

„Frankenstein”: geneza potwora (ocena: 7/10 za netflix)
widowiskowa, emocjonalna interpretacja klasycznej powieści, która zachwyca rozmachem oraz świeżym spojrzeniem na znaną historię


„Władcy Wszechświata”: Na potęgę posępnego czerepu (ocena: 6/10 za Eternię)
oferują lekką, zabawną przygodę z dystansem do własnej legendy, to solidne widowisko, któremu przydałoby się więcej dyscypliny


„Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu”: Din Djarin (ocena: 4/10 za Yodę)
może i zarobią po raz kolejny należne dolary, ale stanowią wielkie rozczarowanie dla fanów sagi


„Donnie Darko”: młody Jake Gyllenhaal (ocena: 6/10 za Franka)
niedoceniony w chwili premiery, wraca na polskie ekrany już jako pełnoprawny klasyk, przypominając o obawach przełomu tysiąclecia


„Zmartwychwstanie”: podróż po bezdrożach taśmy filmowej (ocena: 5/10 za fantasmagorię)
jest wyzwaniem nawet dla wyrobionych odbiorców eksperymentalnego kina, ale część widzów rzeczywiście się w nim zatraci


„Avatar: Ogień i popiół”: w barwach Portland Trail Blazers (oceny: Woda 7/10, Ogień 5/10 za 3:17)
wręcz fizyczne wyzwanie, bo wysiedzieć w kinie, nawet przy tak spektakularnych efektach kolorystycznych, stanowi problem


„Stranger Things” – sezon 4: Projekt Nina (ocena 5/10 za Nancy)
przeciągnięta do granic bólu, pozbawiona logiki i sensu jazda bez trzymanki, która niweczy dotychczasowy klimat


„Stranger Things” – sezon 2: gdzie jest Nastka? (ocena 6/10 za Max)
na pewno nie jest gorszy od pierwszego – co samo w sobie jest sukcesem, w kilku aspektach wypada nawet lepiej


„Zakręcony piątek 2”: odgrzewany kotlet (ocena: 4/10 — za zamiany)
rodzi rozczarowanie i rosnącą frustrację, przypomina, że sequel wymaga często większego wysiłku niż pomysłowa część oryginalna


„LARP. Miłość, trolle i inne questy”: bitwa na jedzenie (ocena: 5/10 — za Kądzielę)
Uwydatnia wszystkie mankamenty warsztatu reżyserskiego. A mógł wnieść sporo świeżości do polskiego kina o młodzieży szkolnej










