„Zapach jabłek”: wakacje z apartheidem (ocena: 4/10 za RPA)

W RPA lat 70. jedenastoletni syn wojskowego spędza lato z bliskimi. Kilka zdarzeń podważa jego poczucie bezpieczeństwa.
Reżyser John Trengove przenosi na ekran powieść Marka Behra, wybierając perspektywę dziecka. Taki punkt widzenia pozwala ukazać apartheid przez codzienność uprzywilejowanej rodziny. Film skupia się na jej domu i najbliższym otoczeniu. Historyczne tło pozostaje skąpe. Wiele zachowań i rozmów wymaga znajomości realiów RPA lat 70. Bez tej wiedzy znaczenie części scen staje się niejasne.
Konstrukcja opowieści osłabia rozwój rodzinnego konfliktu. Narracja przeskakuje między zdarzeniami, a sceny łączą się luźno. Ważne motywy pojawiają się bez przygotowania. Wątki ustępują sobie, zanim rozwiną napięcie. Przez to trudno śledzić rozwój wydarzeń. Historia traci dramaturgiczną ciągłość.
Dialogi brzmią sztucznie i często służą głównie przekazywaniu informacji. Rozmowom brakuje naturalnego rytmu. Niektóre reakcje postaci wyglądają na podporządkowane potrzebom kolejnej sceny. Rodzinne więzi tracą przez to przekonującą podstawę. Wymiana zdań nie odsłania napięć stojących za konfliktem. Scenariusz pozbawia dramat emocjonalnego fundamentu.
Warstwa aktorska pogłębia chłód rodzinnych scen. Dawian van der Westhuizen wypada nierówno w bardziej wymagających fragmentach. Hilton Pelser buduje postać ojca przez surowość i dominację. Maude Sandham dostaje mniej przestrzeni na rozwinięcie swojej bohaterki. Między ekranowymi członkami rodziny brakuje przekonującej więzi. Sceny, które powinny wywoływać silniejsze emocje, wypadają przez to blado.
Warstwa wizualna wypada korzystniej niż scenariusz. Spokojne kadry wykorzystują wakacyjne plenery. Scenografia oddaje otoczenie białej społeczności. Słoneczne ujęcia kontrastują z przemocą wpisaną w system apartheidu. Kamera zachowuje powściągliwość także w dramatycznych momentach. Taki sposób obserwacji pasuje do dziecięcej perspektywy. Narracyjne problemy pozostają widoczne mimo spójnej estetyki.
„Zapach jabłek” rozczarowujący dramat historyczny, który na wyrost został zakwalifikowany jako film zamknięcia 42. WMFF.
Atuty:
dziecięca perspektywa
wakacyjne plenery
powściągliwa praca kamery
kontrast obrazu i tematu
konsekwencja estetyczna
Mankamenty:
skąpe tło historyczne
nieczytelne realia epoki
poszarpana narracja
słabe powiązanie scen
nagłe motywy fabularne
nikłe napięcie dramatyczne
sztuczne dialogi
informacyjny charakter rozmów
niewiarygodne więzi rodzinne
nierówna rola młodego aktora
ograniczona kreacja ojca
chłodny wydźwięk emocjonalny
niewykorzystany potencjał tematu
Polecane dla:
miłośników dramatów historycznych
zainteresowanych apartheidem
odbiorców narracji dziecięcej
ceniących spokojną kompozycję obrazu
otwartych na nieciągłą narrację
Zwiastun:
reżyseria: John Trengove
scenariusz: John Trengove, Chris Ciancimino
zdjęcia: Lennert Hillege
montaż: Matthew Swanepoel
scenografia: Birrie le Roux
kostiumy: Murg Vosloo
muzyka: Shida Shahabi
dźwięk: Vincent Sinceretti
obsada: Dawian van der Westhuizen, Hilton Pelser, Maude Sandham, Celeste Matthews Wannenburgh, Wian Carstens, Karoline Watson, Alejandro Goic
tytuł oryginalny: Die Reuk van Appels
produkcja: Republika Południowej Afryki, Holandia, Chile
gatunek: dramat historyczno-rodzinny
rok: 2026
festiwale: 42. Warszawski Międzynarodowy Festiwal Filmowy – Film Zamknięcia, Toronto
Obejrzany w kinie Atlantic podczas 42. Warszawskiego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego, czwartek 15 października, o godzinie 17:00






















Komentarze