„Młode matki”: bracia Dardenne (ocena: 5/10 za macierzyństwo)
- 5 cze
- 2 minut(y) czytania
Młode matki mieszkają w ośrodku, gdzie mierzą się z samotnością, presją, relacjami rodzinnymi oraz lękiem o przyszłość. W tak młodym wieku mierzą się z konsekwencjami swoich decyzji.
Punkt wyjścia ma siłę, bo każda bohaterka niesie temat na osobny dramat. Film szybko roztrwania ten potencjał. Zamiast wciągającej opowieści powstaje nerwowy przegląd problemów, który skacze między wątkami, urywa emocje, rozprasza uwagę.
Największa wada tkwi w konstrukcji. Każda historia zaczyna budzić ciekawość, po czym znika pod naporem kolejnej. Narracja działa jak katalog trudnych sytuacji: dziecko, rodzina, partner, opieka, decyzja, kryzys. Wszystko wydaje się ważne, lecz nic nie dostaje właściwego ciężaru. Film prosi o zaangażowanie, a jednocześnie stale je odbiera.
Chaotyczny montaż niszczy rytm seansu. Sceny pojawiają się jak notatki z reportażu, bez dramaturgicznego napięcia, bez mocnej kulminacji, bez wyraźnego prowadzenia emocji. Bohaterki pozostają interesujące bardziej z założenia niż z efektu. Widz dostaje kilka obiecujących szkiców, zamiast pełnych portretów.
Do tego dochodzi nuda. Oszczędność formy zamienia się w jednostajność, realizm w bezwład, a cisza w pozę. Film często wygląda, jakby sam fakt podjęcia społecznie ważnego tematu miał wystarczyć za dramaturgię. Nie wystarcza. Kolejne sceny płyną ciężko, powtarzają podobne akcenty, budują wrażenie artystycznej powagi bez odpowiedniej siły.
Pretensjonalność szczególnie razi tam, gdzie prosty ludzki dramat zostaje przykryty chłodną, demonstracyjnie surową formą. Zamiast bliskości pojawia się dystans. Zamiast poruszenia — zmęczenie. Zamiast wielogłosu — poszatkowany zbiór fragmentów, który bardziej sygnalizuje cudze cierpienie, niż pozwala je przeżyć razem z bohaterkami.
Najbardziej frustruje zmarnowany potencjał. Tematy są mocne, postacie mogłyby udźwignąć znacznie więcej, sytuacje mają dramatyczny ciężar. Film jednak rozmienia wszystko na drobne. Każdy wątek zostaje ledwie dotknięty, żadna opowieść nie zostaje naprawdę doprowadzona do emocjonalnego końca.
„Młode matki” mają ważny temat, lecz grzęzną w chaosie, nudzie oraz pretensjonalnej powadze. To film złożony z ciekawych historii, które wspólnie tworzą męczący, rozproszony seans.
Atuty:
mocny punkt wyjścia
potencjał poszczególnych historii
ważny temat społeczny
kilka interesujących bohaterek
naturalne aktorstwo
wiarygodne środowisko ośrodka
autentyczne problemy młodych kobiet
brak melodramatycznych uproszczeń
pojedyncze poruszające sceny
realistyczna atmosfera
Mankamenty:
chaotyczna narracja
urywanie historii
częste przeskoki między wątkami
ograniczone zaangażowanie emocjonalne
słabo rozwinięte bohaterki
monotonne tempo
niedobór dramaturgii
rozproszona uwaga widza
pretensjonalna forma
chłodny emocjonalnie przekaz
brak wyrazistej kulminacji
zmarnowany potencjał materiału
Polecane dla:
fanów reżyserii braci Dardenne
miłośników kina społecznego
ceniących surowy realizm
preferujących kino obserwacyjne
zainteresowanych tematyką młodego rodzicielstwa
sympatyków europejskich dramatów obyczajowych
cierpliwych wobec powolnej narracji
szukających kameralnych historii społecznych
Twórcy:
reżyseria, scenariusz: Jean-Pierre Dardenne, Luc Dardenne
zdjęcia: Benoît Dervaux
montaż: Marie-Hélène Dozo
scenografia: Igor Gabriel
obsada: Babette Verbeek, Elsa Houben, Janaïna Halloy Fokan, Lucie Laruelle, Samia Hilmi, Jef Jacobs, Günter Duret
tytuł oryginalny: Jeunes mères
produkcja: Belgia, Francja
gatunek: dramat kobieco-rodzinny
rok: 2025
polska premiera: 22 maja 2026
dystrybucja: Aurora Films
festiwale: Cannes 2025, Warszawski Festiwal Filmowy 2025 – sekcja Konfrontacje
Obejrzany w środę 3 czerwca 2026 roku o godzinie 16:45, w kinie Rejs.












Komentarze