top of page

„Greenland” – meteoryt (ocena 6/10 za Grenlandię)

  • Zdjęcie autora: Andrzej
    Andrzej
  • 24 wrz 2020
  • 2 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 18 godzin temu


Kino katastroficzne science fiction celowo ukierunkowane na dramat rodzinny.

Do Ziemi zbliża się wielki meteoryt, który według naukowców nie powinien stanowić zagrożenia. John, załamany problemami małżeńskimi, otrzymuje z departamentu prezydenckiego informację o wytypowaniu jego rodziny do umieszczenia w schronie. Po uderzeniu pierwszego odłamka wszyscy już wiedzą, że planecie i rasie ludzkiej grozi katastrofa.

Kino katastroficzne, z uwagi na wyczerpanie tematu, nie cieszy się już, mimo nowych możliwości technicznych, popularnością wśród filmowców. Każdy nowy scenariusz tego rodzaju produkcji staje się sztampowy i przewidywalny. „Greenland” wyróżnia się na tym tle, chociaż nie zrywa całkowicie z kanonem ani nie proponuje niczego nowego. Klasyczna struktura narracji: przedstawienie bohaterów, początkowo lekceważone zagrożenie, wizja unicestwienia rasy ludzkiej i walka o przetrwanie (z przewidywalnym finałem). Jednak ta walka dotyczy trzyosobowej rodziny, a nie całej ludzkości. Położono nacisk na ukazanie rozpadu małżeństwa i prób jego uratowania. Okazuje się bowiem, że czasami trudniej dogadać się zwaśnionym małżonkom niż uratować planetę przed katastrofą. Momentami fabuła staje się ckliwa i patetyczna, nie omija wielu raf scenariuszowych, jednak budzi emocje. Praktycznie od pierwszej sceny, poprzez pechowe rozstanie, aż po sekwencję finałową można trzymać kciuki za uratowanie życia, a także za ocalenie więzi rodzinnych.

Zmiana nacisku na elementy dramatu rodzinnego powoduje, że ograniczono bardzo przeciętne efekty specjalne. Jest kilka scen, w których można mieć zastrzeżenia co do ich poziomu technicznego, a wykorzystanie technik komputerowych jest zbyt widoczne. Generalnie dla fanów dobrej rozrywki i totalnej demolki taka produkcja może być rozczarowaniem.

Widać, że projekt był niechcianym dzieckiem. Zrezygnowali reżyser oraz kandydat do głównej roli, Chris Evans. Skorzystano więc z ogranego Gerarda Butlera, który wydaje się mało przekonujący. Dużo lepiej wypada partnerująca mu Morena Baccarin – na tyle atrakcyjna, że trudno zrozumieć scenariuszowy „skok w bok”. Tylko niestety wciąż ten sam makijaż, nie uwzględniający trudnych warunków, z jakimi się mierzyła, razi od połowy filmu. Zresztą pozostali bohaterowie też wyglądają, jakby mieli dużo czasu na kąpiel i układanie fryzury. Aktorsko dobrze wypada również nastoletni Roger Dale Floyd. Jest moment, całkiem pomysłowy, w tym filmie, gdy trójka bohaterów zostaje rozdzielona i to właśnie sekwencja z dzieciakiem budzi największe emocje.

Ugodzona nie tyle meteorytem, co wirusem branża — producenci, dystrybutorzy, właściciele kin — potrzebuje nowych, ciekawych produkcji. „Greenland” powinien przynajmniej trochę podratować frekwencję. Plus dla polskiego dystrybutora za brak wymyślania tytułu i stonowany marketing.

Plusy:
  • + emocjonujący

  • + nacisk na dramat rodzinny

  • + ładna Morena Baccarin

  • + ciekawe zwroty fabuły

Minusy:
  • - nielogiczności scenariuszowe

  • - sztampowość i przewidywalność

  • - irytująco nienaganny makijaż bohaterki

  • - ograny Butler

Zwiastun:

produkcja: Stany Zjednoczone

rok: 2020

polska premiera: 25 września 2020

dystrybucja: Monolith Films

gatunek: katastroficzno-rodzinny

  • reżyseria: Josh Boone

  • scenariusz: Chris Sparling

  • zdjęcia: Dana Gonzales

  • montaż: Gabriel Fleming

  • kostiumy: Kelli Jones

  • muzyka: David Buckley

  • obsada: Gerard Butler, Morena Baccarin, Roger Dale Floyd, Scott Glenn, Randal Gonzalez, Joshua Mikel, Scott Poythress, Claire Bronson, Gary Weeks, Hope Davis, David Denman, Andrew Bachelor, Stacy Johnson, Mike Gassaway, Al Mitchell, Okea Eme-Akwari, Kendrick Cross, Marc Gowan, Kelly Finley, Jaime Andrews, Otis Winston

 
 
 

Komentarze


Ostatnie posty
Search By Tags
Follow Us
  • Twitter Social Icon
bottom of page