„Kopnęłabym cię, gdybym mogła”: matka cierpiąca (ocena: 5/10 za sufit)
- 28 minut temu
- 3 minut(y) czytania
Linda, matka małej córeczki, doświadcza absurdalnego wypadku w domu, po którym jej psychika, i tak wątła, rozpada się jeszcze bardziej.
To autorski projekt amerykańskiej reżyserki i scenarzystki Mary Bronstein. Z kobiecej perspektywy prowadzi historię bohaterki granej przez Rose Byrne. Przeciążona codziennością, opiekuje się córką i funkcjonuje bez realnego wsparcia męża. Sytuacja komplikuje się, gdy sufit w ich mieszkaniu się wali i muszą się przenieść do motelu. Równolegle zmaga się z presją lekarzy, trudnymi relacjami zawodowymi, własną terapią oraz kolejnymi drobnymi katastrofami, które składają się na obraz życia wymykającego się spod kontroli.
Fabuła jest ściśle powiązana z zastosowanymi rozwiązaniami realizacyjnymi. Kamera skupia się na postaci matki, naruszając jej intymną przestrzeń. Dziecko pozostaje natomiast poza kadrem. To nasuwa wiele różnych interpretacji wzmacnianych kolejnymi mało realnymi przypadkami. Pojawia się pytanie, co jest rzeczywistością, a co może jedynie wyobrażeniem przeciążonej psychiki bohaterki. Może sufit w mieszkaniu się nie zawalił, ale to tylko metafora ruiny jej życia. A może nie ma córeczki, może jest odchowana, może jej nigdy nie było, a może była ofiarą aborcji. Wielość interpretacji mogłaby być atutem, ale film angażuje zbyt słabo, by ten potencjał w pełni wykorzystać.
Największą siłą pozostaje więc brawurowa rola Rose Byrne. Nadaje opowiadanej historii ciężar emocjonalny i wiarygodność. Byrne utrzymuje narrację w ryzach, dzięki czemu jej postać ani przez chwilę nie staje się jednowymiarowa. W jej interpretacji aktorskiej mieszczą się jednocześnie frustracja, poczucie winy, gniew, bezradność i desperacka potrzeba, by jeszcze raz spróbować wszystko poukładać. To właśnie dlatego film działa najmocniej jako studium psychiki kobiety, która od dawna funkcjonuje ponad swoje możliwości. Być może film mocniej trafi do matek zmagających się z podobnym przeciążeniem po porodzie lub w trakcie wychowywania dziecka.
Film debiutował na Sundance, a w Berlinie był pokazywany w konkursie głównym, gdzie Byrne została nagrodzona Srebrnym Niedźwiedziem. Dostała również nominację do Oscarów za rolę pierwszoplanową. W szerokiej dystrybucji, a do takiej trafił w Polsce, może być trudny do przyjęcia. Nie dziwi więc, że część widzów opuszcza sale multipleksów.
„Kopnęłabym cię, gdybym mogła” to film trudny, pełen wyzwań dla widza i niejednoznaczny interpretacyjnie. Ogląda się bez przyjemności, ale za to pozostaje w pamięci.
Atuty:
rola Rose Byrne
portret psychicznego przeciążenia
gęsta atmosfera
poziom napięcia
kobiece podejście
forma dopasowana do stanu bohaterki
połączenie dramatu i czarnej komedii
emocjonalna prawda w scenach rodzinnych
wielość interpretacji
podkład muzyczny
Mankamenty:
chaos w narracji
mało angażujący ze względu na postawę bohaterki
umowna fabuła
wymagające skupienia i obycia filmowego
powolny rozwój historii
brak jednoznacznej puenty
zminimalizowane postacie drugoplanowe
mało komunikatywne dla szerokiej widowni
Polecane dla:
ceniących kino psychologiczne
zainteresowanych tematami przeciążenia, lęku i kryzysu rodzinnego
szukających mocnych ról aktorskich
miłośników niezależnego kina amerykańskiego
lubiących filmy o wysokim napięciu emocjonalnym
otwartych na połączenie dramatu z czarną komedią
straumatyzowanych matek
Twórcy:
reżyseria, scenariusz: Mary Bronstein
zdjęcia: Christopher Messina
montaż: Lucian Johnston
scenografia: Carmen Navis
dekoracja wnętrz: Kaili Corcoran
kostiumy: Elizabeth Warn
dźwięk: Ruy García, Chris Navarro, Jeffrey Roy, Filipe Messeder
obsada: Rose Byrne, A$AP Rocky, Conan O'Brien, Danielle Macdonald, Ivy Wolk, Daniel Zolghadri, Josh Pais, Helen Hong, Ella Beatty, Christian Slater
tytuł oryginalny: If I Had Legs I'd Kick You
produkcja: Stany Zjednoczone
gatunek: dramat psychologiczno-rodzinny
rok: 2025
data polskiej premiery: 20 lutego 2026 roku
dystrybucja: Best Film
festiwale: Berlinale, Toronto
Obejrzany w kinie Cinema City Białołęka, w sobotę 28 lutego 2026 roku, o godzinie 18:20.












Komentarze