

„Requiem dla snu”: uzależnieni (ocena: 7/10 za Aronofsky’ego)
wymagające, bezkompromisowe kino, które bardziej uderza emocjami niż daje satysfakcję z seansu


„Charli XCX: Alone Together”: muzyka w czasach pandemii (ocena: 6/10 za Erupcję)
porusza temat jakże ważny, a wciąż niedoceniany w produkcjach filmowych: jak bardzo pandemia wpłynęła na współczesne społeczeństwo


„Wielki Łuk”: duński architekt (ocena: 5/10 za Sześcian)
imponuje tematem oraz architektonicznym rozmachem, lecz zbyt rzadko angażuje emocjonalnie, film przede wszystkim dla koneserów architektury


„Zaproszenie”: kolacja dla czworga (ocena: 7/10 za Penélope)
Naturalne dialogi, zmysłowa Penélope Cruz i wiarygodna obserwacja relacji nadają całości wyrazisty charakter


„Savage House”: kolacja z księciem i księżną (ocena: 5/10 za Glanza)
punktuje próżność, społeczne ambicje oraz mechanizmy rządzące arystokracją, lecz zabrakło większej dyscypliny narracyjnej, by ten potencjał przełożyć na równie udany film


„Dzień objawienia”: zaUFOnie w spiskowe teorie (ocena: 5/10 za Spielberga)
Nazwisko reżysera nadal przyciąga uwagę. Finalnie seans zostawia chłodne wrażenie.


„The Cure: The Show of a Lost World”: Robert Smith (ocena: 8/10 za Troxy)
rejestracja występu, która wiernie oddaje klimat The Cure, udowadniając że koncertowo są najlepsi


„Robin Hood: Koniec legendy”: potwór nie bohater (ocena: 5/10 za Jackmana)
Mroczna wariacja na temat znanej postaci. Ponura interpretacja mitu i przewidywalny scenariusz ograniczają potencjał filmu


„Gdyby nie ty”: pizza z ananasem (ocena: 5/10 za Hoover)
jako adaptacja wciągającej powieści wypada wyraźnie słabiej, oferując emocje w wersji uproszczonej i zbyt chaotycznej


„Frankenstein”: geneza potwora (ocena: 7/10 za netflix)
widowiskowa, emocjonalna interpretacja klasycznej powieści, która zachwyca rozmachem oraz świeżym spojrzeniem na znaną historię











