top of page

„Zapach jabłek”: wakacje z apartheidem (ocena: 4/10 za RPA)

11 minut temu
2 minut(y) czytania
Kradzież wędki.
Kradzież wędki.
W RPA lat 70. jedenastoletni syn wojskowego spędza lato z bliskimi. Kilka zdarzeń podważa jego poczucie bezpieczeństwa.

Reżyser John Trengove przenosi na ekran powieść Marka Behra, wybierając perspektywę dziecka. Taki punkt widzenia pozwala ukazać apartheid przez codzienność uprzywilejowanej rodziny. Film skupia się na jej domu i najbliższym otoczeniu. Historyczne tło pozostaje skąpe. Wiele zachowań i rozmów wymaga znajomości realiów RPA lat 70. Bez tej wiedzy znaczenie części scen staje się niejasne.

 

Konstrukcja opowieści osłabia rozwój rodzinnego konfliktu. Narracja przeskakuje między zdarzeniami, a sceny łączą się luźno. Ważne motywy pojawiają się bez przygotowania. Wątki ustępują sobie, zanim rozwiną napięcie. Przez to trudno śledzić rozwój wydarzeń. Historia traci dramaturgiczną ciągłość.

 

Dialogi brzmią sztucznie i często służą głównie przekazywaniu informacji. Rozmowom brakuje naturalnego rytmu. Niektóre reakcje postaci wyglądają na podporządkowane potrzebom kolejnej sceny. Rodzinne więzi tracą przez to przekonującą podstawę. Wymiana zdań nie odsłania napięć stojących za konfliktem. Scenariusz pozbawia dramat emocjonalnego fundamentu.

 

Warstwa aktorska pogłębia chłód rodzinnych scen. Dawian van der Westhuizen wypada nierówno w bardziej wymagających fragmentach. Hilton Pelser buduje postać ojca przez surowość i dominację. Maude Sandham dostaje mniej przestrzeni na rozwinięcie swojej bohaterki. Między ekranowymi członkami rodziny brakuje przekonującej więzi. Sceny, które powinny wywoływać silniejsze emocje, wypadają przez to blado.

 

Warstwa wizualna wypada korzystniej niż scenariusz. Spokojne kadry wykorzystują wakacyjne plenery. Scenografia oddaje otoczenie białej społeczności. Słoneczne ujęcia kontrastują z przemocą wpisaną w system apartheidu. Kamera zachowuje powściągliwość także w dramatycznych momentach. Taki sposób obserwacji pasuje do dziecięcej perspektywy. Narracyjne problemy pozostają widoczne mimo spójnej estetyki.

 

 

„Zapach jabłek” rozczarowujący dramat historyczny, który na wyrost został zakwalifikowany jako film zamknięcia 42. WMFF.

 

 

Atuty:
  • dziecięca perspektywa

  • wakacyjne plenery

  • powściągliwa praca kamery

  • kontrast obrazu i tematu

  • konsekwencja estetyczna

 

Mankamenty:
  • skąpe tło historyczne

  • nieczytelne realia epoki

  • poszarpana narracja

  • słabe powiązanie scen

  • nagłe motywy fabularne

  • nikłe napięcie dramatyczne

  • sztuczne dialogi

  • informacyjny charakter rozmów

  • niewiarygodne więzi rodzinne

  • nierówna rola młodego aktora

  • ograniczona kreacja ojca

  • chłodny wydźwięk emocjonalny

  • niewykorzystany potencjał tematu

 

Polecane dla:
  • miłośników dramatów historycznych

  • zainteresowanych apartheidem

  • odbiorców narracji dziecięcej

  • ceniących spokojną kompozycję obrazu

  • otwartych na nieciągłą narrację

 

Zwiastun:
  • reżyseria: John Trengove

  • scenariusz: John Trengove, Chris Ciancimino

  • zdjęcia: Lennert Hillege

  • montaż: Matthew Swanepoel

  • scenografia: Birrie le Roux

  • kostiumy: Murg Vosloo

  • muzyka: Shida Shahabi

  • dźwięk: Vincent Sinceretti

  • obsada: Dawian van der Westhuizen, Hilton Pelser, Maude Sandham, Celeste Matthews Wannenburgh, Wian Carstens, Karoline Watson, Alejandro Goic

 

 

tytuł oryginalny: Die Reuk van Appels

produkcja: Republika Południowej Afryki, Holandia, Chile

gatunek: dramat historyczno-rodzinny

rok: 2026

festiwale: 42. Warszawski Międzynarodowy Festiwal Filmowy – Film Zamknięcia, Toronto

 

 

Obejrzany w kinie Atlantic podczas 42. Warszawskiego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego, czwartek 15 października, o godzinie 17:00


Komentarze


Ostatnie posty
Search By Tags
Follow Us
  • Twitter Social Icon
bottom of page