„Stranger Things” – sezon 4: Projekt Nina (ocena 5/10 za Nancy)
- Andrzej
- 2 godziny temu
- 3 minut(y) czytania
Po pojedynku w centrum handlowym istotna grupa bohaterów przenosi się do innego stanu. Jednak zagrożenie w Hawkins znów powraca – tym razem w postaci makabrycznych morderstw.
Lokacje
Wypróbowany sposób na dzielenie bohaterów na grupy i równoległe prowadzenie narracji przybiera w czwartym sezonie dodatkowy aspekt lokalizacyjny. Tylko jedna grupa funkcjonuje w Hawkins. Pozostałe zostają rozrzucone po całym świecie. Ten zabieg nie przynosi odpowiedniego efektu. Poszczególne wątki są zbyt oderwane od siebie. W dodatku szwankuje ich równomierne rozłożenie. Lubiane postacie, takie jak Mike, Will i Jonathan, znikają na półtora odcinka.
Nowi bohaterowie
Czwarty sezon praktycznie nie wprowadza ciekawych nowych bohaterów. Co prawda widać pewien pomysł komediowy, w postaci radzieckiego lotnika czy zaćpanego dostawcy pizzy, jednak w żaden sposób nie dorastają oni do popularności starych postaci. Jedynie „jedynka” może aspirować do miana najciekawszego nowego pomysłu.
Nancy
Jeżeli czyjaś sylwetka zostaje rozbudowana w czwartym sezonie, to na pierwszy plan wysuwa się Nancy. Obarczona traumą jeszcze z pierwszego sezonu (śmierć przyjaciółki) staje się nową liderką frontu oporu przed złem. Do tego dochodzi wątek miłosny ze starym, dobrym Stevem. Aktorka Natalia Dyer dobrze wykorzystuje daną jej przez scenariusz szansę.
Kamczatka
Wiadomo było, że nie uśmierca się tak ważnej i charyzmatycznej postaci jak Hopper. Zresztą już scena po napisach trzeciego sezonu to sugerowała. Ale sposób rozwiązania tego wątku woła o pomstę do nieba. To zupełnie inny gatunek: sensacja pozbawiona logiki i prawdopodobieństwa. Mamy tu absurdalną ucieczkę, katastrofę samolotową przeżytą bez szwanku oraz powiązanie radzieckiego więzienia z amerykańskim potworem (skąd on się tam wziął?). Najlepiej byłoby, gdyby tego wątku w ogóle nie było, a Hopper wrócił choćby w ramach standardowej wymiany więźniów. Ten segment osłabia też postać Joyce i marnuje potencjał Winony Ryder, sprowadzając ją do sensacyjnej bieganiny w zimowej scenerii.
Jedynka
Dużo lepiej dopracowane jest w czwartym sezonie zagadnienie drugiego wymiaru i źródła zła. Ma ono swoje ludzkie pochodzenie, zamiast epatowania wielonożnymi potworami. Retrospekcje ukazują genezę całego zamieszania i ogniskują ją w jednej postaci. Przy okazji rozbudowują też postać Nastki, w tym sezonie wykorzystanej dość oszczędnie. Szkoda, że nie doceniono widocznej już kobiecości aktorki.
Na plus zasługuje wizja mrocznej strony: plastyczna, przerażająca, rodem z kina grozy. Część bohaterów bezpośrednio się z tym światem mierzy. Pod względem technicznym to najlepsze sceny z całego serialu.
Muzyka
Rozpasanie scenariuszowe i sensacyzacja narracji powodują, że zaczyna brakować czasu i miejsca na klimat lat 80. A to było tak wielkim atutem serialu. Jedyne, co pozostaje, to muzyka, sprawnie wpleciona w potrzeby fabuły. Początkowo niezapomniana Kate Bush. A w finałowym odcinku szalone gitarowe „Master of Puppets”. Czwarty sezon wyróżnia się nostalgią za Metalliką – zresztą nawet utwór powrócił na listy przebojów.
Trzynaście godzin…
Największy problem czwartego sezonu to format czasowy. Nie tylko chodzi o jeden odcinek więcej, ale o czas ich trwania, bo wszystkie przekraczają godzinę. Finałowy trwa dłużej niż normalna produkcja fabularna, przez co cały sezon to 13 godzin materiału. Zdecydowanie za dużo, szczególnie gdy wiele wątków jest zbytecznie rozwleczonych, a niektóre zupełnie niepotrzebne. Momentami zaczyna być to męczące w oglądaniu, a przecież do tej pory serial dostarczał głównie rozrywki i przyjemności.
Czwarty sezon „Stranger Things” to przeciągnięta do granic bólu, pozbawiona logiki i sensu jazda bez trzymanki, która niweczy dotychczasowy klimat. Gdyby nie „Master of Puppets” — końcówka byłaby nieoglądalna.
reżyseria, scenariusz: Matt Duffer, Ross Duffer
zdjęcia: Tim Ives
muzyka: Kyle Dixon, Michael Stein
montaż: Dean Zimmerman, Nat Fuller, Katheryn Naranjo
scenografia: Chris Trujillo
dekorator wnętrz: Jess Royal
kostiumy: Amy Paris
obsada: Winona Ryder, David Harbour, Finn Wolfhard, Millie Bobby Brown, Sadie Sink, Gaten Matarazzo, Gabriella Pizzolo, Caleb McLaughlin, Noah Schnapp, Dacre Montgomery, Natalia Dyer, Joe Keery, Maya Hawke, Priah Ferguson, Charlie Heaton, Andrey Ivchenko, Cara Buono, Francesca Reale, Cary Elwes, Brett Gelman, Jake Busey, Michael Park, Caroline Arapoglou
Obejrzane na platformie Netflix w dniach 7–15 stycznia 2026 roku













Komentarze