

„Harvest”: żniwa przemocy i własności (ocena: 4/10 za izolację)
jawi się jako film, który myli surowość z głębią, a alegorię z diagnozą. Pozostaje imponującym pokazem konsekwencji stylistycznej, ale jako opowieść o przemocy ekonomicznej i społecznej wypada jałowo


„Pomocy”: Linda ze strategii i planowania (ocena: 6/10 za McAdams)
ma ciekawy pomysł na przeniesienie napięć służbowych w skrajne warunki, jednak momentami zdecydowanie przesadza z przerysowaniem i niesympatycznymi scenami


„Silver”: gorączka srebra (ocena: 5/10 za Boliwię)
trafia dystrybucyjnie w gorączkę cen srebra, ale raczej nie zainteresuje inwestorów giełdowych


„Gdy powieje harmattan”: wielodzietna rodzina (ocena: 7/10 za Ghanę)
siła kina dokumentalnego, które, przy nieobecnej kamerze, może wchodzić w prawdziwe ludzkie dramaty.


„Wielki Marty”: pingpongista (ocena: 6/10 za Chalamet)
zaskakuje praktycznie w każdej minucie filmu, dla wielu widzów wysokie oceny krytyków mogą okazać się mało uzasadnione


„90 minut do wolności”: wysoki sąd AI (ocena: 6/10 za Bekmambetova)
porusza aktualne zagadnienie wykorzystania sztucznej inteligencji, szkoda, że nie poprzestaje na kameralnym charakterze


„Melania”: First Lady… again (oceny: Woda 6/10, Ogień 4/10 za Trumpa)
dokument na granicy autozaorania głównej bohaterki, na szczęście lepiej jest, gdy na ekranie pojawia się jej charyzmatyczny mąż


„Chcę więcej”: lek za sześć milionów (oceny: Woda 4/10, Ogień 5/10 za blik)
mogłoby ostrzegać szerszą widownię przed złodziejskim procederem naciągaczy, jednak jest na tyle słabym filmem, że obejrzą go głównie ci, którzy i tak się nie nabierają.


„Avatar: Ogień i popiół”: w barwach Portland Trail Blazers (oceny: Woda 7/10, Ogień 5/10 za 3:17)
wręcz fizyczne wyzwanie, bo wysiedzieć w kinie, nawet przy tak spektakularnych efektach kolorystycznych, stanowi problem


„Amrum”: biały chleb z masłem i miodem (ocena: 6/10 za Akina)
w sposób prawdziwy ukazuje niemieckie społeczeństwo schyłku II wojny światowej, skupiając się na mniej znanym regionie











