top of page

„Co do… kury?”: przegdakane (ocena: 3/10 za Solniki)

  • 5 dni temu
  • 2 minut(y) czytania
Raz na rok to i ślepej kurze trafi się ziarno.
W podlaskich Solnikach mieszkańcy sprzeciwiają się planowanej budowie przemysłowej fermy drobiu. Do protestu dołącza twórca superrealistycznych lalek Łukasz Puczko, który buduje monumentalną kurę jako symbol sprzeciwu wobec inwestycji.

Nazwa sugeruje przewrotną komedię lub dokument świadomie wykorzystujący absurd całej sytuacji. Ekscentryczny lalkarz oraz lokalny protest rzeczywiście stwarzają przestrzeń dla humoru, lecz twórcy sięgają po niego sporadycznie. Zamiast lekkiej ironii dominują monotonna obserwacja, powolne tempo oraz ciężkie tematy społeczne, przez co początkowe skojarzenia szybko okazują się mylące.

 

Punkt wyjścia zapowiada wielowymiarowy dokument. Protest przeciwko przemysłowej fermie, działalność utalentowanego lalkarza, dramat wojny oraz spotkanie ludzi z różnych światów tworzą materiał na mocną opowieść. Produkcja nie rozwija żadnego z tych elementów, zatrzymując się na ich powierzchni. Zamiast pogłębiać najważniejsze, prześlizguje się po nich, sprawiając wrażenie zbioru luźnych obserwacji pozbawionych wyraźnego kierunku.

 

Największym rozczarowaniem pozostaje motyw planowanej fermy drobiu. To właśnie on uruchamia całą historię, lecz szybko schodzi na dalszy plan. Dokument jedynie sygnalizuje problem przemysłowej hodowli oraz protest mieszkańców. Brakuje skali zjawiska, dokładniejszego przedstawienia zagrożeń oraz przebiegu konfliktu. Zagadnienie o dużym ciężarze społecznym zostaje wykorzystane jako pretekst do obserwacji nudnych poczynań protagonisty. Konflikt, od którego wszystko się zaczyna, przestaje mieć znaczenie dla dalszej narracji.

 

Obecność uchodźczyni z Ukrainy wnosi ładunek emocjonalny, który twórcy nadmiernie eksploatują. Wojenne doświadczenia Sabiny stają się przede wszystkim źródłem kolejnych emocjonalnych akcentów, zamiast pełnoprawnym wątkiem.

 

Wartością pozostaje Puczko oraz jego lalki. Niestety nawet ten wątek z czasem traci impet, a powtarzalne sceny nie potrafią zainteresować. Utrzymano monotonny rytm, dramaturgia niemal zanika, a montaż nie potrafi wydobyć napięcia z pracy nad konstrukcją.

 

Najciekawszy wizualnie fragment pojawia się dopiero na zakończenie. Sekwencja festiwalu lalkarskiego przynosi ruch, kolor, energię oraz obrazy, których wcześniej dotkliwie brakowało. Konstrukcje ożywają w przestrzeni publicznej, pokazując talent głównego bohatera oraz widowiskowy potencjał jego sztuki.

 

Sukcesem pozostaje udział w 41. Warszawskim Festiwalu Filmowym. Późniejsza obecność w kinach miała charakter wyłącznie niszowy. Film trafił do ograniczonego obiegu pokazów eventowych w wybranych miastach. Taki model odpowiada kameralnemu charakterowi projektu, lecz utrudnia dotarcie do widowni spoza festiwalowego kręgu.

 

 

Co do... kury?” dysponuje ciekawym materiałem wyjściowym, lecz roztrwania potencjał w monotonnym zapisie wydarzeń, pozostawiając poczucie zmarnowanej szansy.

 

 

Atuty:
  • punkt wyjścia

  • główny bohater

  • realistyczne konstrukcje

  • wiarygodna pracownia artystyczna

  • końcowa sekwencja festiwalowa

  • obecność na Warszawskim Festiwalu Filmowym

 

Mankamenty:
  • monotonna narracja

  • wolne tempo

  • znikoma dramaturgia

  • powierzchowne potraktowanie problemu fermy

  • eksploatowanie historii uchodźczyni

  • słabo rozwinięte postacie

  • powtarzalne obserwacje

  • niewykorzystany humor

  • mylący tytuł

  • słaby rytm montażu

  • najciekawszy fragment umieszczony dopiero na końcu

  • ograniczona dystrybucja kinowa

  • zmarnowany potencjał materiału

 

Polecane dla:
  • miłośników sztuki lalkarskiej

  • widzów kina obserwacyjnego

  • odbiorców dokumentów społecznych

  • zainteresowanych lokalnym aktywizmem

  • uczestników festiwali filmowych

  • tolerujących bardzo spokojną narrację

 

Twórcy:
  • reżyseria, scenariusz: Joanna Deja

  • zdjęcia: Michał Stajniak, Jan Prosiński

  • montaż: Marcin Piątkowski, Arkadiusz Iwaniuk

  • muzyka: Stefan Wesołowski

  • dźwięk: Adam Tlak, Anna Rok, Łukasz Deja, Sławomir Dubowski; Aleksander Cherczyński

  • obsada: Łukasz Puczko, Sabina Bohynska

 

produkcja: Polska

gatunek: dokument społeczno-biograficzny

rok: 2025

dystrybucja: Zespół Filmowy Raban

festiwale: 41. Warszawski Festiwal Filmowy (2025) – Konkurs Dokumentalny

 

Obejrzany w niedzielę 12 lipca 2026 roku, o godzinie 19:45, w kinie Luna na pokazie z reżyserką.


Komentarze


Ostatnie posty
Search By Tags
Follow Us
  • Twitter Social Icon
bottom of page