

„Delfinek i ja”: problem z oddychaniem (ocena: 5/10 za Iran)
Ogląda się bez większego zaangażowania, a szybko po seansie ulatują z pamięci.


„Sny o słoniach”: zagrożony gatunek (ocena: 6/10 za Herzoga)
Herzog wciąż potrafi zamieniać dokument w fascynującą podróż przez ludzką wyobraźnię. Stawia w centrum marzenia oraz potrzebę dotknięcia tajemnicy


„Pieśni lasu”: leśna szkoła cierpliwości (ocena: 6/10 za Wogezy)
kino przyrodnicze dla lubiących skupienie, ciszę oraz obserwację, z jasnym przesłaniem: natura potrzebuje uważności


„Szepty lasu”: Babiogórski Park Narodowy (ocena: 6/10 za Beskidy)
Z jednej strony pokazują fascynujący świat natury, z drugiej przypominają, jak wiele ograniczeń narzuca mu człowiek.


„Dmuchawce”: latawce, wiatr… (ocena: 7/10 za zagładę)
nawiązują do arcydzieł francuskiego kina przyrodniczego, ukazując kruche rośliny jako najbardziej odporne na katastroficzne działanie otoczenia


„Hopnięci”: ekologiczna Malwina (ocena: 6/10 za bobra)
Łączy dobre tempo, humor i wyrazisty świat zwierząt z treścią, która najmocniej wybrzmiewa u dorosłego widza


„Kicia Kocia w podróży”: dobre wychowanie (ocena: 6/10 – za Packa)
Urzeka prostym, mądrym i edukacyjnym przekazem, choć pozostaje propozycją przede wszystkim dla bardzo młodego odbiorcy


„Noc w zoo”: wyzwanie wilczycy (ocena: 5/10 za kometę)
pozostawia po sobie wrażenie chybionego projektu: animacji, która próbuje łączyć horror z kinem familijnym, a w rezultacie nie spełnia obietnic żadnego z tych gatunków.


„Dzikość”: Knepp Estate (ocena: 3/10 — za rewilding)
jest dokumentem skrajnie subiektywnym, głoszącym mocno kontrowersyjną tezę proekologiczną, w dodatku nudnym i monotonnym


„Bambi. Opowieść leśna”: Król Jeleń (ocena: 6/10 – za kłusowników)
Klasyczne kino przyrodnicze w starym stylu, z ukazaniem codziennego życia zwierząt i oszczędną narracją. Kontrowersje może budzić jednostronnie negatywne ukazanie człowieka











