„Greenland 2”: Ucieczka z Grenlandii (ocena: 5/10 za Butlera)
- Andrzej
- 5 godzin temu
- 2 minut(y) czytania
Pięć lat po zniszczeniu Ziemi przez asteroidę schron na Grenlandii przestaje być bezpieczny. Trzyosobowa rodzina musi szukać nowego schronienia na wciąż wyniszczonej planecie.
Filmów o potencjalnej zagładzie planety Ziemi było wiele. Jednak zrealizowany w trudnym okresie pandemicznym „Greenland” miał swoje zalety: emocjonującą fabułę i silny wątek rodzinny. Decyzja o kontynuacji — mimo braku mocnego uzasadnienia fabularnego — jest poniekąd zrozumiała. Niestety pod wieloma względami okazuje się porażką.
Nie udało się przede wszystkim uzasadnić sensu wędrówki bohaterów. Jest niebezpieczna i tylko momentami przekonująca. Trudno kibicować bohaterom, gdy ich decyzje wydają się nazbyt ryzykowne — podążają ku mało zrozumiałemu celowi. Bardziej uważni widzowie pamiętają, że to w Europę Zachodnią uderzył największy odłamek, więc wybór Francji jako kierunku „ratunku” brzmi co najmniej wątpliwie: krater powinien być jednym z najmniej bezpiecznych miejsc. Nawet jeśli docierają jakieś wieści z kontynentu (jakby ktoś mógł swobodnie się komunikować), ryzyko podróży wydaje się nieproporcjonalnie wysokie. Z drugiej strony sama wyprawa daje jeden naprawdę pomysłowy obraz: wizję wyschniętego Kanału La Manche.
Zaniechano natomiast w drugiej części akcentów rodzinnych – w odróżnieniu od pierwowzoru interakcje między małżonkami są stereotypowe i nieciekawe. A to właśnie ta paralela z ratowaniem więzi rodzinnych w czasach apokalipsy stanowiła element sukcesu „jedynki”. Zamiast konfliktu małżeńskiego dostajemy wizję powolnego umierania — znacznie mniej nośną emocjonalnie.
Gdy scenariusz kuleje, na pierwszy plan wysuwają się aspekty techniczne, które już w oryginale nie były zbyt atrakcyjne. Film dodatkowo dystrybuowany jest w ten sam weekend, w którym do kin wchodzi „28 lat później…” - perfekcyjnie oddający klimat dystopijnej przyszłości. „Greenland 2” stawia natomiast na jedną emocjonującą scenę przejścia nad przepaścią – a do kreacji świata jakby zabrakło budżetu.
Co prawda aktorsko wypada poprawnie, jednak ograny w tego typu filmach Gerard Butler i już jakby mniej atrakcyjna Morena Baccarin nie mogą uratować porażki pomysłu tej kontynuacji.
„Greenland 2” to jedna z bardziej niepotrzebnych filmowych kontynuacji w historii ludzkości, która współcześnie również ma Grenlandię w centrum zainteresowania.
Atuty:
„popularność” tematu Grenlandii
wizja zniszczonej planety
emocjonująca scena przejścia nad przepaścią
poprawne aktorsko
Mankamenty:
mało odkrywczy scenariusz
nieangażujące role bohaterów
wątpliwe motywacje
powielanie wizji zagłady
marna kreacja dystopijnego świata
niskobudżetowe efekty specjalne
minimalizowanie wątku rodzinnego
Polecane dla:
amatorów kina katastroficznego
fanów dystopijnej wizji przyszłości
doceniających kino drogi
linoskoczków
ceniących aktorską charyzmę Butlera
Donalda Trumpa i jego zakusów na Grenlandię
oczekujących unicestwienia Europy
Twórcy:
reżyseria: Ric Roman Waugh
scenariusz: Chris Sparling
zdjęcia: Martin Ahlgren
montaż: Colby Parker Jr.
muzyka: David Buckley
obsada: Gerard Butler, Morena Baccarin, Roman Griffin Davis, Tommie Earl Jenkins, Amber Rose Revah, Peter Polycarpou, Sidsel Siem Koch, Nathan Wiley, Gordon Alexander
tytuł oryginalny: Greenland 2: Migration
produkcja: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania
gatunek: dramat katastroficzno-rodzinny
rok: 2026
premiera kinowa: 16 stycznia 2026
dystrybucja: Monolith Films
Obejrzany w kinie Cinema City Sadyba Best Mall, w piątek 16 stycznia 2026 roku o godzinie 21:00













Komentarze