

„Scarlet”: księżniczka Danii (ocena: 6/10 za zaświaty)
z czytelną fabułą pokazuje interesującą wizję zaświatów, opierając się na relacji głównych bohaterów i konsekwentnym, mroczniejszym tonie


„Dźwięk śmierci”: przegwizdane (ocena: 5/10 za artefakt)
nie wyróżnia się niczym oryginalnym, korzystając z wyświechtanych szablonów filmów grozy, chyba że orientacja seksualna głównej bohaterki ma być czymś niezwykłym


„Avatar: Ogień i popiół”: w barwach Portland Trail Blazers (oceny: Woda 7/10, Ogień 5/10 za 3:17)
wręcz fizyczne wyzwanie, bo wysiedzieć w kinie, nawet przy tak spektakularnych efektach kolorystycznych, stanowi problem


„Stranger Things” – sezon 5: pan Coto (ocena 6/10 za Holly)
wyciąga wnioski, ale nie ma zbyt wiele nowych pomysłów, za to w pełni wykorzystuje pokaźny budżet


„Bezpieczne miejsce”: w leśnym domku (ocena: 6/10 za tort)
udanie buduje atmosferę klaustrofobicznego odosobnienia, ale w finale już przesadnie popuszcza wodze fantazji


„Stranger Things” – sezon 4: Projekt Nina (ocena 5/10 za Nancy)
przeciągnięta do granic bólu, pozbawiona logiki i sensu jazda bez trzymanki, która niweczy dotychczasowy klimat


„Stranger Things” – sezon 3: radzieckie centrum handlowe (ocena 6/10 za Ericę)
pełnymi garściami czerpie z uzyskanej popularności, wprowadzając nowe motywy i urozmaicając interakcje


„Pięć koszmarnych nocy 2”: zamknięta pizzeria (ocena: 4/10 za Vanessę)
kontynuacja, która ma problem sama ze sobą, bo większość czasu poświęca na „reanimację” źródła zła i trzyma w zanadrzu niewykorzystane ciekawsze pomysły


„Stranger Things” – sezon 2: gdzie jest Nastka? (ocena 6/10 za Max)
na pewno nie jest gorszy od pierwszego – co samo w sobie jest sukcesem, w kilku aspektach wypada nawet lepiej


„Stranger Things” – sezon 1: miasteczko Hawkins (ocena 6/10 za Nastkę)
Broni się wyrazistymi bohaterami, konsekwentną stylizacją lat 80. i sprawnym budowaniem nostalgii — nawet jeśli fabuła jest mało oryginalna, a serialowa forma momentami rozwlekła




















