„Matrix Rewolucje” – Wybraniec (ocena 8/10)


Wszystko co ma swój początek, ma swój koniec … Nie zawsze satysfakcjonujący.

Neo - Haker, a głównie kandydat na wybawiciela ludzkości, utknął na stacji metra – gdzieś pomiędzy światem matrix, a tym realnym. Tymczasem atak armii maszyn na miasto ludzi znamionuje czas ostatecznego rozstrzygnięcia. Bez uwolnienia Neo ludzie skazani są na zagładę.

Jeszcze wyznawcy geniuszu twórców Matrixa z 1999 roku nie ochłonęli po ciosie jakim było rozczarowanie filmem „Matrix Reaktywacja”, a w tym samym roku dostali kolejnego gonga. Z perspektywy lat można powiedzieć, że wyrocznia fanów była zbyt ślepa. „Rewolucje” są filmem bardzo dobrym, oczywiście w swojej kategorii i sława pierwowzoru nie może zabierać im należnych pochwał.


Produkcja mająca być zwieńczeniem trylogii, z której tak naprawdę tylko pierwsza część była przełomowa (nie tylko dla kina) fabularnie wykorzystuje wielokrotnie powielany model. Z jednej strony toczy się wyniszczająca wojna, ale o jej wyniku decydują jednostki. Tak walczył Frodo we Władcy Pierścieni, tak rycerz Jedi w Gwiezdnych Wojnach. Tak też doprowadza do finału (?) Neo. Nie przeszkadza to jednak w ukazaniu zapierających dech w piersiach scen ataku maszyn miasto ludzi – Syjon. Misja Neo do miasta maszyn jest równie atrakcyjna, a sama finałowa rozgrywka zapiera duch w piersiach widza stanowiąc zapamiętaną na lata walkę w deszczu z oponentem (oponentami …) w zielonej kolorystyce.


Film nie wprowadza nowych postaci. Można go nawet uznać jako drugą cześć wyprodukowanych w tym samym roku Reaktywacji. Silny nacisk położony jest na znane już programy komputerowe (Merowing, Wyrocznie, Architekt), te nowe (Kolejarz) mają marginalne znaczenie. Także wśród bohaterów nie pojawiają się nikt nowy, może słabiutki czarny charakter. Film kręci się wokół misji Neo i Trinity oraz finałowej rozprawy z Agentem Smithem. Nie zaryzykowano więc w tej warstwie, chociaż prosiła się rozbudować niektóre postacie (np. Persefona ograniczona do jednej sceny z Bellucci).


Twórcy Matrixa wypełnili swoje przeznaczenie. Zaprezentowali spragnionym fanom dwie części dopełniające fabułę. Ale poza nią nie wykraczające. Przez lata powstało oczywiście wiele oryginalnych koncepcji jak można było ją mniej pretensjonalnie rozegrać. A na „Rewolucje” należy spoglądać w kategorii imponującego widowiska wizualnego, a nie kolejnej rozkminki na temat otaczającej człowieka rzeczywistości.


Plusy:

+ dopełnienie trylogii

+ sprawdzony motyw wojny totalnej i indywidualnego poświęcenia.

+ mroczne miasto maszyn

+ realizacja scen zbiorowych

+ niejednoznaczny finał


Minusy:

- drugie rozczarowanie dla wyznawców Matrixa w jednym roku

- tania symbolika

- brak nowych bohaterów

- pretensjonalne


Zwiastun:


tytuł oryginalny: The Matrix Revolutions

produkcja: Stany Zjednoczone, Australia

rok: 2003

gatunek: science-fiction


· reżyseria, scenariusz: Larry Wachowski, Andy Wachowski

· muzyka: Don Davis, Ben Watkins

· montaż: Zach Staenberg

· zdjęcia: Bill Pope

· scenografia: Owen Paterson, Jules Cook, Catherine Mansill, Charlie Revai, Brian Dusting

· kostiumy: Kym Barrett

· obsada: Keanu Reeves, Carrie-Anne Moss, Laurence Fishburne, Hugo Weaving, Jada Pinkett Smith, Harold Perrineau, Gloria Foster, Monica Bellucci, Lambert Wilson, Sing Ngai, Harry Lennix, Ian Bliss, Nona Gaye, Helmut Bakaitis, Bruce Spence

Ostatnie posty
Search By Tags
Follow Us
  • Twitter Social Icon