top of page

„Nowa fala”: do utraty tchu (ocena: 3/10 za Godarda)

29 minut temu
2 minut(y) czytania
Kinofilski hołd zamienia się w martwą rekonstrukcję.
Kinofilski hołd zamienia się w martwą rekonstrukcję.
Paryż pod koniec lat 50. Jean-Luc Godard rozpoczyna realizację „Do utraty tchu”.

Richard Linklater przygląda się narodzinom jednego z symboli francuskiej Nowej Fali. Sam temat daje możliwości, ponieważ dotyczy momentu, który zmienił język filmu. Reżyser pokazuje wydarzenia z planu. Kolejne sytuacje przypominają ilustracje do podręcznika historii kinematografii. Poczucie odkrywania ustępuje odhaczaniu faktów i anegdot. Dzieło o buncie okazuje się nieznośnie monotonne.

 

Produkcja próbuje oddać atmosferę początków ruchu, choć wszystko sprawia wrażenie dokładnie zaplanowanego. Ta forma tłumi swobodę. Wynik eksperymentu wydaje się znany z góry. Przez to znika niepewność. Ryzyko towarzyszące poszukiwaniu oryginalnych rozwiązań praktycznie zanika. W efekcie nawet chaos traci spontaniczność.

 

Większość odniesień zrozumieją jedynie widzowie dobrze znający francuską Nową Falę. Na ekranie pojawiają się osoby związane z tym środowiskiem twórczym, jednak ich obecność działa jak ukłon dla wtajemniczonych. Rozpoznanie nazwiska lub twarzy zastępuje rozwój sceny. Wiele fragmentów wymaga wiedzy o tamtych realiach. Pozostałe postacie są słabo zarysowane. Taki sposób opowiadania męczy i osłabia zainteresowanie.

 

Film daje aktorom niewiele okazji, by wyjść poza szkicowe role. Guillaume Marbeck przekonująco oddaje pewność siebie Godarda, a Zoey Deutch wnosi nieco naturalności. Scenariusz bardziej interesuje się mitem niż ludźmi. Relacje głównie łączą poszczególne epizody. Takie podejście buduje dystans do bohaterów. Trudno przejąć się ich losem.

 

Czarno-biała fotografia przywołuje klimat końca lat 50. i pomaga uwierzyć w epokę. Z czasem stylizacja wygląda jak kostium. Każde ujęcie podporządkowano jednemu pomysłowi. Dopracowane kadry wypadają sztywno. Film staje się kopią dawnej estetyki. Opowieść o łamaniu reguł jest zbyt grzeczna i uporządkowana.

 

 

„Nowa fala” odtwarza legendę ze starannością, pozbawiając ją buntowniczej energii.

 

 

Atuty:
  • czarno-biała estetyka

  • dbałość o detale epoki

  • kulisy powstawania nurtu filmowego

  • kinofilskie odniesienia

 

Mankamenty:
  • muzealny charakter

  • słaba dramaturgia

  • emocjonalna pustka

  • jednostajne tempo

  • zachowawcza forma

  • przewidywalność

  • hermetyczność

  • płytkie portrety

  • niewielkie napięcie

  • bez własnego pomysłu

 

Polecane dla:
  • fanów Jean-Luca Godarda

  • miłośników francuskiej Nowej Fali

  • znających pierwowzór

  • zainteresowanych historią kina

  • lubiących opowieści o pracy reżysera

  • ceniących styl retro

 

Zwiastun:
  • reżyseria: Richard Linklater

  • scenariusz: Holly Gent, Vincent Palmo Jr., Michèle Halberstadt, Laetitia Masson

  • zdjęcia: David Chambille

  • montaż: Catherine Schwartz

  • scenografia, dekoracja wnętrz: Katia Wyszkop

  • kostiumy: Pascaline Chavanne

  • muzyka: Jeana Constantina i Martiala Solala

  • dźwięk: Jean Minondo, Serge Rouquairol, Christophe Vingtrinier

  • obsada: Guillaume Marbeck, Zoey Deutch, Aubry Dullin, Adrien Rouyard, Antoine Besson, Jodie Ruth-Forest, Bruno Dreyfürst, Benjamin Cléry, Matthieu Penchinat, Pauline Belle, Blaise Pettebone, Côme Thieulin, Jonas Marmy, Alix Bénézech, Tom Novembre

 

 

tytuł oryginalny: Nouvelle vague

produkcja: Francja, Stany Zjednoczone

gatunek: dramat biograficzno-kinofilski

rok: 2025

data polskiej premiery: 21 sierpnia 2026

dystrybucja: Stowarzyszenie Nowe Horyzonty

 

 

Obejrzany we wtorek 22 września 2026 roku wieczorem, serwis Canal Plus


Komentarze


Ostatnie posty
Search By Tags
Follow Us
  • Twitter Social Icon
bottom of page