„Heweliusz” – wina kapitana (ocena 6/10 za Ułasiewicza)
- Andrzej
- 12 minut temu
- 3 minut(y) czytania
Rekonstrukcja katastrofy promu Jan Heweliusz na Bałtyku w 1993 roku: od tragicznych okoliczności po śledztwo i konsekwencje.
Formuła
Narracja rozpoczyna się w momencie otrzymania informacji o wypadku. Podąża przez kolejne dni i tygodnie, ukazując ludzkie reakcje oraz przebieg śledztwa. Jednocześnie przetykana jest retrospekcjami poprzedzającymi katastrofę. Dopiero ostatni odcinek chronologicznie odsłania moment i wydarzenia feralnej nocy.
Taka konstrukcja narracji zapewnia utrzymanie napięcia. Fakty związane z przyczynami katastrofy są ujawniane stopniowo, podobnie jak dowiaduje się o nich opinia publiczna. Nacisk położono na wydarzenia po katastrofie, pokazujące konsekwencje dla rodzin ofiar i nielicznych ocalałych oraz tło społeczno-politycznych manipulacji.
Bohaterowie
Serial dzieli perspektywę między kilka postaci. Są nimi: oficer z maszynowni, który przeżył katastrofę, kapitan pływający na Heweliuszu rotacyjnie, dowódca statku będącego feralnej nocy na Bałtyku oraz żona dowódcy zatopionego promu. Po stronie cynicznych interesów stoją przedstawiciele armatora (prezes), wojska oraz rządu (minister) – to oni próbują na ludzkiej krzywdzie ratować własny interes. To odpowiedni dobór postaci, w zupełności wystarczający, aby oddać realia. Należy podkreślić, że większość postaci jest fikcyjna, ale nie zmienia to trafnego rozłożenia akcentów.
Manipulacje
W centrum narracji znajduje się śledztwo prowadzone przez tzw. Izbę Morską. W praktyce zmierza do z góry ustalonej tezy obarczenia winą załogi, przede wszystkim kapitana Andrzeja Ułasiewicza. Ma to chronić dobre imię armatora i uspokoić opinię publiczną, a faktycznie — zabezpieczyć interesy decydentów. Aż trudno uwierzyć w niektórych momentach, że akcja toczy się już po polskim przełomie politycznym 1989 roku (uważny widz dostrzeże plakat premiera Tadeusza Mazowieckiego ze słynnym hasłem „Siła spokoju”), bo praktyki są tożsame z mechanizmami z PRL-u: ukrywaniem prawdziwych przyczyn wielu katastrof i wypadków. Jednak okazuje się, że niezależnie od systemu politycznego takie postawy są charakterystyczne. Nic dziwnego, że wielu ludzi dostrzega analogie do współczesnej katastrofy samolotu w Smoleńsku i obarczaniu winą generała (pijanego!) i pilotów. Ludzie związani z katastrofą Heweliusza już nie budzą takich emocji. Upływ czasu daje odpowiednią perspektywę do ukazania postaw i manipulacji.
Realizacja
To solidna realizacyjnie robota. Zadbano o wiarygodne ujęcia katastrofy morskiej. Co prawda wymagający widz dostrzeże powtarzalność kadrów, wykorzystanie efektów komputerowych, operowanie montażem i epatowanie muzyką, ale dla docelowego odbiorcy taka forma jest w zupełności wystarczająca. Gorzej wygląda kreacja lat 80., zwłaszcza w warstwie lokacji. Ograniczono się do zamkniętych pomieszczeń, powtarzalnych lokacji i kadrów Warszawy oraz Pomorza. Wiele polskich filmów w ostatnich latach dużo lepiej oddawało klimat tego okresu.
Serial
Z tego samego materiału dałoby się zbudować bardziej zwartą, filmową opowieść: część wątków wygląda jak dopisana po to, by wypełnić serialowy czas, a nie pogłębić sens zdarzeń. Tempo bywa nierówne — niektóre sceny są przeciągane mimo że niosą tę samą informację. Z drugiej strony widać tu pozytywny aspekt otrzymanego od Netflixa budżetu: realizacyjnie całość trzyma poziom. Mimo to pozostaje wrażenie, że ta historia najwięcej zyskałaby na większej kondensacji i kinowej dynamice — aż prosi się o zwartą, filmową wersję. Po prostu chciałoby się to obejrzeć w kinie, w typowo filmowym metrażu.
Heweliusz
Sam serial przywrócił zainteresowanie tym tragicznym wydarzeniem. Popularność zdobyły wydawnictwa, książki, analizy, wywiady, podcasty. Konkluzja jednak jest przygnębiająca: niewiele wniosków wyciągnięto z tej tragedii, a fakt manipulowania już po okresie komuny odczuwamy do dziś.
„Heweliusz” to solidnie zrealizowany miniserial katastroficzny, który ukazuje kulisy jednej z największych polskich tragedii i manipulacji w śledztwie.
reżyseria: Jan Holoubek
scenariusz: Kasper Bajon
zdjęcia: Bartłomiej Kaczmarek
muzyka: Jan Komar
montaż: Rafał Listopad
scenografia: Marek Warszewski
dekorator wnętrz: Paulina Korwin-Kochanowska, Urszula Korwin-Kochanowska
kostiumy: Weronika Orlińska
dźwięk: Jerzy Murawski, Kacper Habisiak
obsada: Magdalena Różczka, Michał Żurawski, Konrad Eleryk, Jacek Beler, Mia Goti, Michalina Łabacz, Borys Szyc, Tomasz Schuchardt, Justyna Wasilewska, Andrzej Konopka, Jacek Koman, Joachim Lamża, Piotr Rogucki, Jan Englert, Mirosław Kropielnicki, Łukasz Lewandowski, Mirosław Zbrojewicz, Magdalena Zawadzka, Anna Dereszowska, Marcin Januszkiewicz, Igor Pawłowski
Obejrzane na platformie Netflix w listopadzie 2025 roku oraz w styczniu 2026 roku













Komentarze