top of page

„Lalka”: wierna adaptacja (ocena: 6/10 za Dorocińskiego)

20 minut temu
4 minut(y) czytania
Dorociński za przystojny, Urzędowska za rozsądna, Kondrat za sztywny, a Janda, Seweryn, Englert i Komorowska to kwiatek do kożucha.
Warszawski kupiec Stanisław Wokulski ryzykuje w Bułgarii życiem na froncie prowadząc handel i mnożąc kapitał. Po powrocie wykorzystuje fortunę, by wejść do świata arystokracji i zbliżyć się do wyniosłej Izabeli Łęckiej.

Obrońcy wiernych ekranizacji polskiej klasyki mogą odetchnąć z ulgą. Kinowa superprodukcja w reżyserii Macieja Kawalskiego wybiera z utworu Bolesława Prusa najistotniejsze elementy, układając je w przejrzystą narrację. Wokulski działa w świecie pozytywistycznej wiary w pracę, sam kierując się dawnymi wzorcami. Nauka otwiera perspektywę życia poza uczuciowym chaosem. Zauroczenie arystokratką odbiera mu jednak rozsądek. Znajomość pierwowzoru pozwala śledzić dobór poszczególnych wątków, a czytelna konstrukcja sprzyja młodzieży poznającej kanon polskiej literatury.

 

W centrum akcji umieszczono, zgodnie z powieścią, rozdartego uczuciowo Wokulskiego. Szczególny nacisk położono na sekwencje jego emocjonalnego wycofania. Kamera w tych scenach pozostaje blisko twarzy, a zmiana ostrości odcina otoczenie. Dźwięk buduje poczucie osaczenia. Fragmenty te przywodzą na myśl thriller psychologiczny, w którym wewnętrzny kryzys dominuje nad realnym otoczeniem. Problem pojawia się wtedy, gdy ten sam zabieg wraca zbyt wiele razy. Powtarzany zbyt często chwyt traci siłę oddziaływania.

 

Twórcy wprowadzają też lżejsze akcenty, dające widzowi chwilę oddechu. Komizm wyrasta głównie ze zderzenia sztywnego konwenansu ze swobodniejszym zachowaniem ludzi z innych środowisk. Przez moment pojawia się nawet energia komedii romantycznej. Humor przynosi dystans przed kolejnym napięciem. Później historia wraca do dramatu, w którym uczucie ma wysoką cenę. Takie przełamanie urozmaica tempo bez naruszania dominującej powagi. Farsowa wersja pozostaje pomysłem dla odważniejszych reżyserów.

 

Produkcja sama wpada jednak w pułapki wynikające z własnych decyzji. Obsadzenie Marcina Dorocińskiego osłabia jeden z kluczowych elementów relacji centralnej pary. Aktor wypada znakomicie, jednak jego ekranowy wizerunek przystojnego amanta kłóci się z konstrukcją bohatera powieści. Atrakcyjna aparycja zaciera jeden z powodów niechęci Łęckiej, która u Prusa patrzy na adoratora z wyższością także ze względu na jego wygląd. W filmie adoruje ją charyzmatyczny, zamożny mężczyzna, więc ciężar odrzucenia przesuwa się w stronę różnic klasowych. Nieszczęśliwe zauroczenie traci przez to część gorzkiego wymiaru wpisanego w pierwowzór.

 

Kamila Urzędowska jako Izabela także odchodzi od schematu zapisanego w oryginale. Jej Łęcka sprawia wrażenie kobiety świadomej własnego położenia. Potrafi reagować rozsądnie, a marzenia o występach scenicznych otwierają przed nią życie wykraczające poza małżeństwo. W filmie Kawalskiego trudno więc widzieć w niej tytułową lalkę. Co ciekawe, obie tegoroczne adaptacje pomijają wątek kradzieży lalki, a Helena Stawska znika z obu wersji. W powieści stanowią dodatkowe tropy interpretacyjne związane z wieloznacznością tytułu.

 

Najbardziej razi angażowanie gwiazd: Krystynę Jandę, Maję Komorowską, Andrzeja Seweryna i Jana Englerta, do trzecioplanowych ról. Rozpoznawalni wykonawcy przewijają się na krótko, odciągając uwagę od przedstawionej rzeczywistości. Widz zaczyna rejestrować kolejne znane nazwiska, choć ich udział bywa bardzo ograniczony. Zabieg wygląda jak demonstracja producenckiego rozmachu. Taki casting odbiera części epizodów naturalność, zamieniając je w serię popisowych wejść. Mimo tego kilka kreacji komediowych wyróżnia się na tyle, by rozładować ciężar głównego wątku. Show kradnie początkowo Agata Kulesza, następnie przez moment Maja Ostaszewska, w końcowej fazie Maria Dębska.

 

Osobnym problemem jest mnożenie „złotych myśli”. Motywy zaczerpnięte z książki mieszają się z sentencjami dopisanymi dla współczesnego odbiorcy. W wielu scenach dialogi podporządkowano efektownej maksymie, przez co tracą spontaniczność. Kino dysponuje środkami, które potrafią przekazać więcej niż słowne komentarze. Przy tak dopracowanej warstwie wizualnej nachalne objaśnienia stają się zbędne. Większa oszczędność pozwoliłaby oprzeć napięcie na gestach i spojrzeniach.

 

Warszawa tworzy wiarygodne tło dla społecznych podziałów obecnych w historii. Eleganckie ulice i przestrzenie uwidaczniają hierarchię dzielącą arystokrację od pozostałych warstw. Zimowe Krakowskie Przedmieście pokazuje codzienny ruch miasta, w którym spotykają się mieszkańcy różnych środowisk. Odmienny ton przynosi Powiśle, gdzie bieda sąsiaduje z bogactwem centrum. Stare Miasto podkreśla historyczny charakter tej przestrzeni. Aleje Ujazdowskie i Łazienki Królewskie dopełniają reprezentacyjną stronę stolicy. Plenery osadzają akcję w realiach końca XIX wieku. Twórcy nawet dziękują Warszawiakom za cierpliwość przy realizacji zdjęć.

 

Techniczna strona przedsięwzięcia wspiera spójność rozbudowanej fabuły. Montaż nadaje jej tempo bez wrażenia mechanicznego streszczania kolejnych zdarzeń. Scenografia i kostiumy przekonują obrazem epoki. Zdjęcia podkreślają skalę superprodukcji, szczególnie we wnętrzach. Dźwięk nabiera szczególnego znaczenia podczas odcięcia kupca od otoczenia. Precyzja wykonania przekłada się na filmową energię.

 

Kontrowersję budzą podziękowania w napisach końcowych dla urzędujących polityków, w tym osób kierujących resortami kultury i nauki. Taki zabieg silnie wiąże ponadczasową adaptację z konkretnym momentem politycznym. Przy ekranizacji klasyki przeznaczonej na długie życie kinowe wydaje się to ryzykowną decyzją. Zmiana składu rządu może sprawić, że podobne podziękowania już za kilkanaście miesięcy będą wyglądały anachronicznie. Dodatkowo przenoszą uwagę z samego filmu na bieżący kontekst instytucjonalny. Napisy końcowe stają się przez to elementem bardziej podatnym na starzenie niż sama opowieść Prusa.

 

 

„Lalka” Kawalskiego to udane przeniesienie na duży ekran istoty powieści Prusa. Brawa po seansie potwierdzają oczekiwania widowni.


 

Atuty:
  • kontrast romantyzmu z pozytywizmem

  • wierna adaptacja

  • czytelna narracja

  • psychologiczne napięcie

  • klasowe kontrasty

  • budżetowy rozmach

  • szczypta komizmu

  • przykuwające uwagę rolę drugoplanowe

  • scenografia i kostiumy

  • montaż nadający tempo

  • sugestywny dźwięk

  • warszawskie plenery

  • klimat epoki

  • przystępna forma

  • pozytywne reakcje publiczności

 

Mankamenty:

  • nagromadzenie aktorskich gwiazd na drugim planie

  • szafowanie maksymami

  • amant Dorociński

  • brak motywu kradzieży lalki

  • nierówne tempo

  • na wskroś przewidywalne

  • przeciągnięte

  • ministry w napisach końcowych

 

Polecane dla:
  • czytelników Prusa

  • maturzystów, uczniów

  • miłośników klasyki

  • pasjonatów XIX wieku

  • wielbicieli Dorocińskiego

  • sympatyków Urzędowskiej

  • lubiących znanych polskich aktorów

  • varsavianistów

  • entuzjastów adaptacji

  • odbiorców superprodukcji

  • publiczności dramatów

  • zainteresowanych historią

  • zwolenników kina kostiumowego

 

Twórcy:
  • reżyseria: Maciej Kawalski

  • scenariusz: Maciej Kawalski, Łukasz Światowiec, Radosław Drabik

  • zdjęcia: Piotr Sobociński Jr.

  • muzyka: Łukasz Targosz

  • montaż: Przemysław Chruścielewski

  • scenografia: Katarzyna Sobańska, Marcel Sławiński, Anna Mocny

  • kostiumy: Katarzyna Lewińska, Tomasz Ossoliński

  • obsada: Marcin Dorociński, Kamila Urzędowska, Marek Kondrat, Maja Komorowska, Agata Kulesza, Andrzej Seweryn, Jan Englert, Karolina Gruszka, Maria Dębska, Mateusz Damięcki, Krystyna Janda, Borys Szyc, Maja Ostaszewska, Cezary Żak, Filip Pławiak, Maciej Stuhr, Dawid Ogrodnik, Bartłomiej Firlet, Adrian Zaremba, Jakub Gąsowski, Maciej Musiałowski, Andrzej Chyra, Paweł Wilczak, Wojciech Mecwaldowski

 

 

produkcja: Polska

gatunek: melodramat kostiumowo-społeczny

rok: 2026

data polskiej premiery: 30 września 2026

dystrybucja: Kino Świat

 

 

Obejrzany w kinie Cinema City Sadyba Best Mall na sali IMAX, środa (dzień premiery) 30 września 2026 roku godzina 18:00


Komentarze


Ostatnie posty
Search By Tags
Follow Us
  • Twitter Social Icon
bottom of page