

„Ma to sens”: pracownik miesiąca (ocena: 6/10 za neuroatypowość)
zostawia po seansie sporo ciepła, choć gwałtowne zmiany nastroju odbierają mu część uroku


„Tony”: od pisarza do kucharza (ocena: 6/10 za Bourdaina)
nieoczekiwana biografia, ahagiograficzna, ale dzięki temu bliska codzienności większości widowni


„Spa Weekend”: przyjaciółki (ocena: 5/10 za kozy)
Solidny potencjał komediowy, a nawet dramatyczny, ale ważniejsze okazały się głupie gagi i żenujący poziom humoru


„Tylko jedna noc”: seks pozamałżeński (ocena: 3/10 za dekolt)
marnuje intrygujący punkt wyjścia, sprowadzając go do skrajnie głupiej komedii romantycznej, interesujący tylko dekolt


„Tygrysy”: haust tlenu (ocena: 6/10 za nurków)
mają mocny temat, wiarygodne społeczne tło oraz sugestywny podwodny klimat, choć dłużyzny wyraźnie osłabiają napięcie


„Ostatni konsjerż”: InterContinental (ocena: 3/10 za Dafoe)
zastępuje opowiadanie historii oczekiwaniem na napisy końcowe, Willem Dafoe pozostaje uwięziony w filmie, który nie daje mu nic do zagrania


„Wędrówka na północ”: 600 kilometrów na szlaku (ocena: 6/10 za udźwiękowienie)
Przekonująco oddaje rytm długiej drogi oraz kruchość męskiej przyjaźni. Najmocniej działa warstwą dźwiękową, choć długo prowadzi do celu.


„Znaki Pana Śliwki”: Karol, który został grafikiem (ocena: 6/10 za artystę)
Czuły dokument o artyście, którego prace stały się częścią polskiej codzienności. Największą siłą są archiwalia, bohater i sentyment, słabszą pozostaje rozproszona narracja.


„André jest idiotą”: nowotwór jelita grubego (ocena: 7/10 za kolonoskopię)
szczery dokument o człowieku, który długo udaje, że da się przejść przez umieranie z uśmiechem


„Diabeł ubiera się u Prady 2”: stemperowana hetera (ocena: 3/10 za legacyquel)
Ma wszystkie atuty, aby stać się największym kinowym rozczarowaniem 2026 roku. Prawdziwa Miranda Priestly by na to twórcom nie pozwoliła.










