„Dźwięk śmierci”: przegwizdane (ocena: 5/10 za artefakt)
- 26 minut temu
- 2 minut(y) czytania
Śmierć nigdy nie odpuszcza, nawet w młodzieżowym liceum.
Pół roku po tragicznej śmierci lidera licealnej drużyny koszykówki w szkole pojawia się nowa, wyraźnie wycofana uczennica. Dostaje po nim szafkę, w której odnajduje tajemniczy artefakt z gwizdkiem.
Horror jakich wiele, ale pojawiają się nietypowe motywy.
Sprawnie wypada wprowadzanie bohaterów. Co prawda niektórzy szybko opuszczają grono żywych, jednak twórcom wystarczy jedna scena, by trafnie nakreślić charakterystykę. Wyrazistość postaci, uzupełniona młodzieżowym klimatem, stanowi solidny punkt wyjścia do horroru. Budowanie napięcia na kontraście pomiędzy młodzieńczą urodą i witalnością a nieuchronnością śmierci ma potencjał. Kontrast ten dobrze spina młoda licealistka, która doświadczyła widoku śmierci podczas pracy w szpitalu.
Niestety ograny pomysł z artefaktem z przeszłości i zbyt szybkie pojawienie się demona psują nastrój grozy. Całość staje się sztampowa i przewidywalna. Ciekawie zapowiada się motyw ujawniania przyczyn okoliczności śmierci człowieka, jednak połączenie z klątwą burzy także ten zamysł. Końcowe rozwiązanie jest ograne, wykorzystano je w wielu podobnych fabułach.
Film jest solidnie zrealizowany. Zatrudniono atrakcyjnych młodych aktorów. Aczkolwiek ich potencjał wizualny nie został naturalnie wykorzystany. Zupełnie niepotrzebnym elementem jest wprowadzenie dziewczyn homoseksualnych i rozwijanie tego wątku. Lesbijki w horrorach – może tego jeszcze nie było. Zresztą twórcy mieli wyraźnie lewackie skrzywienie, bo jako negatywną postać uczynili księdza handlującego narkotykami.
Najbardziej jednak kuleje warstwa wizualna, jakby środków na efekty specjalne zabrakło albo ekipa nie miała zbyt wiele umiejętności w tym zakresie. Przy tym, że film traktuje się poważnie, krwawe sceny wyglądają bardzo słabo. Jak już twórcy mieli takie ambicje, mogli lepiej uzasadnić nieuchronność śmierci. Z ciekawszych pomysłów zostaje co najwyżej scena po napisach.
Horrory cieszą się zainteresowaniem szerszej publiczności. Także ten zbiera przyzwoitą frekwencję. O ocenach jednak już tego nie można powiedzieć. Raczej zadowoli tylko niewymagających jakiejkolwiek oryginalności fanów filmów grozy.
„Dźwięk śmierci” nie wyróżnia się niczym oryginalnym, korzystając z wyświechtanych szablonów filmów grozy. Chyba że orientacja seksualna głównej bohaterki ma być czymś niezwykłym.
Atuty:
sprawne wprowadzanie postaci
wyrazistość bohaterów
licealny klimat
ładne aktorki
scena po napisach
Mankamenty:
szablonowość
przewidywalność
dziury logiczne
niewykorzystany motyw nieuchronności śmierci
zbyt poważne traktowanie przy niedociągnięciach scenariuszowych
tanie efekty specjalne
operowanie standardowymi metodami straszenia
uwypuklenie wątku homoseksualnego
motyw duchownego handlarza prochami
Polecane dla:
fanów wszelakich horrorów
świadomych nieuchronności śmierci
nie mających nic przeciwko powtarzalności i przewidywalności
lesbijek
koszykarzy
licealistów
Twórcy:
reżyseria: Corin Hardy
scenariusz: Owen Egerton na podstawie własnego opowiadania
zdjęcia: Björn Charpentier
montaż: Nick Emerson
muzyka: Doomphonic
scenografia: Jennifer Spence
dekoracja wnętrz: Kari Measham
kostiumy: Leslie Kavanagh
dźwięk: Garret Farrell, Steve Fanagan, Shalini Agarwal, Mehrnaz Mohabati, Katrina Castillou, Miles Henry, Will Frances
obsada: Dafne Keen, Sophie Nélisse, Sky Yang, Percy Hynes White, Nick Frost, Ali Skovbye, Michelle Fairley, Mika Amonsen, Janaya Stephens, Stephen Kalyn, Jhaleil Swaby
tytuł oryginalny: Whistle
produkcja: Irlandia, Kanada
gatunek: horror młodzieżowo-makabryczny
rok: 2025
data polskiej premiery: 20 lutego 2026 roku
dystrybucja: Kino Świat
Obejrzany w kinie Cinema City Promenada, w poniedziałek 23 lutego 2026 roku, o godzinie 21:40.












Komentarze