

„Kokuho”: japońska epopeja teatralna (ocena: 5/10 za kabuki)
Z większym uporem pielęgnuje własną rangę, niż buduje prawdziwie przejmujący dramat. Dobrze, że nie trwa tak długo jak lot do Tokio


„Hopnięci”: ekologiczna Malwina (ocena: 6/10 za bobra)
Łączy dobre tempo, humor i wyrazisty świat zwierząt z treścią, która najmocniej wybrzmiewa u dorosłego widza


„Projekt Hail Mary”: astrofagi pożeracze Słońca (ocena: 8/10 za Rocky)
Ma argumenty, by wejść do ścisłej czołówki kina science fiction. Znakomite adaptacyjnie, realizacyjnie, widowisko a zarazem komedia.


„Zniknięcie”: Tour de France (ocena: 6/10 za Kubricka)
jeden z najmocniejszych thrillerów psychologicznych, i to nie tylko dlatego że wypromował go Kubrick


„Dobry wieczór, dobry dzień”: Bella ciao (ocena: 4/10 za Jugosławię)
próbuje szukać uznania wśród amatorów kina artystycznego, ale nawet tam trudno przeoczyć scenariuszowy chaos i emocjonalną pustkę


„Zmartwychwstanie”: podróż po bezdrożach taśmy filmowej (ocena: 5/10 za fantasmagorię)
jest wyzwaniem nawet dla wyrobionych odbiorców eksperymentalnego kina, ale część widzów rzeczywiście się w nim zatraci


„Glorious Summer”: uwięzione wakacje (ocena: 5/10 za renesans)
ma intrygujący punkt wyjścia, ale żadnego pomysłu na rozwinięcie tematu, przez co tonie w nudzie i pretensjonalności


„Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej”: młodzi wykształceni z dużego miasta (ocena: 6/10 za Warszawkę)
nie toczy się na Dobrej, mało ma wspólnego z duchami, ale gdyby nie zbyt entuzjastyczne opinie, mógłby być wizytówką polskiego kina niezależnego


„Czy mnie słychać?”: open mic (ocena: 5/10 za Coopera)
niespecjalnie angażuje w opowiadaną historię, ale zachęca do spróbowania swoich umiejętności w popularnych występach stand-upowych


„Kopnęłabym cię, gdybym mogła”: matka cierpiąca (ocena: 5/10 za sufit)
trudny, pełen wyzwań dla widza i niejednoznaczny interpretacyjnie, ogląda się bez przyjemności, ale za to pozostaje w pamięci











