„Czy mnie słychać?”: open mic (ocena: 5/10 za Coopera)
- 31 minut temu
- 3 minut(y) czytania
Alex Novak jest w trakcie rozwodu, a jego stan psychiczny pozostawia wiele do życzenia. Zupełnie przypadkowo trafia na komediowe występy sceniczne.
Dzieło Bradleya Coopera opowiada o mężczyźnie, który szuka nowego punktu oparcia i próbuje odzyskać kontrolę nad sobą przez stand-up. To kameralny dramat obyczajowy, oparty na codziennych sytuacjach, rozmowach i emocjonalnym rozchwianiu bohatera. Cooper stawia na spokojne tempo i obserwację, ale tej historii brakuje ciężaru. Kryzys bohatera pozostaje raczej naszkicowany niż przeżyty, przez co widz dostaje serię scen z życia po rozpadzie związku, a nie pełnowymiarowy portret człowieka w rozsypce. Film ma wyraźny temat, lecz za rzadko znajduje dla niego mocne sceny.
Najlepiej wypadają fragmenty rozgrywane na scenie. Występy Alexa porządkują narrację, dają rytm i uruchamiają uwagę widza. W tych momentach pojawia się konkret: widać napięcie, wstyd, potrzebę uznania i próbę zamiany prywatnego kryzysu w publiczną formę. Poza sceną napięcie szybko opada. Relacje z byłą żoną, dziećmi i znajomymi mają tu znaczenie głównie funkcjonalne, bo scenariusz traktuje je skrótowo i bez większej głębi. Ma to sens, bo w życiu często tak bywa, że prawdziwe emocje człowiek przekazuje w nietypowy, a nawet, publiczny sposób.
Film rozciąga opowieść ponad jej rzeczywistą zawartość. Kolejne sceny dokładają podobne emocje, zamiast prowadzić bohatera do wyraźnej przemiany. Przez to seans traci energię, a końcowe wrażenie osłabia poczucie, że historia osiągnęła swój punkt znacznie wcześniej, niż sama chce to przyznać. Byłby lepszy, gdyby kończył się kilka scen wcześniej.
Również aktorsko można odczuć niedosyt. Will Arnett buduje postać w sposób dość jednostajny, bez siły, która pozwoliłaby naprawdę wejść w kryzys bohatera. Laura Dern dostaje zbyt mało miejsca, by jej bohaterka mogła realnie współtworzyć emocjonalny środek tej historii. W efekcie postacie nie wciągają, a ich problemy częściej pozostają obok widza, niż rzeczywiście go obchodzą. Największym nieporozumieniem są sceny z samym reżyserem, które zupełnie naruszają rytm narracji.
Film Coopera ogląda się przede wszystkim dla samego pomysłu, by kryzys wieku średniego przepuścić przez scenę stand-upową. To właśnie ten element daje odrębność i kilka lepszych momentów. Reszta pozostaje poprawną, lecz rozwleczoną opowieścią o mężczyźnie, który próbuje poukładać życie po swojemu. Warto obejrzeć tylko wtedy, gdy sam temat wydaje się interesujący. Jako pełnowymiarowy dramat angażuje słabo i zostawia umiarkowane wrażenie.
„Czy mnie słychać?” niespecjalnie angażuje w opowiadaną historię, ale zachęca do spróbowania swoich umiejętności w popularnych występach stand-upowych.
Atuty:
kryzys wieku średniego
kondycja mężczyzny w trakcie rozwodu
motyw stand-upu
intymna perspektywa
realne, codzienne perypetie
Mankamenty:
rozwleczone tempo
mało angażujące
sztucznie przeciągnięte
emocjonalny niedosyt
minimalizowanie postaci drugoplanowych
aktorski niedosyt
doklejone sceny z Bradleyem Cooperem
Polecane dla:
zainteresowanych filmami o rozpadzie związku
miłośników życiowych tematów
ciekawych reżyserskich pomysłów Bradleya Coopera
fanów stand-upu
posiadających skryty talent sceniczny
mężczyzn w kryzysie wieku średniego
rozwodników
Twórcy:
reżyseria: Bradley Cooper
scenariusz: Will Arnett, Mark Chappell
zdjęcia: Matthew Libatique
montaż: Charlie Greene
scenografia: Kevin Thompson
dekoracja wnętrz: Rebecca Meis DeMarco
kostiumy: Gali Noy
muzyka: James Newberry
dźwięk: Dane A. Davis, Dean A. Zupancic, Tom Ozanich, Steven Morrow
obsada: Will Arnett, Laura Dern, Andra Day, Bradley Cooper, Blake Kane, Calvin Knegten, Scott Icenogle, Sean Hayes, Ciarán Hinds, Christine Ebersole
tytuł oryginalny: Is This Thing On?
produkcja: Stany Zjednoczone
gatunek: dramat psychologiczno-rodzinny
rok: 2025
data polskiej premiery: 27 lutego 2026 roku
dystrybucja: Disney
Obejrzany w kinie Cinema City Sadyba Best Mall, w poniedziałek 2 marca 2026 roku, o godzinie 20:50.












Komentarze