

„Birthday Party”: urodziny córki (ocena: 6/10 za Dafoe)
przyciąga dekadencką atmosferą pełną śmiałej nagości, choć główny konflikt okazuje się zbyt płytki


„Rocky Horror Picture Show”: noc w zamku (ocena: 6/10 za Curry’ego)
pozostaje kultowym doświadczeniem dla widowni znającej niemal na pamięć dialogi, gesty i piosenki


„Supergirl”: alkoholowa wersja Supermana (ocena: 7/10 za Alcock)
udane widowisko z wyrazistą bohaterką, dużą dawką humoru, psem Krypto oraz całą plejadą drugoplanowych dziwnych stworzeń egzystujących jak normalni ludzie


„Wrócicie do siebie”: świętować rozstanie (ocena: 4/10 za rozwód)
opiera się na jednym założeniu, które nie otrzymuje równie mocnego rozwinięcia, temperatura emocjonalna utrzymuje się na zbyt niskim poziomie


„MadS”: epidemia (ocena: 6/10 za ujęcie)
Wariacja na temat zakażenia i nocnej apokalipsy, podaną z energią imprezowego koszmaru zamiast klasycznego kina epidemicznego


„Dobry chłopiec”: piwniczna resocjalizacja (ocena: 6/10 za Komasę)
czerpie z wielu znanych motywów, ale warto odnotować, z jaką konsekwencją portretuje zachodnie społeczeństwo w krzywym zwierciadle


„Cicha noc, śmierci noc”: głos wewnętrzny (ocena: 6/10 za Mikołaja)
odtrutka na zamieszanie przedbożonarodzeniowe: jest i wątek miłosny, i krwawe rozprawy, scena imprezy faszystów wybija się na czoło


"Nino": nagroda 41 WFF (ocena 5/10 za diagnozę)
Trzy weekendowe dni z życia młodego człowieka: od dramatycznej diagnozy do rozpoczęcia terapii.


„Zwierzę”: bo byku (ocena: 5/10 – za torreadorkę)
ambitnie próbuje połączyć realizm społeczny z metaforycznym kinem kobiecego doświadczenia, ale nie zawsze znajduje właściwą równowagę


„Lokah Chapter 1: Chandra”: zjawiskowa Chandra (ocena: 5/10 – za wampirkę)
może przyciągnąć widzów szukających egzotycznej mieszanki romansu, komedii i horroru, ale oczekujących spójnej historii i konsekwentnej atmosfery, pozostaje filmem rozczarowującym




















