

„Spa Weekend”: przyjaciółki (ocena: 5/10 za kozy)
Solidny potencjał komediowy, a nawet dramatyczny, ale ważniejsze okazały się głupie gagi i żenujący poziom humoru


„Zróbmy sobie przerwę”: dylematy restauratora (ocena: 4/10 za Zakościelnego)
ma włoski urok, ale chaotyczna narracja szybko zamienia lekką komedię w męczący seans


„Backrooms. Bez wyjścia”: meblowe stany świadomości (ocena: 6/10 za liminalność)
Niepokojące doświadczenie z pogranicza snu, traumy oraz grozy psychologicznej. Oryginalny pomysł, sugestywna forma oraz konsekwentnie budowany dyskomfort


„Wrócicie do siebie”: świętować rozstanie (ocena: 4/10 za rozwód)
opiera się na jednym założeniu, które nie otrzymuje równie mocnego rozwinięcia, temperatura emocjonalna utrzymuje się na zbyt niskim poziomie


„Kandydaci Śmierci”: wychowanie przez horror (ocena: 6/10 za Cuske)
Dokument o chłopakach, którzy przez kręcenie horrorów zapisali własne dorastanie. Prosta opowieść o pasji, wyprawach i przyjaźni


„Czy mnie słychać?”: open mic (ocena: 5/10 za Coopera)
niespecjalnie angażuje w opowiadaną historię, ale zachęca do spróbowania swoich umiejętności w popularnych występach stand-upowych


„Seks dla opornych”: 25. rocznica (ocena: 6/10 — za Ostrowską)
komedia życiowa, śmieszna, ale tylko dla tych, którzy nie trwają w związku ponad dwie dekady...


"Dom dobry": Smarzowski na maksa (ocena 8/10 za Schuchardta)
Kino, które stawia lustro tam, gdzie inni wolą odwracać wzrok. Dzieło, które powinno być szeroko omawiane i pokazywane.


„Smashing Machine”: Mark Kerr (ocena: 6/10 – za wrestling)
Stanowi hołd dla pionierów sportu, który obecnie wzbudza ogromne zainteresowanie, a zawodnicy stają się milionerami i celebrytami.


"Wyspa dnia wczorajszego": Dzień Świstaka (ocena 8/10 za nienawiść)
Warto mieć kogoś, kogo się tak bardzo nienawidzi, żeby mu zrobić niewyobrażalne świństwo…











