

„Młode matki”: bracia Dardenne (ocena: 5/10 za macierzyństwo)
Mają ważny temat, lecz grzęzną w chaosie, nudzie oraz pretensjonalnej powadze. Film złożony z ciekawych historii, które męczą.


„Chronologia wody”: Kristen Stewart jako reżyser (ocena: 5/10 za pływanie)
intensywny dramat o traumie, pamięci oraz twórczej emancypacji, ambitny debiut reżyserski Kristen Stewart z wyrazistą rolą Imogen Poots


„Znaki Pana Śliwki”: Karol, który został grafikiem (ocena: 6/10 za artystę)
Czuły dokument o artyście, którego prace stały się częścią polskiej codzienności. Największą siłą są archiwalia, bohater i sentyment, słabszą pozostaje rozproszona narracja.


„Łobuz”: outsider (ocena: 6/10 za Dickinsona)
Historia człowieka upadłego, uzależnionego, wykluczonego społecznie, niepozbawiona jednak nadziei. Plus za surrealizm.


„Dyrygent”: Bambini di Praga (ocena: 6/10 za chór)
to wiwisekcja wykorzystania talentów, ale również urody młodych dziewcząt w prestiżowym chórze, dopracowane muzycznie


„Tajny agent”: włochata noga (ocena: 4/10 za Brazylię)
Nie lada wyzwanie, nawet dla wytrwanych kinomanów. Brazylia, zbrodnie i reżim wojskowy. Nominacje oscarowe tylko szkodzą


„Ostatnia sesja w Paryżu”: śledztwo psychiatryczki (ocena: 5/10 za Foster)
ma świetną Jodie Foster i dobry punkt wyjścia, ale emocjonalnie trzyma widza na dystans i zbyt rzadko przekuwa swój potencjał w prawdziwe napięcie


„Zima pod znakiem Wrony”: profesor Andrews w Warszawie (ocena: 6/10 za Tokarczuk)
rysuje klimat „niedzieli bez teleranka”, z perspektywy osoby nie zaangażowanej w polski konflikt polityczny


„Zapiski śmiertelnika”: samobójca (ocena: 6/10 za epitafium)
Wskazują wiele ciekawych dylematów moralnych, ukazując kruchość ludzkiego życia. Szkoda, że do kin wchodzi z niszowym dystrybutorem.


„Głos Hind Rajab”: zbrodniarze Izraela (ocena: 7/10 za Gazę)
jest wyciskaczem łez – widzowie wychodzą głęboko poruszeni, to nie głos – to krzyk w kontekście niekończących się bezsensownych wojen











