„Avatar: Ogień i popiół”: w barwach Portland Trail Blazers (oceny: Woda 7/10, Ogień 5/10 za 3:17)
- Andrzej
- 2 godziny temu
- 3 minut(y) czytania
Po śmierci młodego chłopaka rodzina różnorako przeżywa żałobę: matka popada w nienawiść do ludzkiego gatunku, ojciec gromadzi broń do walki, a brat obwinia się za tragedię. Ukryci wśród „wodnego” plemienia stają przed nowym wyzwaniem, decydując się opuścić bezpieczną przystań.
Twórcy najwyraźniej byli świadomi, że to nieprzyzwoite po raz drugi nabierać widza na ten sam scenariusz. Postarali się więc wprowadzić nowe motywy. Za ten najbardziej nieoczekiwany należy uznać plemię zamieszkujące Pandorę, które ma zgoła wojownicze zamiary – barwy czerwono-czarne zobowiązują do walki… Jego przywódczyni wnosi nowy oddech do scenariusza. Także postacie już znane: Jake, jego dzieci, Pułkownik, małpolud Pająk – zostają postawione przed nowymi wyzwaniami. Tylko Neytiri z cierpiętniczą miną Zoe Saldaña nie wnosi nic nowego – coraz trudniej uwierzyć w tę miłość.
Problem w tym, że nowe wątki są prowadzone bardzo chaotycznie; niektóre wręcz znikają na długie minuty. Nie udaje się też wyciągnąć z tej historii ani odrobiny luzu. Porażką jest również motyw przekonywania części gatunków do porzucenia pacyfizmu w obliczu zagłady – gatunku czy planety. Reasumując: starano się rozszerzyć historię scenariuszowo, ale wciąż pozostaje ona głównie pretekstem do efektów specjalnych.
A te są po raz kolejny porywające. Kolorystyka, dynamika, 3D – wszystko to potrafi zapierać dech w piersiach. Tyle że działa to przez chwilę: przy dłuższym obcowaniu z efektami specjalnymi człowiek zwyczajnie obojętnieje.
Największym problemem pozostaje długość seansu. Zupełnie nie wiadomo, dlaczego Cameron uparł się przy tak rozciągniętej formule. Scenariusz tego nie uzasadnia – wręcz przeciwnie. Przy takim metrażu powszednieją nawet najlepsze pomysły inscenizacyjne. Sekwencje walki też są za długie. Przerywniki niczego nie wnoszą, bo film nie powala ani dialogami, ani interakcjami pomiędzy postaciami. Krótszy film byłby dla każdego lepszy: od dystrybutora, który upchnąłby więcej seansów, po starszych widzów, dla których wytrzymanie takiego siedzenia bez toalety jest mordęgą.
Jednego nie można odmówić tej produkcji – sukcesu kasowego. Widzowie wciąż kupują to uniwersum Pandory, mimo że krytycy psioczą po każdej kolejnej części. A ten sukces to kolejny przyczynek do ryzyka powstania następnych odsłon, chociaż końcówka scenariuszowa dawała nadzieję na domknięcie epopei.
„Avatar: Ogień i popiół” to wręcz fizyczne wyzwanie, bo wysiedzieć w kinie, nawet przy tak spektakularnych efektach kolorystycznych, nie jest łatwo.
Atuty:
nowe motywy scenariuszowe
rozmach realizacyjny
dynamika narracji
efekty 3D
kolorystyka
wyrazistość bohaterów
choreografie scen walk
szansa na zakończenie serii
frekwencja
świąteczny okres dystrybucji
Mankamenty:
zdecydowanie za długie
brak logiki
chaotyczne prowadzenie wątków
brak dystansu i poczucia humoru
słabe dialogi
Saldaña na jednej minie
Polecane dla:
fanów efektownego kina
amatorów reżyserskiego przepychu Jamesa Camerona
nieprzejmujących się brakiem logiki scenariusza
akceptujących powtarzalność i szablony
lubiących długie sekwencje walk
otwartych na efekty 3D
oczekujących eksploracji filmowej nowych światów i uniwersów
całych rodzin na świąteczny wypad do kina
wytrwałych w długim siedzeniu na fotelu
kibiców Portland Trail Blazers tudzież Polonii Warszawa
Twórcy:
reżyseria: James Cameron
scenariusz: James Cameron, Rick Jaffa, Amanda Silver
zdjęcia: Russell Carpenter
montaż: James Cameron, Nicolas De Toth, Stephen E. Rivkin, David Brenner, John Refoua, Jason Gaudio
muzyka: Simon Franglen
scenografia: Ben Procter, Dylan Coe
kostiumy: Deborah L. Scott
obsada: Sam Worthington, Zoe Saldaña, Sigourney Weaver, Stephen Lang, Oona Chaplin, Kate Winslet, Cliff Curtis, Joel David Moore, CCH Pounder
tytuł oryginalny: Avatar: Fire and Ash
produkcja: Stany Zjednoczone
gatunek: fantasy rodzinno-wojenne
rok: 2025
data polskiej premiery: 19 grudnia 2025
dystrybucja: Disney
Obejrzany w kinie Cinema City Sadyba Best Mall, na sali IMAX w formacie 3D, w sobotę 31 stycznia 2026 roku o godzinie 17:00













Komentarze