„Ścieżki życia”: ostatnia wędrówka (ocena: 7/10 za szlak)
- Andrzej
- 1 dzień temu
- 3 minut(y) czytania
Dwójka starszych ludzi decyduje się na samotną wędrówkę turystycznym szlakiem, z własnym sprzętem: namiotem i zapasem jedzenia. Wyraźnie mają niedobory finansowe, bo wszystko organizują „niskobudżetowo” – prawie jak młodzi ludzie.
Kameralny film, w którym prawda o sytuacji bohaterów odsłaniana jest fragmentami – jak w realnym życiu, gdy nie wszystko mówi się od razu, a wstyd i duma robią za dodatkowy bagaż. Samotne wędrówki z namiotem to stereotypowo domena młodych; tutaj robią to ludzie starsi i wyraźnie schorowani. Właśnie ten kontrast buduje napięcie: oglądamy, jak ciało mówi „nie”, a oni mimo to idą. Determinacja nie jest tu hollywoodzką pozą, tylko uporem, który czasem ociera się o desperację. Im lepiej poznajemy ich perypetie życiowe i finansowe, tym łatwiej ich polubić – a jeszcze łatwiej wciągnąć się w pytanie, czy ta wędrówka jest ucieczką, terapią, czy może ostatnim sensownym wyborem, jaki im został.
Forma jest oszczędna i dobrze to służy treści. Film operuje skromnymi dialogami, subtelnymi ujęciami i spokojnym montażem, nie dopowiada wszystkiego muzyką ani patosem. To kino, które ufa widzowi: pozwala mu dopowiedzieć ciszę między zdaniami i zobaczyć w zmęczeniu bohaterów coś więcej niż tylko fizyczny trud. Jest tu także poczucie humoru – dyskretne, niekiedy gorzkie – które działa jak wentyl bezpieczeństwa. Najczęściej jednak film podszyty jest refleksją o ulotności życia, o tym, jak szybko stabilność potrafi zamienić się w prowizorkę, i jak niewiele trzeba, żeby człowiek znalazł się „poza” systemem.
Atutem produkcji jest chemia i naturalność bohaterów: Gillian Anderson i Jason Isaacs grają bez gwiazdorskiej maniery, bardziej ciałem niż dialogiem – zmęczeniem, uporem, drobnymi gestami troski, chwilami wstydu i irytacji, które w długiej wędrówce są nieuniknione. Ich relacja żyje w detalach: w tym, kto milknie pierwszy, kto udaje, że nic go nie boli, kto wstaje szybciej, choć powinien wolniej. Dzięki temu łatwo wchodzi się w ich perspektywę i zaczyna kibicować nie „wielkiej przygodzie”, tylko temu, by dotrwali do kolejnego poranka.
Reżyserka Marianne Elliott prowadzi historię spokojnie, z uważnością na detale: brud, chłód, mokre ubrania, życzliwość i niechęć napotkanych osób. Nadmorskie krajobrazy przedstawione są w surowej formie. Przyroda wpływa na rytm emocji – kiedy jest pięknie oddycha razem z bohaterami, kiedy zimno i mokro, film nie boi się dyskomfortu, który odbiera romantyczną aurę.
„Ścieżki życia” to film o ostatniej wędrówce, która jednak może dać więcej radości i pozwolić odkryć sens życia.
Atuty:
życiowe refleksje
stopniowe odkrywanie przeszłości
pozytywne podejście bohaterów
sprawna adaptacja
kameralny sposób narracji
oszczędność dialogów i montażu
chemia małżeńska
wiarygodne aktorstwo
nadmorskie lokacje
Mankamenty:
monotonne tempo
momentami przygnębiające
minimalizowanie postaci drugoplanowych
wygładzone wątki społeczne
Polecane dla:
fanów kameralnego kina
lubiących kameralne dramaty rodzinne
szukających odpowiedzi na egzystencjalne pytania
amatorów kina drogi
ceniących wiarygodne aktorstwo
dotkniętych problemami finansowymi
śmiertelnie chorych
pasjonatów turystycznych wypraw
Twórcy:
reżyseria: Marianne Elliott
scenariusz: Rebecca Lenkiewicz
zdjęcia: Hélène Louvart
montaż: Lucia Zucchetti, Gareth C. Scales
muzyka: Chris Roe
scenografia: Christina Moore
kostiumy: Matthew Price
dźwięk: Martin Trevis, Andy Shelley, Rob Hughes
obsada: Gillian Anderson, Jason Isaacs, James Lance, Hermione Norris, Lloyd Hutchinson, Rebecca Ineson, Megan Placito, Robbie O'Neill, Tucker St. Ivany
tytuł oryginalny: The Salt Path
produkcja: Wielka Brytania
gatunek: komediodramat rodzinno-życiowy
rok: 2024
premiera kinowa: 2 stycznia 2026
dystrybucja: Gutek Film
festiwale: Warszawski Festiwal Filmowy 2025 Pokazy specjalne, Toronto
Obejrzany w sobotę, 18 października 2025 roku, o godz. 20:30, w kinie Kinoteka w ramach 41. Warszawskiego Festiwalu Filmowego sekcji Pokazy Specjalne













Komentarze