
nominacje oscarowe
Mankamenty:
rozwlekłe
monotonne prowadzenie narracji
brak konkretyzacji przesłania
nieczytelne przeskoki czasowe
fabuła bez punktu zaczepienia
nadmiar nieczytelnych odniesień
gatunkowy rozrzut
dystans utrudniający emocjonalne wejście
hermetyczna forma dla wąskiego grona odbiorców
przeciągnięte do granic bólu
Polecane dla:
kinofilów
widzów kina autorskiego
odbiorców cierpliwych wobec wolnego tempa
zainteresowanych historią Brazylii i dyktatury
bywalców kin studyjnych
lubiących symbole, aluzje i niedopowiedzenia
otwartych na narracyjny chaos jako świadomy zabieg
gotowych zaakceptować brak jasnej fabuły
koneserów latynoamerykańskiego kina artystycznego
Twórcy:
reżyseria, scenariusz: Kleber Mendonça Filho
zdjęcia: Evgenia Alexandrova
montaż: Eduardo Serrano, Matheus Farias
scenografia: Thales Junqueira
kostiumy: Rita Azevedo
muzyka: Tomaz Alves Souza, Mateus Alves
dźwięk: Cyril Holtz, Tijn Hazen, Moabe Filho, Pedrinho Moreira
obsada: Wagner Moura, Maria Fernanda Cândido, Gabriel Leone, Carlos Francisco, Isabél Zuaa, Alice Carvalho, Udo Kier, Thomás Aquino, Hermila Guedes, Robério Diógenes
tytuł oryginalny: O agente secreto
produkcja: Brazylia, Francja, Holandia, Niemcy
gatunek: dramat historyczno-kryminalny
rok: 2025
data polskiej premiery: 27 marca 2026
dystrybucja: Gutek Film
festiwale: 41. Warszawski Festiwal Filmowy sekcja „Konfrontacje”, Cannes, Nowe Horyzonty, Toronto
Obejrzany w czwartek 9 kwietnia 2026 roku o godz. 19:40 w kinie Cinema City Arkadia












Komentarze