

„Gwiazdozbiór Psa”: adaptacja Ridleya Scotta (ocena: 6/10 za Jaspera)
solidna adaptacja, w której Ridley Scott podporządkowuje widowisko spokojnej narracji, wykorzystując kamerowanie i muzykę


„Księżyc to mój ojciec”: czas przełomu (ocena: 6/10 za Gruzję)
pozostaje sugestywnym dramatem o trudnej więzi, którego górskie zdjęcia rekompensują problemy z rytmem


„Ice Cream Man”: uwaga na dzieci (ocena: 6/10 za lodziarza)
ma własny pomysł i warto przetrwać brutalne fragmenty, aby zobaczyć jego przewrotną zabawę konwencją


„Eden”: klapa Howarda (ocena: 5/10 za Galapagos)
rozczarowuje, bo ciekawy materiał źródłowy gubi w chaosie narracji i nierównym tempie


„Wszyscy moi wrogowie”: rój pszczół (ocena: 5/10 za folk)
przyciągają motywem pszczół i muzyką, lecz nagła zmiana kierunku oraz rozwleczona narracja zostawiają wyraźny niedosyt


„Homo Sapiens?”: człowieczeństwo pod znakiem zapytania (ocena: 7/10 za Argentynę)
błyskotliwa satyra, która pod komediową powierzchnią odsłania moralne pęknięcia codzienności


„Koniec ulicy Dębowej”: rok 1982 (ocena: 7/10 za Starbucka)
łączy rodzinną tragikomedię z kinem katastroficznym, opierając całość na wyrazistej zmianie konwencji


„Kto zabił Alexa Odeha?”: żydowskie porachunki (ocena: 5/10 za Izrael)
Pozostawia cenną 40-letnią perspektywę. Jako śledztwo gubi rytm i klarowność, ale potrafi wybrzmieć jako obraz epoki


„Spirited Away: W krainie Bogów”: rodzice świnie (ocena: 5/10 za Chihiro)
klasyka japońskiego anime, która nadal przyciąga niezwykłym światem oraz ciekawymi postaciami, choć mrok i specyficzna konwencja zawężają grono odbiorców


„Pejzaż w kolorze sepii”: tylko kotków żal (ocena: 6/10 za Nagasaki)
Pięknie sfotografowana opowieść o pamięci i przezwyciężaniu przeciwności losu. Wymaga uwagi, a najlepiej znajomości książki.





















