„Frankenstein”: geneza potwora (ocena: 7/10 za netflix)
- 6 minut temu
- 2 minut(y) czytania
Victor Frankenstein od dzieciństwa żył pod presją ojca lekarza. Owładnięty ambicją, tworzy istotę z ciał poległych żołnierzy i uruchamia eksperyment mający pokonać śmierć.
Guillermo del Toro sięga po wielokrotnie adaptowaną powieść Mary Shelley. Proponuje rozbudowaną opowieść o obsesji, samotności oraz pragnieniu akceptacji. Losy Victora Frankensteina i stworzonej przez niego istoty prowadzą przez świat pełen gotyckiego przepychu, moralnych dylematów oraz tragicznych konsekwencji ludzkiej pychy. To kino, które stawia emocje na pierwszym planie, a spektakl wizualny wykorzystuje do podkreślenia dramatu bohaterów.
Największą siłą jest sposób rozłożenia akcentów w scenariuszu. Del Toro traktuje Potwora jak pełnoprawnego bohatera, obdarzonego wrażliwością, inteligencją oraz potrzebą bliskości. Dzięki temu dobrze znana opowieść odzyskuje świeżość. Relacja między stwórcą a stworzeniem angażuje od pierwszych scen, a kolejne wydarzenia budują autentyczne emocjonalne napięcie. To właśnie ten humanistyczny wymiar sprawia, że historia zostaje w pamięci na długo.
Imponująca okazuje się realizacja. Monumentalne dekoracje, kostiumy, charakteryzacja, zdjęcia oraz muzyka tworzą widowisko o skali coraz rzadziej spotykanej we współczesnym kinie. Widać ogrom pracy rzemieślników, budowniczych scenografii oraz twórców efektów praktycznych. Rozmach nie służy wyłącznie pokazowi możliwości technicznych. Każdy element buduje atmosferę gotyckiej tragedii. Warstwa wizualna przyniosła najważniejsze nagrody, w tym Oscary za scenografię, kostiumy oraz charakteryzację.
Produkcja ma jednak słabszy punkt. Opowieść rozwija się szeroko, chwilami zbyt szeroko. Niektóre sekwencje mogłyby zostać skrócone bez szkody dla przekazu. Mimo tego tempo rzadko osłabia zaangażowanie, ponieważ bohaterowie pozostają interesujący, a emocjonalny ciężar historii skutecznie podtrzymuje uwagę.
Takie widowisko wręcz domaga się ogromnego ekranu, potężnego dźwięku oraz wspólnego przeżywania w sali kinowej. Netflix zapewnił twórcom środki potrzebne do realizacji marzenia del Toro, ale ograniczenie szerokiej obecności filmu w kinach odebrało wielu widzom możliwość doświadczenia pełni jego audiowizualnej siły. Traci publiczność, dzieło stworzone z myślą o wielkiej skali, a w dłuższej perspektywie także sam serwis, który rezygnuje z budowania wydarzenia filmowego wokół jednej z najbardziej ambitnych produkcji w swoim katalogu.
„Frankenstein” to widowiskowa interpretacja klasycznej powieści, zachwyca rozmachem oraz świeżym spojrzeniem na znaną historię.
Atuty:
pomysł scenariuszowy
emocjonalna głębia historii
monumentalna scenografia
wybitna charakteryzacja
imponujące kostiumy
sugestywna muzyka
gotycka atmosfera
kreacja Jacoba Elordiego
jakość zdjęć
wizja reżyserska
wykorzystanie motywów powieści
skala produkcji
warstwa wizualna
Mankamenty:
przeciągnięta narracja
kilka zbędnie rozciągniętych scen
nadmierny patos
nierówne tempo
Polecane dla:
miłośników Guillermo del Toro
fanów gotyku
wielbicieli klasycznej literatury
odbiorców widowisk fantasy
sympatyków mrocznych baśni
ceniących scenografię oraz kostiumy
szukających emocjonalnych historii
Twórcy:
reżyseria, scenariusz: Guillermo del Toro
zdjęcia: Dan Laustsen
montaż: Evan Schiff
kostiumy: Kate Hawley
scenografia: Tamara Deverell
dekoracja wnętrz: Shane Vieau
muzyka: Alexandre Desplat
dźwięk: Greg Chapman, Nathan Robitaille, Nelson Ferreira, Christian Cooke, Brad Zoern
obsada: Oscar Isaac, Jacob Elordi, Mia Goth, Christoph Waltz, Charles Dance, Felix Kammerer
produkcja: Stany Zjednoczone
gatunek: thriller fantasy
rok: 2025
data polskiej premiery: 7 listopada 2025
dystrybucja: Netflix
Obejrzany w serwisie Netflix w sobotę 13 grudnia 2025 roku.












Komentarze