

„Baw się dobrze i przeżyj”: przyszłość to dno (ocena: 6/10 za Verbinski)
Oferuje ciekawą i niepokojąco bliską wizję przyszłości, a akcję prowadzi sprawnie. Film osłabia jednak zbyt długi metraż.


„Oni cię zabiją”: zabójcze siostrzyczki (ocena: 6/10 za Zazie)
Najlepszy jest w krwawych, absurdalnych, ale oryginalnych scenach walk. Mocniej dopracowany scenariusz podniósłby go poziom wyżej. Jednak Rosjanie potrafią.


„Projekt Hail Mary”: astrofagi pożeracze Słońca (ocena: 8/10 za Rocky)
Ma argumenty, by wejść do ścisłej czołówki kina science fiction. Znakomite adaptacyjnie, realizacyjnie, widowisko a zarazem komedia.


„EPiC: Elvis Presley in Concert”: sceniczny fenomen (ocena: 7/10 za Vegas)
celebruje swojego bohatera i robi to w sposób w pełni uzasadniony, bo Elvis Presley naprawdę był zjawiskiem scenicznym


„Bez wyjścia”: utrata pracy (ocena: 4/10 za Chan-wooka)
film przerysowany, abstrakcyjny i mało angażujący. Jeśli jego celem było przede wszystkim wywołanie wstrząsu, zadanie zostało wykonane. Problem w tym, że poza prowokacją zostaje tu niewiele


„Reminders of Him. Cząstka Ciebie, którą znam”: wyciskacz łez (ocena: 7/10 za Hoover)
nie odbiega od książkowego pierwowzoru, utrzymuje przewidywalność i prostotę narracji, ale i tak wyciska w końcówce niejedną łezkę


„Testament Ann Lee”: kontynuatorka Chrystusa (ocena: 5/10 za szejkersów)
Odważny artystycznie, osobliwy i trudny w odbiorze. Nie oferuje wygodnej narracji ani łatwego psychologicznego klucza, lecz imponuje formalną ekspresją


„Król dopalaczy”: historia Dawida B. (ocena: 5/10 za Włosoka)
przynosi rozczarowanie, gdyż nie potrafi stworzyć spójnej i logicznej historii. Pokazanie polskich struktur państwowych w krzywym zwierciadle pasuje bardziej do produkcji komediowej


„Kopnęłabym cię, gdybym mogła”: matka cierpiąca (ocena: 5/10 za sufit)
trudny, pełen wyzwań dla widza i niejednoznaczny interpretacyjnie, ogląda się bez przyjemności, ale za to pozostaje w pamięci


„Wartość sentymentalna”: traumy przeszłości (ocena: 5/10 za Triera)
Opowiada o rodzinnych traumach i potrzebie bliskości. Problem w tym, że sama historia okazuje się zbyt powszechna, by poruszyć naprawdę

















