„Ice Cream Man”: uwaga na dzieci (ocena: 6/10 za lodziarza)
- 12 minut temu
- 2 minut(y) czytania
Nastolatek ma wyjątkowo zły dzień. Mecz kończy się dla niego rozczarowaniem, a uczulenie odbiera możliwość spróbowania lodów, po które ustawiają się inne dzieci. Nocą jego pech nabierze zupełnie innego znaczenia.
Pierwsza faza buduje idylliczny obraz małego amerykańskiego miasteczka. Na boisku trwa mecz baseballu, między nastolatkami pojawiają się drobne spięcia. Wieczorem rodzina siada przy wspólnym obiedzie. Twórcy prowadzą te sceny sprawnie. Można poczuć atmosferę miejsca oraz poznać młodych bohaterów przed właściwym początkiem fabuły.
Konwencja zmienia się, nomen omen, jak ucięta tasakiem. Sielanka ustępuje miejsca brutalnej jatce. Zgony są makabryczne. Kamera pokazuje wiele szczegółów, a poziom przemocy stale rośnie. Tryskająca krew staje się głównym elementem widowiska.
Podobnych produkcji powstało już wiele. Tutaj wyróżnia się jednak pomysł na sprawców. Małe dzieci długo pozostają poza podejrzeniem dorosłych. To rozwiązanie daje kilka ciekawych sytuacji. Przyjeżdżający na miejsce policjant czy strażak szuka zagrożenia gdzie indziej. Tylko widz wie, jak kosztowny błąd popełnia.
Główny motyw z czasem zaczyna się wyczerpywać. Scenariusz znajduje jednak kolejne sposoby na podtrzymanie uwagi. Horror stopniowo skręca w stronę czarnej komedii, a absurd staje się coraz ważniejszy. Potwierdza to scena po napisach, na którą warto poczekać. Seans jest wyraźnie krótszy od wcześniejszych zapowiedzi, co dobrze służy historii.
Realizację podporządkowano estetyce gore. Efekty przemocy wyglądają wiarygodnie oraz potrafią szokować. Skutki ataków pokazywane są bez większych skrótów. To ważny wyróżnik produkcji, ale zarazem poważna przeszkoda dla osób źle reagujących na ekranową brutalność.
Przy stosunkowo skromnym budżecie obsada wypada solidnie. Młodzi wykonawcy zachowują naturalność, co pomaga w pierwszej, spokojniejszej części. Dopracowano również kostiumy oraz charakteryzację. Scenografia trafnie oddaje sielankowy klimat małomiasteczkowej Ameryki. Ten porządek kontrastuje z późniejszym chaosem.
„Ice Cream Man” ma własny pomysł i warto przetrwać brutalne fragmenty, aby zobaczyć jego przewrotną zabawę konwencją.
Atuty:
pomysł na sprawców
małomiasteczkowy klimat
kontrast między sielanką a horrorem
sceny gore
ekranowa makabra
przejście w czarną komedię
poprawne aktorsko
dopracowana scenografia
scena po napisach
Mankamenty:
wyczerpujący się główny motyw
prosta konstrukcja fabularna
brutalność dominująca nad historią
ilość krwi
ograniczona atrakcyjność dla mniej odpornych widzów
Polecane dla:
fanów krwawych horrorów
miłośników czarnej komedii
akceptujących skrajne gore
szukających prostego seansu gatunkowego
ceniących makabrę podszytą absurdem
zainteresowanych nietypowym źródłem zagrożenia
Twórcy:
reżyseria: Eli Roth
scenariusz: Eli Roth, Noah Belson
zdjęcia: Simon Shohet
montaż: Matt Lyon
scenografia: Peter Mihaichuk
kostiumy: Jenifur Jarvis
muzyka: Brandon Roberts
dźwięk: Karen Baker Landers, Nelson Ferreira, Gerald Trepy
obsada: Ari Millen, Charlie Zeltzer, Eli Roth, Sarah Abbott, Karen Cliche, Benjamin Byron Davis, Ryan Allen, Kiori Mirza Waldman, Darrin Baker, Carina Battrick, Dylan Hawco, Charlie Storey, Shiloh O’Reilly, Lorenzo Antonucci, Lynne Griffin, Rodrigo Fernandez-Stoll, Alex Armbruster, Luke Dietz, Kiera Laidman
produkcja: Stany Zjednoczone
gatunek: horror gore z elementami czarnej komedii
rok: 2026
data polskiej premiery: 7 sierpnia 2026
dystrybucja: Kino Świat
Obejrzany w kinie Cinema City Promenada, czwartek 27 sierpnia 2026 roku, godzina 22:00












Komentarze