Polaroid – same klisze (ocena: 5/10)

Horror, który usatysfakcjonuje co najwyżej sentymentalnych użytkowników sprzętu fotograficznego sprzed 30 lat.

Nastolatka o ptasim imieniu Bird (całkiem niezła aktorsko Kathryn Prescott) ma problemy z asymilacją z rówieśnikami. Ale jeżeli jej pasją są antyki i stary sprzęt fotograficzny to wiele tłumaczy. Po pozyskaniu starego aparatu zostaje jednak zaproszona na wspólną imprezą. Robioną przez nie zdjęcia mają jednak dziwne cienie w tle, a osoby się na nich znajdujące spotykaj tragiczne wypadki .

Nie jest to w żaden sposób nowatorski pomysł na film grozy. Nieuchronne przeznaczenie śmierci jest obecne w tym gatunku w wielu filmach, a rozpropagowane zostało przez japońską serię „Krąg”. To, że tym razem nieszczęście wieszczy zwykłe zdjęcie z aparatu (które kiedyś było rarytasem, gdy pojawiało się po zrobieniu, a nie po skomplikowanym wywołaniu kliszy – co dzisiaj wielu widzów może traktowanie jedynie jako prehistoryczną ciekawostkę) niewiele zmienia. Scenarzyści jednak poważnie traktują fabułę, zapominając o wielu nieścisłościach, które można z łatwością wychwycić. Szczególnie brak zainteresowania opinii publicznej i służb razi tutaj – zwykłe róże przy zdjęciach ofiar to za mało we współczesnym świecie, gdy przy każdym takim zdarzeniu rozdzielany jest włos na czworo. Co prawda opieszałość policji jest trochę tłumaczona po zwrocie akcji, jednak uważnego widza już wcześniej ten mankament scenariusza zniechęci. Pojawiające się niespodzianki są nawet ciekawe, może po trochu tratują fabułę, nie tyle jednak aby wyróżniał się ten film z wysypu wielu horrorów klasy B. Jedyne co może trochę wyróżnia to motyw przełożenia niszczenia zdjęcia na świat realny. Ale też już pewnie niejednokrotnie było.

 

Co prawda realizacyjnie jest co najmniej poprawnie, to bez trudu można odseparować wszystkie motywy które już się wcześniej widział, pod warunkiem że zalicza się przynajmniej połowę z wysypu tego typu filmów w kinach. Jak ktoś jeszcze śledzi nowości nie pojawiające się na dużym ekranie ziewał będzie przez cały seans. Bo też metody straszenia są nad wyraz powielane.

 

Najciekawiej z tego wszystkiego wypada główna bohaterka. Dziewczyna starej daty, lekko wycofana, ale inteligentna i rozsądna. Mało takich przypadków w horrorach, bo już jej koledzy zachowują się mało racjonalnie.

 

Dla tych, którzy fotografią interesowali w latach 80-tych ubiegłego wieku, a dzisiaj przeżywają katusze widząc jak każdy może sobie zrobić zdjęcie telefonem komórkowym, może ten film wywoływać sentyment. To, że można było zdjęcie uzyskać kilka sekund po wykonaniu było nie małą sensacją, a użytkownicy aparatu Polaroid uważany byli za warstwę lepiej wyposażoną materialnie. Z drugiej strony zawodowi fotograficy patrzyli na ten „wynalazek” z pogardą.

 

Kto wie, czy nie ciekawszą od fabuły historię spotkała sam film. Norweski reżyser Lars Klevberg stworzył krótki metraż (zapewne wystarczający ogarniając fabułę), a po wykonaniu właściwego filmu trafił na cenzurowane. W efekcie film niczym polskie produkcje polityczne w czasach PRL stał się pułkownikiem. A do polskim kin wchodzi równolegle z drugim filmem tego samego reżysera odnoszącym się do Laleczki Chucky. Co ciekawe motyw z tamtego filmu również występuje w Polaroidzie.

 

Plusy:

  • sentyment do fotografii

  • wyrazista bohaterka

  • ciekawe zwroty akcji

  • poprawna realizacja

 

Minusy:

  • same kalki horrorów które już powstały

  • dziury scenariuszowe

  • zbyt poważne

  • problemy z wprowadzeniem filmu do dystrybucji

 

Zwiastun:

polska premiera: 28 czerwca 2019

produkcja: USA, Kanada Norwegia

rok: 2019 (2017?)

gatunek: horror

 

  • reżyseria: Lars Klevberg

  • scenariusz: Blair Butler

  • zdjęcia: Pål Ulvik Rokseth

  • obsada: Kathryn Prescott, Tyler Young, Samantha Logan, Keenan Tracey, Priscilla Quintana

     

     

     

     

     

     

     

     

     

Please reload

Ostatnie posty
Please reload

Search By Tags

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Follow Us
  • Twitter Social Icon