top of page

„Stranger Things” – sezon 5: pan Coto (ocena 6/10 za Holly)

  • Zdjęcie autora: Andrzej
    Andrzej
  • 2 godziny temu
  • 3 minut(y) czytania
To już jest koniec? Oby!
Miasteczko Hawkins dochodzi do siebie po tragicznych skutkach, które – jak się wmawia opinii publicznej – były efektem trzęsienia ziemi. Teren zostaje ogrodzony i kontrolowany przez wojsko, a wielu opuszcza feralne miejsce.
Kwarantanna

Twórcy chyba zorientowali się w błędnym pomyśle i kierują wszystkich swoich bohaterów z powrotem do miasteczka. Zamienia się ono w jedną wielką twierdzę kontrolowaną przez władzę. Ten ciekawy pomysł zostaje niestety spłycony do suchego opisu w radio i zupełnie irracjonalnej postawie wojskowych. W zasadzie bohaterowie muszą walczyć głównie z nimi, chociaż powinni mieć świadomość, jaki jest prawdziwy przeciwnik.

 

Wypalenie

Najgorzej w piątym sezonie wypada poprowadzenie dawnych, lubianych postaci. W zasadzie żadna nie jest rozbudowana, wiele znika gdzieś w tle za czyimiś plecami. Można by tutaj wskazać dowolną lubianą postać. Jednak najbardziej jest to widoczne w wychodzącym na pierwszy plan Willu Byersie. Ten, poza odczuwaniem bólu w szyi, jest praktycznie marginalizowany. Na szczęście wątek homoseksualny rozegrano w jednej krótkiej scenie, która co prawda jest najgorsza w całym serialu, ale jakoś nie waży na jego ogólnej ocenie.

 

Dzieciaki

W zamian scenarzyści mają pomysł na odświeżenie serii zamianą pokoleniową. Główny prym wiedzie bowiem wątek porwania młodszych dzieci. Jest ich dwanaścioro, jednak na plan pierwszy wysuwa się dwójka. Nadużyciem byłoby stwierdzenie, że ratują ten sezon, ale mają pozytywny wpływ. Także ze względu na oryginalną kreację świata, jaką im stworzono.

 

Potwory

Nie ma żadnego nowego pomysłu na zło. Potwory są te same co w poprzednich sezonach i trudno się dziwić, że widok rozwartej gęby zaczyna być irytujący. Jeszcze gorzej z głównym antagonistą, który dostaje nowe imiona – trafnie to podsumował jeden z bohaterów, że trochę tego za dużo. Ambicje może i były, łącznie z wizją zagłady Ziemi z kosmosu, ale żaden z pomysłów nie zostaje odpowiednio rozwinięty. Generalnie serial opiera się na założeniu, że zło wynika z traumatycznego przeżycia w dzieciństwie. Ale przecież to już było w odniesieniu do postaci z drugiego sezonu.

 

Retrospekcje

Zamiast rozwijania współczesnej narracji, seria ratuje się wspomnieniami z przeszłości. Retrospekcje stanowią już istotny wkład scenariuszowy. Rzadko kiedy jednak wnoszą coś nowego. Bardziej wyglądają jak zapychacze. Sorry, to nie „Lost”….

 

Kreacja świata

Jeżeli coś ratuje ten finałowy sezon, to imponująca kreacja świata. Widać, że budżet został odpowiednio spożytkowany. Ciekawym pomysłem jest także pastelowy świat wspomnień, w którym przebywają dzieciaki. Stanowi on przeciwwagę dla rozbudowanej mrocznej wizji. Nic dziwnego, że taki produkt twórcy chcieli wprowadzić do kina, ale Netflix oczywiście się na to nie zgodził.

 

Popkultura

Na szczęście nikt twórcom nie zabronił odniesień do popkultury, w tym filmów, które stały się kultowe dzięki dystrybucji kinowej. Co tylko dowodzi, że droga, którą zmierza Netflix, jest błędna. Kinomani mają czytelne nawiązania do wielkich i popularnych dzieł. Wykorzystana jest także literatura. Jeżeli chodzi o muzykę, to co prawda nie ma Metallici, ale została Kate Bush, a w końcówce pojawia się kultowy motyw „Purple Rain”.

 

Metraż

Opamiętano się także w zakresie długości odcinków. Nadmierny jest tylko czwarty odcinek (jako półfinał pierwszej części) i przeciągnięty ostatni. Ale jeżeli ma być ostatni, z całą tą pofinałową ekspozycją – niech sobie będzie.

 

Oczekiwania

Finałowe sezony takich produkcji zawsze budzą emocje, a w niektórych przypadkach były wręcz odmieniane poprzez wszystkie przypadki jako rozczarowanie. Tym razem aż tak źle nie będzie, chociaż głosy krytyczne są nieuchronne. Wydaje się, że „Stranger Things” padła ofiarą swojego sukcesu. Serial, zaplanowany na jeden sezon, miał duże problemy z nowymi pomysłami i rozwojem postaci w kolejnych. Jakoś się i tak wyratował. Pozostanie symbolem serialowej manii lat współczesnych, ale dlatego, że z nostalgią opowiada o czasach, gdy na filmy chodziło się do kina, a fabuły nie były rozwleczone na kilkanaście godzin.



Piąty sezon „Stranger Things” wyciąga wnioski, ale nie ma zbyt wiele nowych pomysłów, za to w pełni wykorzystuje pokaźny budżet.

 

 

  • reżyseria, scenariusz: Matt Duffer, Ross Duffer

  • zdjęcia: Caleb Heymann, Brett Jutkiewicz

  • muzyka: Kyle Dixon, Michael Stein

  • montaż: Dean Zimmerman, Casey Cichocki, Katheryn Naranjo

  • scenografia: Chris Trujillo

  • dekorator wnętrz: Jess Royal

  • kostiumy: Amy Paris

  • obsada: Nell Fisher, Jake Connelly, Jamie Campbell Bower, Winona Ryder, David Harbour, Finn Wolfhard, Millie Bobby Brown, Sadie Sink, Gaten Matarazzo, Gabriella Pizzolo, Caleb McLaughlin, Noah Schnapp, Dacre Montgomery, Natalia Dyer, Joe Keery, Maya Hawke, Priah Ferguson, Charlie Heaton, Cara Buono, Alex Breaux, Linda Hamilton, Calista Craig, Sherman Augustus, Eden Stephens, Gianlucca Gazzo, Carson Minniear, Joe Chrest, Amybeth McNulty, Hope Hynes Love, Alyse Elna Lewis, Olive Abercrombie, Kingston James, Liam Askew



Obejrzane na platformie Netflix w dniach 17-18 stycznia 2026 roku


Komentarze


Ostatnie posty
Search By Tags
Follow Us
  • Twitter Social Icon
bottom of page