„Projekt Hail Mary”: astrofagi pożeracze Słońca (ocena: 8/10 za Rocky)
- 1 godzinę temu
- 3 minut(y) czytania
Mężczyzna budzi się ze śpiączki. Ma problem z pamięcią. Szybko odkrywa, gdzie jest i jakie zadanie przed nim stoi.
Adaptacja jednej z najciekawszych powieści science fiction ostatnich lat. Tylko pozornie atrakcyjny materiał na adaptację. W praktyce zarówno forma powieści, jak i jej zawartość jest niezwykle trudna do przeniesienia na ekran kinowy. Udało się niemal perfekcyjnie. To pierwszy znaczący atut tego filmu. Scenariusz pozostaje wierny książce, ale w wielu szczegółach porządkuje i upraszcza materiał pod kino. Dzięki temu obraz staje się zrozumiały dla szerokiej publiczności. Co prawda znajomość książki ułatwia odbiór, a doświadczenie w branży kosmicznej pomaga jeszcze bardziej, ale nie jest to warunek konieczny.
Film opowiada historię katastroficzną. Stawką misji jest przetrwanie gatunku ludzkiego. Jednak oszczędnie eksploatuje nastrój grozy, za to mocniej uwypukla elementy komediowe. Dotyczy to przede wszystkim retrospekcyjnej akcji rozgrywającej się na Ziemi. To zabieg, który zwiększy atrakcyjność dla szerszej widowni, ale znajdzie też swoich przeciwników. Zrezygnowano z jednego ważnego motywu podczas przygotowań na Ziemi, który wizualnie sprawdziłby się na ekranie. Osłabiono także kluczową postać dramatyczną, w zamian wprowadzając zupełnie nową. Kwintesencją tych zabiegów jest scena w supermarkecie. Fani science fiction mogą to uznać za zbyt duże odstępstwo. Mogą także mieć zastrzeżenia co do wielu nawiązań, ale nie dało się ich uniknąć. W końcu akcja dzieje się w kosmosie, gdzie wiele zjawisk jest powtarzalnych. Natomiast zupełnie nowym elementem jest nacisk na sposób komunikacji; tak szczegółowo ukazanego procesu jeszcze nie było.
Pod względem technicznym film stoi na bardzo wysokim poziomie. Praktycznie każde możliwe narzędzie sztuki realizacyjnej zostało w pełni wykorzystane. Począwszy od imponującej scenografii statku kosmicznego, przez szybki montaż i oszczędne użycie efektów specjalnych, po muzykę i realizację dźwięku. Twórcy pamiętają, że czasami największe wrażenie robi cisza. Produkcja do obejrzenia w kinie, może nawet w różnych formatach. Pojawiają się zarówno pozytywne opinie po wizycie IMAX, jak i w wersji 4DX. Nie przewidziano natomiast wersji 3D i słusznie.
O długowieczności może przesądzić postać Rocky’ego. Imię odnosi się do skały, a nie innej ikony kina. Przeniesienie na ekran przedstawiciela obcej cywilizacji wypada znakomicie. W efekcie w rankingu kinowym powinien znaleźć się w pierwszej trójce: w towarzystwie serialowego Alfa i ikonicznego E.T. Na miano kultowego ma szansę sposób komunikacji, z wyróżnianiem stanu ducha poprzez powtarzanie trzykrotnie tego samego słowa. Majstersztykiem pozostaje jego wizualizacja; nieprzypadkowo użycie efektów specjalnych ograniczono do minimum. Zwłaszcza że pozaziemski bohater mocno odbiega od standardowego wyglądu kosmitów. Jeśli film celowo pomija wiele naukowych elementów obecnych w powieści, to w interakcjach z przedstawicielem obcej cywilizacji rozwija tę tematykę wyjątkowo drobiazgowo. Rocky miażdży. Ani przez moment nie nuży i nie można go nie polubić. Staje się najmocniejszym punktem.
Trafną decyzją było obsadzenie Ryana Goslinga, choć ten wybór mógł budzić wątpliwości. To w końcu wyzwanie, bo jego bohater przez większość czasu pozostaje sam. Jednak właśnie ten aktor idealnie współgra z koncepcją scenariuszową przesuwania akcentów w stronę gatunku komediowego.
Zarówno film, jak i książka, niosą jeszcze jeden ważny akcent: uhonorowanie pracy naukowej. Protagonista okazuje się zwykłym nauczycielem, a zarazem zdolnym do intelektualnego wysiłku, który pozwala mu pokonywać kolejne przeszkody. Jego kosmiczny partner to z kolei znakomity inżynier, wykonujący niezwykle skomplikowane zadania z godnym podziwu spokojem. Warto docenić pracę naukowców, którzy na efekty swojej pracy często czekają latami.
„Projekt Hail Mary” ma argumenty, by wejść do ścisłej czołówki kina science fiction. Rocky miażdży, miażdży, miażdży…
Atuty:
pomysł na adaptację
emocjonująca stawka
Rocky
Ryan Gosling w roli głównej
motyw budowania języka porozumienia
wizualizacje
warstwa realizacyjna
cisza jako sposób wyrazu kosmicznej grozy
oszczędne użycie efektów specjalnych
uhonorowanie pracy naukowców
Mankamenty:
zbyt lekki ton jak na grozę sytuacji
osłabienie katastroficznej stawki w retrospekcjach
wysoki próg wejścia dla części widowni
Polecane dla:
oczekujących inteligentnego kina science fiction
lubiących kosmos, naukę i zagadki
szukających widowiska z pomysłem
czytelników prozy Andy’ego Weira
amatorów historii o samotnej misji i przetrwaniu
fanów (fanek) Ryana Goslinga
Twórcy:
reżyseria: Phil Lord, Christopher Miller
scenariusz: Drew Goddard na podstawie powieści Andy’ego Weira
zdjęcia: Greig Fraser
montaż: Joel Negron
kostiumy: David Crossman, Glyn Dillon
scenografia: Charles Wood
dekoracja wnętrz: John Bush
muzyka: Daniel Pemberton
dźwięk: Michael Semanick, Stuart Wilson, Juan Peralta
obsada: Ryan Gosling, James Ortiz, Sandra Hüller, Lionel Boyce, Ken Leung, Milana Vayntrub, Orion Lee, Aaron Neil, Malachu Kirby
tytuł oryginalny: Project Hail Mary
produkcja: Stany Zjednoczone
gatunek: katastroficzny komediodramat science fiction
rok: 2026
data polskiej premiery: 20 marca 2026
dystrybucja: United International Pictures Sp z o.o.
Obejrzany w kinie Cinema City Sadyba Best Mall w piątek 27 marca 2026 roku, o godzinie 18:10, na sali IMAX












Komentarze