„Ma to sens”: pracownik miesiąca (ocena: 6/10 za neuroatypowość)
Pracownik fabryki zabawek wiedzie uporządkowane życie. Jego rutynę burzy ekscentryczna koleżanka.
Kameralny charakter produkcji wynika ze sposobu, w jaki reżyser Paweł Podolski skupia uwagę na dwojgu bohaterach. Miejsce pracy staje się naturalnym tłem rozwijającej się znajomości. Niewielka liczba lokacji pozwala uważniej śledzić reakcje obojga. Codzienność ma większe znaczenie niż efektowne zwroty akcji. Dzięki temu rodząca się więź pozostaje na pierwszym planie.
Prosty punkt wyjścia rozwija scenarzystka Lynn Kucharczyk. Początkowe tarcie prowadzi do coraz bardziej zwariowanych zdarzeń. Fabuła korzysta ze znanego schematu kina poprawiającego nastrój. Absurdalny humor dodaje jednak swobody, a lekkość pozwala poruszyć poważniejsze sprawy. Pod żartobliwą warstwą kryje się kryzys psychiczny. Depresja pogłębia wycofanie mężczyzny i utrwala powtarzalny tryb dnia. Spotkanie z drugą osobą stopniowo narusza ten porządek. Wraca potrzeba znalezienia celu po trudnym okresie. Motyw kolejnej szansy dzięki temu przekonuje.
Gra aktorska opiera się na różnicy temperamentów. Jędrzej Hycnar oddaje zamknięcie drobnymi gestami i oszczędną ekspresją. Olga Kalicka wnosi żywiołowość pasującą do impulsywnej bohaterki. Początkowa niechęć z czasem przechodzi w zainteresowanie. Chemia między wykonawcami działa także w bardziej szalonych momentach.
Obraz buduje melancholijny klimat. Zdjęcia często pokazują samotnego człowieka w rozległym otoczeniu. Jedną z inspiracji było malarstwo Edwarda Hoppera. Wpływ widać w ujęciach zostawiających dużo pustki wokół sylwetki. Kolory dyskretnie wzmacniają nastrój. Tempo rośnie przy komediowych scenach.
Najwięcej problemów pojawia się przy łączeniu poważniejszych tematów z komediowym absurdem. Przejścia od kryzysu psychicznego do slapsticku są chwilami zbyt gwałtowne i osłabiają wcześniejsze emocje. Nierówno poprowadzono też kobiecą postać, której ekscentryczność i sposób naruszania granic współpracownika potrafią drażnić zamiast bawić. Neuroatypowość została potraktowana dość powierzchownie, przez co część zachowań sprawia wrażenie uproszczonych. Próby wzruszenia miejscami są z kolei zbyt nachalne.
Produkcja po pokazach na Festiwalu w Gdyni, trafiła do regularnej dystrybucji kinowej. Promowana jest jako „komedia prawie romantyczna”. Określenie trafnie wskazuje charakter relacji głównych bohaterów. Materiały promocyjne koncentrują się właśnie na tym wątku. Taki sposób prezentacji jasno ustawia oczekiwania przed seansem.
„Ma to sens” zostawia po seansie sporo ciepła, choć gwałtowne zmiany nastroju odbierają mu część uroku.
Atuty:
stonowana reżyseria
chemia głównego duetu
kameralność
lekki humor
kontrast temperamentów
melancholijny klimat
inspiracja Hopperem
ciepły wydźwięk
Mankamenty:
skoki nastrojów
przerysowania
uproszczona neuroatypowość
brak rozwinięcia postaci drugoplanowych
Polecane dla:
fanów komediodramatów
miłośników kina feel-good
sympatyków kameralnych historii
odbiorców słodko-gorzkich opowieści
widzów polskiego kina
ceniących aktorskie duety
zainteresowanych tematyką depresji
Twórcy:
reżyseria: Paweł Podolski
scenariusz: Lynn Kucharczyk
zdjęcia: Ernest Wilczyński
montaż: Piotr Wójcik, Bartłomiej Piasek
scenografia: Mariusz Front
kostiumy: Hanka Podraza
muzyka: Stavros Makris, Andreas Michalopoulos
dźwięk: Marco Lopez, Bartosz Putkiewicz, Olga Zalewska, Piotr Pastuszak
obsada: Jędrzej Hycnar, Olga Kalicka, Pola Błasik, Łukasz Simlat, Artur Barciś, Wojciech Solarz, Constantinos Tsitsios, Athos Antoniou, Antoni Syrek-Dąbrowski, Piotr Szumowski, Małgorzata Klara
produkcja: Polska
gatunek: komediodramat społeczno-neurotyczny
rok: 2026
data polskiej premiery: 18 września 2026 roku
dystrybucja: Forum Film Poland
festiwale: 51. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni – Konkurs Perspektywy
Obejrzany w Cinema City Sadyba Best Mall, piątek 18 września 2026 roku godzina 19:20












Komentarze