top of page

„Dobry chłopiec”: piwniczna resocjalizacja (ocena: 6/10 za Komasę)

  • 16 minut temu
  • 3 minut(y) czytania
Jan Komasa brawurowo rozwija karierę poza Polską.
Nastoletni Tommy budzi się po ostrej imprezie w rzeczywistości, w której obca rodzina postanawia brutalnie narzucić mu własne reguły.

Punkt wyjścia jest prosty i celowo brutalny. Film zaczyna się od imprezy narkotykowo-alkoholowo-seksualnej, by przerzucić bohatera (i widza zarazem) do dusznej, kameralnej przestrzeni. Polski reżyser Jan Komasa serwuje jako punkt wyjścia sytuację przemocy podszytej rzekomą troską. Nie jest to motyw szczególnie odkrywczy jako opowieść o porwaniu, zamknięciu i psychicznej tresurze. Podobne motywy kino przerabiało już wielokrotnie. Siła leży w sposobie pokazania rozwoju wydarzeń. To nie klasyczny thriller z tajemnicą do rozwiązania - układ sił jest czytelny od pierwszych sekwencji. Bardziej interesujący jest rozwój wypadków.

 

Komasa trafia w temat znacznie ciekawszy niż sama historia uwięzienia. Interesuje go nie tylko widoczna patologia, co psychopatia ubrana w język poprawności. Sprawca przypomina człowieka przekonanego, że wykonuje konieczną pracę, naprawia cudze życie, ma prawo narzucać reguły, bo świat wokół się stał się zbyt niebezpieczny. I właśnie w tym tkwi najmocniejszy rys filmu: w przekonaniu, że prawdziwie groźna przemoc przemawia spokojnym głosem.

 

To wciąż historia o współczesnym zagubieniu młodych ludzi, ale nie idzie w prostą publicystykę. Protagonista nie jest tylko młodocianym degeneratem, wraz z rozwojem akcji ujawnia inteligentne wnętrze. Film przestaje być opowieścią o resocjalizacji, staje się historią przemocy podszytej wychowawczą misją. Na korzyść działa kameralność, ograniczona liczba postaci i jedna dominująca przestrzeń.

 

Scenariusz nie zawsze potrafi przełożyć swoje intuicje na równie mocne sceny. Motyw resocjalizacji przez zamknięcie i dyscyplinę ma potencjał, lecz z czasem narracja zaczyna obracać się wokół tych samych napięć. Przez co film słabnie pod względem dramaturgicznym. Trudno komukolwiek sprzyjać, bo konsekwentnie bohaterowie są antypatyczni. Szwankuje też logika postaci drugoplanowych. W pierwszych scenach wydawało się, że to gosposia będzie miała dodatkowe znaczenie w tej układance, ale staje się postacią niewykorzystaną scenariuszowo.  

 

Komasa celuje w opowieść o zachodnim społeczeństwie, które pod hasłami wolności i tolerancji tracą zdolność stawiania obywatelom granic. Jednoznacznie brutalna dyscyplina, w optyce ogółu coś na kształt dyktatury, a może nawet nazizmu, nie jest lekarstwem na problemy z patologicznymi zachowaniami młodego pokolenia. Frustracja wobec nadmiernej wolności może przerodzić się w niezdrową fascynację kontrolą. To nie jest tak trafna wiwisekcja jak społeczeństwa amerykańskiego, w dużo bardziej oryginalnej „Rocznicy”. Odniesienie do brytyjskiego społeczeństwa widoczne jest głównie w pierwszej, „imprezowej” sekwencji. Bo sam motyw piwnicy bardziej kojarzy się z Austrią.

 

W obsadzie na pierwszy plan wychodzi męski pojedynek: Anson Boon i Stephen Graham. Boon nie sprowadza Tommy’ego do roli zepsutego dzieciaka, pokazuje w nim zarazem agresję, strach i odruch dostosowania się do sytuacji. Graham buduje postać niepokojącą bez potrzeby podnoszenia głosu. Jego bohater jest przerażająco opanowany, co czyni go przekonującym. Słabiej wyglądają postacie kobiece. Andrea Riseborough wnosi do filmu rodzaj ograniczonego umysłowo spokoju, niezdolnego do protestu, ale też nie proponującego niczego w zamian. Monika Frajczyk ma do zagrania najmniej i to niestety widać. Jej postać zostaje zarysowana najbardziej szablonowo i nieprzekonująco logicznie.


Od strony realizacyjnej widać nabieranie doświadczenia przez polskiego reżysera. Komasa prowadzi film cierpliwie, bez efekciarstwa i taniego szoku. Klimat utrzymują aktorzy, rytm montażu, dobrze rozpisane dialogi i chłodne prowadzenie kamery. Nadużyciem byłoby stwierdzenie, że dobrze się ogląda, bo zamysł scenariuszowy ma wręcz wymuszać na widzach dyskomfort. Ale warstwa realizacyjna tylko w tym zamiarze pomaga.



Dobry chłopiec” trudno uznać za film oryginalny, bo czerpie z wielu znanych motywów, ale warto odnotować z jaką konsekwencją portretuje współczesne społeczeństwo.

 


Atuty:
  • klaustrofobiczna atmosfera

  • kameralna forma: ograniczona liczba postaci, jedno miejsce akcji

  • napięcie psychologiczne

  • wyrazistość postaci

  • rozwój bohaterów

  • trafnie dobrana obsada

  • męski pojedynek aktorski

  • tematyka przemocy i radykalnych pomysłów na jej zwalczanie

  • precyzyjna reżyseria

  • montaż podtrzymujący rytm i napięcie

  • intrygujące dialogi

 

Mankamenty:
  • wtórność części motywów fabularnych

  • nierówne tempo w środkowej partii

  • antypatycznie niebezpieczni bohaterowie

  • słabiej rozpisane postaci drugoplanowe

  • zbyt mocno dopowiedziany finał

 

Polecane dla:
  • lubiących kameralne thrillery psychologiczne

  • amatorów kina moralnie niejednoznacznego

  • szukających opowieści o kontroli

  • śledzących karierę reżyserską Komasy

  • piątkowych imprezowiczów

  • bezwzględnych ojców

  • potencjalnych dyktatorów

 

Twórcy:
  • reżyseria: Jan Komasa

  • scenariusz: Bartek Bartosik, Naqqash Khalid

  • zdjęcia: Michał Dymek

  • montaż: Agnieszka Glińska

  • muzyka: Abel Korzeniowski

  • scenografia: Fletcher Jarvis

  • dekoracja wnętrz: Toni Child

  • kostiumy: Julian Day

  • dźwięk: Radosław Ochnio

  • obsada: Anson Boon, Stephen Graham, Andrea Riseborough, Monika Frajczyk, Austin Haynes, Callum Booth-Ford, Kit Rakusen, Noah Manzoor, Hanna Koczewska

 


tytuł oryginalny: The Good Boy

produkcja: Wielka Brytania, Polska

gatunek: dramat rodzinno-społeczny

rok: 2025

data polskiej premiery: 6 marca 2026 roku

dystrybucja: Kino Świat

festiwale: Valladolid

 

Obejrzany w kinie Cinema City Arkadia, w poniedziałek 9 marca 2026 roku, o godzinie 17:50.


Komentarze


Ostatnie posty
Search By Tags
Follow Us
  • Twitter Social Icon
bottom of page